Black Parade

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shadowzone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shadowzone. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 kwietnia 2018

Od Shadowzone C.D. Shu „ O Ziemniaku i Czarnej Pyrze ” Odc. 4

O nie nie... Ani mi się waż!
- TFU! - splunęłam na jego brudną łapę. - Bierz mi to z gęby!
- E e e! - odskoczył obrzydzony ocierając łapę o trawę. - Bez takich numerów!
- Niegrzeczny! - warknęłam i przywaliłam mu ogonem po nosie.
Wykorzystałam moment i uciekłam.

* TimeSkip*

Łaziłam w kółko w środku lasu. Ten ziemniak znowu  podnosi mi ciśnienie! Wyczułam podtekst, nie trzeba było grzebać w jego myślach! Nie będę się migdalić z gejem!
- Ej Shadu... - usłyszałam go z tyłu.
- Spadaj! - warknęłam.
- Ale poczekaj... - zaczął.
- Oj oj! Nie lubię czekać! - syknęłam. - Gadaj to co masz do gadania i won!
<Shu? Krócizna :/>

niedziela, 15 kwietnia 2018

Od Shadowzone C.D. Shu „O Ziemniaku i Czarnej Pyrze : Odc 2 „

- Czy na serio mam się wykąpać w tej rzece? - spojrzałam na Shu.
- Musisz, nikt nie chce wadery walącej stęchlizną.. -mruknął basior.
- Dupizną! - warknęłam i pchnęłam go do wody.
Z uśmiechem obserwowałam, jak Shu wpada do wody i moczy sobie te czarne kłaki. Cóż, mógł to przewidzieć.
- Ej ja nie miałem się myć! - wypluł wodę z pyska i złapał zębami mój ogon.
- Co do... - zaczłam i znalazłam się w lodowatej wodzie.
Zimno... Poszłam do płytszego miejsca i otrzepałam się z wody. Chrząknęłam próbując wykichać wodę z nosa.
- ... Zły ziemniak! - zaśmiałam się i uderzyłam łapą w wodę ochlapując Deltę. - Bardzo niegrzeczny ziemniak!
- E ej! - warknął, choć można było usłyszeć cichy chichot. - Przestań  pyrko!
- Czasem trzeba zastanawiać się nad pomysłami. - podeszłam i pociorałam go łapą po głowie.

<Szu?.? >

niedziela, 18 marca 2018

Od Shadowzone "Serial tymczasowo bez nazwy" Odc. 1

Jak zawsze po południu siedziałam sobie na polance wsłuchując się w śpiew wiatru. To zawsze mnie uspokajało. Wtedy mogłam być całkowicie sama.
W watasze co chwila pojawiały się parki. Ender i Megami, Rachel i Soul, Sakura i Carreou... Niektórzy nawet spodziewali się szczeniąt. A ja? Jestem sama jak zywkle. Nie przeszkadza mi to. Chociaż... może fajnie mieć partnera?... Ech i tak to nie ważne, bo nikt nie jest mną zainteresowany.
Ja kiedyś byłam zainteresowana Kazu, lecz ten nie utrzymuje jakoś kontaktu...
- Wiem, że tu jesteś, idioto. - warknęłam gdy tylko poczułam czyiś wzrok.
- Coś się uwzięła na hasło idiota? - spytał Shu.
- Chcesz jakieś inne przezwisko? - spytałam podnosząc się z ziemi. - Chcesz być ziemniakem? Kołkiem? A może Gostkiem wyłaniającym się z buszu?
- Wolę zostać przy swoim imieniu... - mruknął. - A może ty chcesz jakąś ksywkę?
- Nie idioto... - syknęłam.
- Na pewno?
- Tak. Na. Pewno.
Chwilę mu pogrzebałam w myślach...
- Całkiem śmieszne rzeczy są w twej głowie, ziemniaku. - uśmiechnęłam się szyderczo.

<Shu? Co tam skrywasz w głowie? ( ͡° ͜ʖ ͡°) >
Lenny musiał być 

sobota, 3 marca 2018

Wyniki Eventu Urodzinowego

Event niby zakończył się 22 lutego, ale musiałam go przedłużyć, ze względu na równą ilość głosów.
Po prostu napiszę, że;
Shu
I
Miejsce
500 points, dodatkowe stanowisko i piórka przynoszące szczęście

Shadowzone
II miejsce
350- points, łuk

Ja zagłosowałam na oda opowiadania (w sumie tak jak w każdej ankiecie).To tyle

~Megami

piątek, 2 marca 2018

Od Shadowzone C.D. Shu/Gekai

-Err... - pomyślałam.
- Powinnaś wiedzieć co robić, pani Gammo... - zakpił Shu.
- Cicho tam! - warknęłam. - Jest nieprzytomna. Lepiej, by ten ślepy kretyn ją obejrzał.
- Mówisz o Sharktoothu? - spytał basior.
- Tak, o nim. A teraz bierz ją i chodź. - mruknęłam i poszłam.
- Ej czemu ja? - jęknął.
- Zrób to, jeśli jesteś gentlemanem. - uśmiechnęłam się szyderczo i poszłam dalej.
Shu wywrócił oczami i wziął waderę na grzbiet.



O lol TimeSkip

Shark szybko przebadał waderę. Opatrzył jej rany i teraz zostało czekać, aż się zbudzi. Shu siedział koło mnie.
- Ile jeszcze? - syknęłam. - Niecierpliwię się...
- To się niecierpliw. - warknął medyk. - Na czas wybudzania możesz wyjść, tylko trujesz powietrze.
Przychnęłam. Jak ja go nie cierpię! Gbur pyskuje do Gammy. Jakby nie mógł zwyczajnie odpowiedzieć! Wymieniłam szybkie spojrzenie z Shu, lecz nagle kątem oka zauważyłam, że wadera się budzi...

<Shu? Gekai? Sry, że tak krótko>

sobota, 17 lutego 2018

Od Shadowzone (Event: Gdyby Shadow nie dołączyła do watahy...)

Szłam sobie po lesie. Miałam dołączyć do jakiejś watah, ale zrezygnowałam. Z pewnością skończę znowu z rozszarpanym gardłem. Miałam już dość swego nędznego życia. Łażę ciągle sama i nie mam się do kogo odezwać. Stawało się to monotonne.
Sen, śniadanie, obiad, kolacja, sen... To działo się codziennie. Jedynie czasem moje życie urozmaicał atak wilka , lub innego zwierzęcia.
Przystanęłam i westchnęłam cicho. Może gdy pójdę gdzieś dalej niż zwykle, to poczuję się lepiej?
- O tak... - szepnęłam. - Dość tego szarego i nudnego życia.
Hmm... Gdzie mnie nie było? O wiem! Za górami! Tam nigdy nie stanęła moja łapa. Rozejrzałam się szukając wzrokiem szczytów i ruszyłam w ich kierunku. Droga wyglądała na dość daleką. Może wrzucę coś na ząb? Kątem oka dostrzegłam brązowego królika. Podkradłam się do niego i wbiłam w niego zęby. Gdy miałam wziąć pierwszy kęs, wtem jakaś brązowawa smuga zakosiła mi pokarm sprzed nosa...
- A to małpa... - warknęłam i rzuciłam się w pogoń za wilkiem.
Swoją mocą poplątałam mu łapy, więc wywrócił się. Zaczęłam się szarpać z wilkiem o królika. W końcu wyrwałam swoje z jego kłów.
- Upoluj se. - mruknęłam i odeszłam.
Ukryłam się i najadłam się w spokoju. Wtem ruszyłam w dalszą podróż...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wspinałam się z trudem po górach. Musiałam przejść na drugą stronę. To mój cel... Żar lał się z nieba, a ja przez czarne futro gotowałam się niczym parówka.
Gdy przeszłam szczyty, na moim pysku wymalował się strach. Śnieg. Wszędzie było zimno, a mnie sparaliżował szok termiczny.
Coś na dwóch łapach w śmiesznym futrze zbliżało się do mnie z jakimś obiektem. Nagle to coś cisnęło tym czymś.
Poczułam, jak coś ostrego przebija się przez moje serce i płuca na zewnątrz. Z mojego pyska wypłynęła krew i runęłam na ziemię

Cóż...
Odczekałam godzinę.
A wtedy...
Wszystko stało się czarne...

<The End>

sobota, 10 lutego 2018

Od Shadowzone C.D. Katrin i Shu

- ... Mi też... - po chwili ciszy prychnęłam. No cóż... Sharktooth wypruł mi niedawno wszystkie nerwy.
- Mamy nowego członka! - uśmiechnęła się Katrin. - Cieszysz się?
- Em... Tak... - tutaj musiałam trochę skłamać, bo aktualnie nic mnie nie mogło pocieszyć.
Przez chwilę pogrzebałam w ich myślach...
- Jesteś nowym szpiegiem, tak?... - mruknęłam. Shu posłał mi lekki nerwowy uśmiech.
- T-tak... - odparł basior.
- To dobrze... - powiedziałam obojętnie. - Paru nam się przyda...
Dalej szliśmy przez las. Nie odzywałam się, ale słuchałam rozmowy Katrin i Shu. Jednocześnie patrolowałam teren, na wszelki wypadek jakby coś miało zaatakować. Przecież od tego jestem, by bronić Alf.
W końcu dotarliśmy na miejsce.
- Tutaj możesz mieszkać. - siostra Megami pokazała łapą na jaskinię pod korzeniami drzew. - Może być?
Nowy szpieg zajrzał do środka po czym odpowiedział.
- Może być. - odparł. - Jest świetna!
- To teraz możesz się zagościć, a my przyniesiemy ci coś do jedzenia. - dodała.
Poszłam za nią wgłąb lasu coś upolować.
- To... Upolujemy po drobnej rzeczy dla nas i dla Shu? - spytała nagle Katrin.
- Nie... Mam lepszy pomysł. - uśmiechnęłam się pod nosem. - Zrobimy sobie małą Fiestę...
- Czyli musimy złapać mnóstwo takich małych zwierzątek? - spytała niecierpliwie. Pudło.
- Nie... Wystarczą nam dwa jelenie lub niedźwiedź. Mogę nawet z tego zrobić jakieś danie, choć nie wierzę w swoje umiejętności kucharskie. - Zaśmiałam się. - Mogę jak chcesz te duże zwierzęta złapać.

<Katrin lub Shu?>


niedziela, 28 stycznia 2018

Od Shadowzone C.D. Katrin

- Słuch ci siada czy co? - warknęłam.
- A tobie odporność, ze potrzeba ci leczenia? - burknął, grzebiąc łapą w ziemi.
To ten... Pokazałam Katrin i Ofelii, by zostawiły nas samych. Lepiej niech nikt na to nie patrzy... Gdy wadery odeszły uśmiechnęłam się szyderczo.
- I co doktorku? - mruknęłam - Zostałeś sam?
- Tak zostałem sam - wychrypiał Sharktooth. - Kołtunie...
-"Ja nie mogę! Czy ten parszywiec zawsze musi mnie znaleźć?!" - myślał.
- Zawszę cię znajdę, ślepaku. - wyszczerzyłam się.
Jego ogon zdradzał niezadowolenie. Wyszczerzył zębiska i chciał mnie dorwać, lecz zrobiłam sprytny unik do tyłu.
- Już mnie nie przechytrzysz... - zmierzyłam go surowym wzrokiem. - Znam twoje sztuczki!
I w tym momencie uderzyłam go łapą. Shark zaskomlał i padł na ziemię. Łapą przygniotłam go do ziemi, na co on spojrzał na mnie pustymi, siwymi ślepiami. Zaczęłam zbliżać swoje kły do jego szyi...
- Shadow! - usłyszałam za sobą znajomy głos. To Katrin!

<Katriiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiin?>

niedziela, 14 stycznia 2018

Od Shadowzone C.D. Kazuo

- Co ty tu robisz? - spytałam szastający ogonem.
- Ja... Przyszedłem cię odwiedzić - odparł podnosząc się z ziemi.
- Ale przecież mieszkasz obok, więc nie musisz spadać mi prosto przed nos...
- Em... Jakoś tak wyszło. - podpowiedział z uśmieszkiem.
- To zapraszam - odwróciłam się na pięcie i pokazałam ogonem, by wszedł za mną.
Pokazałam mu gdzie może siąść i spytałam :
- Chcesz krolika?
- Może być
Z dziury w ścianie jaskini AKA spiżarni wyciągnłam sporego królika, którego złapałam niedawno. Swoją porcję pochłonęłam już dawno. Dałam Kazu zwierzę i obserwowałam, jak znika w jego pysku.
- Dobrze polujesz- pochwalił mnie Kazuo oblizując się.
- To dobrze... -odparłam z uśmiechem. W tej chwili zauważyłam, że basiorowi kleją się oczy. - Czy aby napewno się wyspałeś?
- T- tak… - powiedział.
- A więc powiedz... - siadłam na przeciwko niego - Jak ci się żyje w naszej watasze?

<Kazu?>

wtorek, 9 stycznia 2018

Od Shadowzone C.D. Kazuo

Hmm... Swieżak do mnie wrócił...
- Hej Shadow! - uśmiechnął się.
- Ym...Hej. - odpowiedziałam wymuszając uśmiech. - Widziałeś już tereny?
- Właśnie dlatego poszedłem się przejść.
Nie trzeba było czytać w myślach, by wiedzieć, że potrzebny mu guidebook.
- Potrzebujesz pomocy? - spytałam. - Jestem w tej watasze na tyle długo, że znam wszystkie zakamarki.
- W sumie może być.
Oprowadziłam go po terenach i zapoznałam z granicami i miejscami, w które ma nie włazić. Trochę porozmawialiśmy po drodze. Pod koniec zaprowadziłam go na swoją "Samotnię".
- Strasznie tu wysoko... - zauważył Kazuo.
- Uważaj, bo jak zlecisz to nie ma ratunku - ostrzegłam.
- A... To już mi wszystko pokazałaś?
- Jeszcze jaskinie i leżę medyka. Musisz tam jutro pójść. Już mieliśmy wściekliznę...
- A zaprowadzisz mnie do jaskiń? - spytał ziewając.
- Chodźmy - wstałam.




TimeSkip


- Taka może być? - spytałam. Wilk zajrzał do jaskini.
- Jest super! - Kazu po chwili w niej zniknął.
- Mieszkam obok, więc jakby coś to wbijaj. - powiedziałam i wróciłam do swojej jaskini, a raczej nory.

<Kazuo?>

niedziela, 7 stycznia 2018

Od Shadowzone C.D Kazuo

Czy objawy choroby wracają, czy ten wilk był na drzewie?
- Co robisz ta terenach Watahy Diamentowych Piór? - warknęłam.
- Watahy czego? - spytał ospały.
- Diamentowych Piór - spojrzałam na niego. Basior pewnie pobawił się w małpę i postanowił pospać na drzewie.
- Emm...Nic?
- Jak nic? Pewnie podkradasz zwierzynę lub przywłaszczasz teren.
- Ja? - zdziwił się - Ja tu tylko śpię, nie wiedziałem, że ktoś tu mieszka...
Burknęłam i pokazałam mu ogonem, by szedł za mną. Megami lub Rachel go przesłuchają.

<Kazu? Sorki, że takie krótkie, brak weny T-T>

środa, 27 grudnia 2017

Od Shadowzone C.D. Katrin

Wadera wpatrywała się we mnie wyłupiałymi oczami.
- Tak, to ja w swojej własnej postaci - warknęłam.
- Eee... - mówiła niepewnie Katrin - Przecież... T... Ty nie...
- Żyjesz - dokończyłam po niej. - Zabiłaś mnie
- Prze... Przepraszam... - zająkała się wilczyca.
- Słusznie zrobiłaś, byłam chora, a ty powstrzymałaś plagę przed przedostaniem się do watahy.
Usiadłam, a Katrin przyjrzała mi się bardziej.
- Ale blizna...
- Blizna zostanie - przerwałam jej i uderzyłam ogonem w ziemię. - Mi ona nie przeszkadza. Nie żałuj więc swojego czynu...
- Och... -wadera zamyśliła się - Może... Słyszałam, że niedawno do watahy przybył medyk, lepiej niech jeszcze zobaczy tą bliznę.
- Medyk ? - spytałam.
- No nie słyszałaś? Mamy nowego członka, chyba nazywał się... nie wiem... jego imię chyba oznaczało Rybi Kieł,  czy...
- Rekini Ząb?
- O tak!…
- Sharktooth tu jest?!- wyplułam z pogardą.
Gwałtownie się podniosłam, na co Katrin lekko się odsunęła.

<Katrin?>



czwartek, 30 listopada 2017

Od Katrin cd Shadowzone

Nie wiedziałam co się z nią stało.Wiedziałam, że raczej sama gdzieś wędruje i unika innych wilków, ale nie spodziewałam się takiej reakcji.Odskoczyłam w tył, ale ona i tak mnie dopadła.Zamknęłam oczy z przerażenia, a gdy je otworzyłam leżałam na ziemi a nad mną Shadow. Wytworzyłam wodę, która ją odepchnęła lecz nie na długo.Jestem za słaba na takiego wilka jak ona.Zobaczyłam, że Artemist gdzieś pobiegł.No nie pomoże mi...
Skuliłam się gdy Shadowzone znów stanęła nad mną.Chwyciła mnie za kark i wyrzuciła 5 metrów dalej.Wszystko mnie bolało.Gdy po raz kolejny czarna wadera podbiegła do mnie.Zamknęłam oczy i na "ślepo" skoczyłam w przód.Gdy tylko poczułam że w moim pysku coś się znajduje, zacisnęłam szczęki.Poczułam krew...Ścisnęłam zęby jeszcze mocniej, i puściłam.Gdy otworzyłam oczy nie mogłam uwierzyć co zrobiłam.W tym samym momencie pojawiła się Megami z Artemistem.To po nią on pobiegł...Otworzyłam szerzej oczy i zaczęłam szybciej oddychać, gdy zobaczyłam co zrobiłam.-Ja ją...za..zabiłam?-powiedziałam mrużąc oczy.Shadwzone leżała jak rozjechana.Mała szeroko otwarte oczy oraz pysk z którego wciąż wyciekała piana oraz krew.A niżej...Prawie dziurę w gardle...To był okropny widok.Megami podbiegła do mnie.Wpatrywała się przez chwilę w martwą wilczycę.
-Tak lubiłam z nią przebywać...-Megami zamknęła oczy i odwróciła się.-Chodź.Jej już nie nikt nie pomoże.
Żałowałam tego, co zrobiłam.Była jeszcze młoda...Ruszyłam za Megami.
-Meg...Proszę.Nie mów nikomu...-powiedziałam z łzą w oku.
Megami wzięła głęboki oddech.-Dobrze.Nie powiem.Ale co zrobimy, gdy zaczną się o nią dopytywać?Powiemy, że sama się zabiła?No raczej nie.
Dalej zapadła cisza.Artemist się nie wtrącał, chodź był świadkiem całej rozmowy.W sumie i dobrze...Wróciliśmy do jaskini...Megami i Artemist poszli na polowanie, więc zostałam sama...Przetwarzałam w myślach, to co zrobiłam.Nie zapomnę tego do końca życia...
Poczułam obecność wilka.To pewnie Megami, lub Ender, bo miało to znajomy zapach.Ale nie.Wilk był czarny z fioletowymi paskami.Nie wierzyłam.Myślałam, że mam zwidy.Albo to duch.
-Shadow?!-położyłam uszy i przybliżyłam się do ściany.

<Shdowzone???>

piątek, 24 listopada 2017

Od Shadowzone (event)

Poszłam na granice watahy na patrol. No nudzi mi się, to co innego robić? Mimo, że nie mamy raczej wrogów, to na patrol mogę wyjść. Może nawet sobie coś upoluję? Ale lepiej nie próbuję, bo jeszcze przemknie mi jakieś niebezpieczeństwo i będzie na mnie. Nic nie szkodzi, źe skręca mi żołądek z głodu, przeżywałam już gorsze rzeczy.
Moje uszy stanęły na sztorc, gdy wykryły szelest. Rozejrzałam się i zaczęłam węszyć...
Wilki.
Nie od nas. A jednak ktoś chce podpisać umowę na rzeź.
Sszzzelest...
Zaczęłam się powoli skradać do źródła dźwięku. Łapa za łapą. Nagle w oddali spostrzegłam w oddalitruchtającą grupę z jakichś pięciu wilków. O nie... Chyba przyszli po natychmiastową śmierć. Podkradłam się trochę bliżej i wskoczyłam do najbliższego cienia. Hmm... Są chyba ode mnie młodsi. Postraszę sobie gówniażerię.
Poszeleściłam trochę przypadkowym liściem.
-Co to było? - spytał jeden z wilków.- Idę zerknąć...
Basior podszedł do mojej kryjówki, lecz nie zauważył mnie w cieniu. Na trzy... Czte... Ry!
- GHHRAWHHLLL!!!!! - wyskoczyłam z głośnym warknęciem.
Wilki zaskomlały i rzuciły się do ucieczki. Ruszyłam za nimi. Nie uciekną, bo widzę ich w ciemnośći. Ale mam fun z ścigania popiskujących bachorów. Nagle grupa rozbiegli się w różne strony. Skręciłam za jednym ostro w prawo i sprytnie odbiłam się od drzewa.
-Nie możesz uciekać! - krzyknęłam.
Wilk wyglądał na zmęczonego ucieczką i w końcu... Bam! Wywrócił mi się prosto pod łapy.
- Czemu się szlajasz po nieswoich terenach!? - spytałam.
-Nieswoich? Czemu ty jesteś na naszych terenach?! - spytał. Chyba se ze mnie jaja robi.
- Nie rób mnie w bambuko -prychnęłam. -Mnie nie oszukasz!
- Wyjdź stąd, bo cię zabiję!
„Nie wiem, jak długo się na to będzie nabierać” myślał.
-Co? - spytałam ironicznie. -Gówniaczek mi wytyka, że tereny WDP to jego tereny? Żałosne!
- Żaden gowniaczek, staruszko! - wypluł mi prosto w pysk. Hmm... Takie klocka.
- Jeśli to twoje ziemię, to powinieneś ich bronić własnym sobą. - burknęłam i natychmiast stanęłam dęba, by uniknąć bialutkich kłów. Szybko złapałam dzieciaka za kark i odrzuciłam. Aby zrobić trochę straszniejszą atmosferę, to wprowadziłam księżyc na niebo.
- Chodź Saruki!- usłyszałam z daleka. - Wiejemy! Z czarną magią nie wygrasz!
I w taki oto sposób pozbyłam się intruzów.

Po wydarzeniach dzisiejszego dnia poszłam zaraz do swojej zimnej i ciemnej jaskini, by odpocząć od innych.

<Da end! >

wtorek, 21 listopada 2017

Od Shadowzone do Katrin

Z dnia na dzień mój stan się pogarszał. Ciągle nadmiernie pieniąca się ślina, tracenie świadomości, do każdego mówiłam wrednym głosem... Wiedziałam, że za jakiś czas nastąpi mój kres, źe ktoś będzie mnie musiał zabić, by plaga nie rozprzestrzeniła się. Moje zmysły się dziwnie wyczuliły. Nieopanowana podświadomość kazała mi pójść na wschód. Moje łapy były splątane przez tego okropnego wirusa. To on cały czas nade mną panował. Jeśli się wysiliłam, to mogłam mówić. Ale jeśli bym nie powstrzymała choróbska, to bym mogła jedynie wycharczeć niewyraźne zdanie opluwając wszystko pianą.
Stawiałam powoli łapę za łapą, co jakiś czas obijając się od drzewa. Nagle usłyszałam wilki i otarłam łapą ślinę z pyska. Niech nie wie nikt, siostrę alfy i Artemista.
- Hej... Shadow. Zgadza się? - wadera uśmiechnęła się. Rzadko ją widuję, więc może mnie jeszcze nie rozpoznawać. Gdy podeszła krok bliżej, poczułam się gorzej i natychmiast odskoczyłam.
- Nie podchodź! - wydusiłam zdławionym głosem.
- Czemu? - spytała. - Coś ci się stało?
Odwróciłam pysk do tyłu.
- Halo Shadowzo...
- Odejdź! - warknęłam i wyplułam pianę na ziemię. - Odejdź, bo cię zabiję!
- Jak to zabijesz?! - dziwiła się Katrin.
Wtedy straciłam całkowite panowanie. Moje źrenice zwężyły się, a mój pysk wypełnił się spienioną śliną pomieszan z krwią. Byłam gotowa do ataku...
<Katrin? Możesz ją dednąć bo i tak ożyje.>

czwartek, 26 października 2017

Od Shadowzone "Pierwsze stadium" Cz. 1

<GORE WARNING! UWAGA KREW!>


Oczy zasunęła mi mgła, a uszy wypełniło potworne warczenie... Moje warczenie. Poczułam ból w miejscu ugryzienia. Wtem w moim pysku zagościł metaliczny smak krwi. Gdy wróciłam do normy, zauważyłam, co się stało. Gryzłam swoją łapę aż do krwi!
- Tfu! -wyplułam krew z pyska. - Brawo Shadow, bawisz się w masochistę.
Minęło już jeden i pół dnia od zakażenia. Ciągle kręciło mi się w głowie i byłam wybuchowa. A co najgorsze, na wściekliznę nie ma leku, No chyba że ludzie mnie złapią i dadzą magiczny zastrzyk w tyłek. Ale i tak będę żyć wiecznie, bo mogę wskrzeszać każdą osobę prócz tych, co zabił czas. Po prostu gdy oszaleję, to musi mnie ktoś zabić.
Koniec myślenia, bo muszę załatać łapę. Poszłam w poszukiwaniu jakiegoś zielska. Nie mamy Medyka w watasze (To dzieje się przed przybyciem Sharka) więc trzeba radzić sobie samemu. Po chwili znalazłam odpowiednie badyle i przycisnęłam je do rany. Trochę poszczypało, ale potem nie czułam bólu. To okropnie swędziało! Miałam ochotę teraz rozszarpać ten opatrunek.

/--------/

Leżałam już w swojej jaskini. W tym czasie miałam jeszcze dwa napady tego cholerstwa. Jeszcze dzisiaj miałam nadmiar śliny w gębie. Potem będzie taka, ale pieniąca się. Fuj! Jeszcze tego mi brakuje! Wyszłam z legowiska i zaczęłam krążyć przed swoją norą. Nie umiałam zapanować nad łapami i nie umiałam usiedzieć w miejscu. To słońce mnie wnerwia! Niech się stanie noc! Zawyłam głośno do nieba. Po paru chwilach zasnuło się ono gwiazdami, a słońce zastąpił księżyc. I pewnie zaraz ktoś przylezie się pytać "Coś ty zrobiła!?".

<Pierwsza część ^^ Jeśli ktoś chce to może odpisać>

wtorek, 3 października 2017

Od Shadowzone do Megami "Wypadek przy pracy"

Obudziłam się dzisiaj rano z niezmiernym humorem. Akurat dzisiaj los przyniósł mi chęci do życia. Miałam ochotę na coś zapolować. Ziewnęłam i wyskoczyła, z jaskini, jakby mi ktoś trzasnął za przeproszeniem procą w dupę. Gdy tylko zaczęłam węszyć, od razu wyczułam niedźwiedzia. O, nareszcie czas pokazać innym, jak poluje się na niedźwiedzie. Skoczyłam w krzaki i ruszyłam za tropem. Wiem, że zawsze do miśka trzeba atakować od tyłu, bo jak zaatakujesz z przodu, to skończysz z urwaną głową. Nie, nie żartuję. Z urwaną głową. Jak byłam samotnikiem, to byłam świadkiem takiego incydentu.
Zza liści i ujrzałam już porośnięty kłakami zad zwierzęcia. Rozpłaszczyłam się na ziemi i ruszyłam w jego stronę. Gdy byłam wystarczająco blisko, skoczyłam na niego i wbiłam głęboko zęby. Misiek mimo odpowiedniego ataku odwrócił łeb i zbliżył do mnie ostre zębiska. Gdybym nie uskoczyła, to wróciłabym bez głowy. Co za dziwny misiek! Każdy niedźwiedź nabiera się na tą sztuczkę!
Jednak z tym okazem było coś nie tak i nie zauważyłam tego na czas. Gdz myje pazury były blisko jego pyska, zauważyłam charakterystyczną spienioną ślinę. Wtem ugryzł mnie tak mocno, że ledwo wysysiłam z siebie krzyk. A co najgorszę... Dałam zarazić się wścieklizną!
Dopiero popuścił ucisk na łapie, gdy go poderżnęłam. Już tego nie będę jeść.
Spojrzałem na swoją łapę... Mocno mi ją scharatał... Wtem pobiegłam szukać alfy, by powiadomić ją o tym incydencie. Gdy tylko ją zauważyłam, krzyknęłam:
- Megami!
Megami spojrzała najpierw na mnie, a potem na moją łapę.
- Shadowzone, co ci się stało? - spytała z lekko zdruzgotana.
- Ratuj! Chyba zaraziłam się wścieklizną...

<Meg? Nareszcie naszła mi wena ;) >

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Od Shadowzone do Yoshiego

- Heh... Na pewno stać mnie na więcej niż myślisz - zaśmiałam się i wyszczerzyłam kły.
Piesio chce walczyć? Ja mu nie daruję. Basior skoczył w moją stronę. Przebiegłam obok niego i złapałam go zębami za kark. Wilk zaczął walić skrzydłami w moją głowę. Już nie mogłam wytrzymać, bo wznosił cały kurz w powietrze, a ja mam alergię! Puściłam go i kichnęłam.
- Na szczęście! - Yoshi uśmiechnął się - Żeby ci nosa nie rozerwało!
Warknęłam. Tym razem to ja zrobiłam skok i złapałam go za gardło. Ciągle kopał tylnymi łapami w mój brzuch, przez co się wywróciłam. Nie zdążyłam wstać i role się zamieniły. Oczywiście nie dałam mu za wygraną. Zaczęłam się wić i kłapać zębami. Zaczęliśmy się turlać, aż w końcu wlecieliśmy do urwiska. Gdy byliśmy na dole zepchnęłam go z siebie i zaczęłam węszyć. Skądś kojarzę ten smród...
- I kto wygrał?- okrzyknął basior.
- Sza!... - syknęłam - Czuję inne wilki...
Yoshimatsu ustawił uszy na sztorc. Pokazałam mu ogonem, by szedł za mną i poczołgałam się do krańca zbocza. Ten poczołgała się za mną.
- O nie nie nie nie... - szepnęłam.
- Co nie? - spytał wilk.
- Moje stare stado... Klan Samotników - westchnęłam patrząc na całą hordę wilków.
<Yoshi? Sorki że długo mnie nie było>

piątek, 23 czerwca 2017

Od Shadowzone (event)

Dzień 2

Obudziłam się i ziewnęłam , ale oczywiście musiało się coś stać... Mucha mi wpadła do japy! Na szczęście ją wykaszlałam. Muchy nie są smaczne... Nie polecam-Magda Gessler.
Wyszłam z kryjówki i rozejrzałam się. Bezpiecznie. Nie wiem czemu , ale nie czułam głodu. Moje ucho poszło w lewo. Coś tam słyszę... Ciekawość wzięła górę i weszłam. Mój błąd...nic nie było , ale gdy co jakiś czas migała żarówka to widziałam sylwetki różnych stworów...
-Chole...-nie dokończyłam , bo coś wciągło mnie w ten tłum. Zaczęłam się wyrywać , ale to nic nie pomagało. A mogłam wziąć sztylet! Zaczęłam walić pazurami na oślep. Słyszałam jęki Winegr. Ups... Chyba pozbawiłam kogoś oka... Gdy już byłam blisko wyjścia , nagle na mojej lewej przedniej łapie zacisnęły się szczęki. Odskoczyłam i śmigłam do innego budynku. Zatrzasnęłam drzwi i zrobiłam barykadę. Ślad po ugryzieniu szczypał... Zaraz... To chyba wstrzyknęło mi jakąś trutkę... Kurde... Miesza mi się w głowie. Lepiej coś łyknę. Wyciągnęłam potrzebne leki i je zażyłam. Muszę zablokować krwawienie. Chyba jestem w sklepie z ubraniami bo wszędzie wiszą szmaty. Zdjęłam jakiś T-Shirt i zawiązała go na łapie. Winegry już się dobijają... Zaczęłam zrywać sdrową łapą deski z podłogi. Jakim ja jestem Cymbałem! Przecież je mogę odgonić myślami! Wydałam im polecenie ucieczki i zaraz zniknęły mi z przed oczu. Jakby mnie miało coś napaść , to zakopałam się w spodniach. Wyczerpana szybko zasnęłam.

czwartek, 15 czerwca 2017

Od Shadowzone (Event)

Dzień nr 1

Piach , piach , piach , zeschnięty krzak , piach , piach... Czy tu nie maczegoś innego od piachu i zeschniętych krzaków? Nudy... Żar lał się z nieba , a piasek wrzynał mi się między pazury. Dobrze , że na początek mam ekwipunek , bo bez niego byłaby bieda. Glebłam sobie na ziemię. Parzy... Ale "Trzeba sobie w życiu radzić-powiedział baca zawiązując buta glistą". Usłyszałam jakieś wycie. A więc wieję. Zaczęłam biec ile sił w łapach. Biegłam nie zwracając na nic uwagi. Postanowiłam zahamować... Ała! Asfalt? Na pustkowiu?! A więc jestem w mieście dwunogów (nazwa z Warrior Cats XD). Pierwszy dzień i już wypadek. Zdarłam sobie poduszki u łap i to piekielnie boli. Potwory poczują krew i szybko mnie znajdą. Postanowiłam wskoczyć pod jakiś daszek i zaczłam zlizywać sobie krew. Czuję się jak kot... Nieważne. Strasznie pusto tu , jak na miasto dwunożnych. Wszędzie wała się szkło , a więc powinnam sobie zabezpieczyć łapy. W nos uderzył mnie smród padliny. Wydobywał się z dziury pod napisem "metro". Zeszłam sobie tam i na wszelki wypadek wzięłam sztylet. Tutaj panował burdel. Usłyszałam wycie... Mieszaniec! Stwór natychmiast skoczył w moją stronę. Wybrałam odpowiedni moment i dźgnęłam go w serce. Uff... Dobrze , że dźgnęłam na czas , bo nie chciałabym nim być... Nie wyczuwałam innego zagrożenia i postanowiłam znaleźć kryjówkę. W końcu położyłam się pod pociągiem z metra. Nie wiem , jak tu wytrzymam...