Black Parade

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zieta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Ziety do Luci

Patrzyłam się na basiora jak sroka w gnat. Nie ma co mi się dziwić, od paru godzin nie miałam okazji otworzyć jadaczki, rozmowy ze sobą się nie liczą. Zaśmiałam się słysząc imię rozmówcy, jednak już po chwili mój pysk nabrał wyraz pełnego powagi. Szybko odchrząknęłam i zmarszczyłam brwi do tego dumnie się wyprostowałam.
- Wulfryka Persiwal Cymelu Zietosława Dywano Kebabo Krzesło Szafkowa LXIX - Słowa wypowiedziane z powagą szybko przemieniły się w mój nieprzerwany śmiech. Basior sprawiał wrażenie lekko urażonego, jednak spostrzegając, że nie cichnę, zaczął na mnie niezrozumiale spoglądać. W pewnym momencie została mi nawet zaproponowana pomoc, a gdy z moich oczu zaczęły lecieć łzy Luca chciał iść szukać medyka. Ogarnęłam się jednak w porę, odgarnęłam łapą łzy z kącika lewego oka i z uśmiechem przemówiłam.
- Wyglądasz na zmęczonego. - Przybliżyłam się gwałtownie do wilka i podniosłam mu powiekę na co on z lekkim opóźnieniem zareagował oddaleniem.
- Przecież cię nie zjem. - Skomentowałam szczerząc kły w uśmiechu. Wpadłam na pomysł, co automatycznie zdradziła moja mimika. Odwróciłam szyję i zerwałam kubek, który spokojnie dyndał na sznurku splecionym na mojej talii i postawiłam go przed basiorem. W czasie gdy próbowałam się połapać gdzie umiejscowiłam woreczek z liśćmi ostrokrzewu paragwajskiego do naczynia z głośnym chluśnięciem wpadła woda, którą przywiał wiatr z rzeki, oczywiście dzięki mojej ingerencji.
- Tu cię mam. - Wymamrotałam lawinowo zrywając mały pakuneczek z tylnej lewej łapy. Zaśmiałam się cicho i wrzuciłam liście do kubka.
- Pij do dna, a wrócą Ci siły. - Uśmiechnęłam się delikatnie i ekstatycznie zamrugałam. Dźwięk strumienia wypełnił otoczenie a naczynie stało się punktem w którym utkwiłam wzrok tak jak czynił to Luca od dłuższej chwili.
- Przecież Cię nie otruję. - Podsunęłam kubek pod łapy basiora, mimo iż znajdował się on już wystarczająco blisko, a ta czynność mogłaby wydać się zbędna. Przysiadłam na ciepłym piasku i z nerwów podrapałam się tylną łapą za prawym uchem. Wlepiłam swoje ślepia w ciemne oczy basiora.
- Ciekawe czy moja heterochromia jest rozpraszająca. - Zadumałam się kompletnie zapominając o tym, że nie jestem sama. Zostało jeszcze tyle kwestii do wyjaśnienia, moje imię, formalności z alfą i... Herbatka. A czas leci. Popatrzyłam prosto w słońce odwracając pysk od basiora, szybko przymróżyłam oczy chroniąc się przed światłem.
- Pijżesz, bo dzień się skończy a nic nie załatwimy. - Stwierdziłam stanowczo przenosząc wzrok ze słońca na rozmówcę, który do tej pory siedział cicho.
<Hehe no uczepiła się Lucynki jak rzep, jedyne co mogę zrobić to zapalić znicza xD [*]>

wtorek, 17 kwietnia 2018

Od Ziety cd Luci

Gnałam niemalże z prędkością wiatru, kompletnie nie zwracając uwagi na to, gdzie stawiam łapy. Chłonęłam zapach lasu zachłannie, mój wzrok nie pozostawał w tyle, mimo uzyskanej prędkości latałam nim po ciągle zmieniającym się krajobrazie jak oszalała. Głównym słyszalnym dla mnie dźwiękiem było bicie mojego serca, pobocznym zaś odgłos materiału rytmicznie odbijającego się od mojego ciała. Po przeskoczeniu przewróconego drzewa zatrzymałam się gwałtownie przysiadając na tylnych łapach. Wyprostowałam się i spojrzałam w górę. Mimo iż słońce przedzierało się przez korony drzew i nie byłam w stanie dokładnie ustalić jaka jest godzina, ponieważ nie miałam do tego warunków, uznałam, że jest późne południe. Wyciągnęłam się wysuwając przednie łapy i bezgłośnie ziewnęłam. Zerwałam jeden z pięciu małych woreczków zawiązanych na mojej prawej łapie i położyłam go na ziemię. Spałaszowałam ziarna guarany i ruszyłam dalej. Po niespełna paru minutach mój bieg ponownie został przerwany, tym razem nie z powodu spadającej energii. Do moich nozdrzy doszedł zapach charakterystyczny dla wilka. Jak się później okazało, tymże wilkiem była Megami - alfa Watahy Diamentowych Piór, zostałam przyjęta dość szybko i bez większych problemów.
***
Weszłam do swojej nowej jaskini i bez żadnego ostrzeżenia, no bo w sumie kogo miałabym ostrzegać, zaczęłam brykać, tym samym zrzucając z siebie wszystkie tobołki. Otworzyłam średniej wielkości pakunek, upewniając się, że to właśnie w nim są kartki i węgiel.
- Łohoho, Zieta, ty geografie. - Rzuciłam sama do siebie zawadiackim głosem i zarzuciłam worek na grzbiet. Na mojej talii jak zwykle swobodnie zwisywały tobołki z niezbędnymi ziołami leczniczymi w końcu nigdy nic nie wiadomo. Puściłam się pędem ze swojego lokum, moim głównym celem jest ustalenie najważniejszych punktów w watasze, wszystko zamierzam uwiecznić na stworzonej przez siebie mapie. Godziny mijały a moja energia nie spadała, mimo to postanowiłam poszukać jakiegoś źródła wody, aby móc się napić. Nie szukałam zbyt długo, los się do mnie uśmiechnął. Podziękowałam w głowie Mojrom i wolnym krokiem zmniejszałam odległość między mną a rzeczką.
***
Spostrzegłam na brzegu przepięknej rzeki kupę futra. Wykrzywiłam pysk z niesmakiem i truchcikiem podbiegłam do mojego obiektu zainteresowania.
- A cóż to za ochłap? Nie postarałeś się Posejdonie, tym mojej modlitwy napewno nie kupisz. - Zażartowałam wskakując na wilka, trudno mi określić czy spał, mógł też przecież zdechnąć bądź zemdleć. Schyliłam pysk do pyska jak wywnioskowałam basiora i wlepiłam w niego swoje oczy. Podskoczyłam lekko by sprawdzić czy organizm jakkolwiek zareaguje. Czując, że grunt pod moimi łapami drgnął szybko zeskoczyłam z nieznajomego i z uśmiechem czekałam na jego pierwsze skierowane w moim kierunku słowa, stojąc od niego zaledwie pół metra, cóż, po co komu przestrzeń osobista. Nie puszczę go wolno, musi wypić ze mną przynajmniej filiżankę rumianku, wygląda na zmęczonego więc zapewne nie będzie trzeba go długo namawiać. Alfę ogarnę gdzieś po drodze, ah, to świetny pomysł, jakaż ja super, inteligentna i w ogóle.
<Lucynko? xD>

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Nowa wadera!





Autor obrazka: Dniseb
Właściciel: lubiekocykiiszczury@gmail.com
Imię: Zieta
Przezwisko: Zietka; Różnooka; Różowa; Lisica
Wiek: 3 wiosny
Płeć: Wadera
Stanowisko: Zielarka
Lubi: Rośliny; Książki; Koncerty; Biegać; Pływać; Oglądać filmy (szczególnie te wszystkie romansidła); Leniuchować; Gotować; Śmiać się; Plotkować
Nie lubi: Ponurych wilków; Nienawiści; Jesieni; Deszczu; Ciszy;
Motto: ,,Czym byłby świat bez niekonwencjonalnego myślenia?"
Żywioł: Natura/Powietrze/Śmierć
Rodzina: Rodzina: Matka Rose - Wadera miała z nią przeciętne relacje, aktualnie stara się o niej nie myśleć. Zmarła gdy Zieta miała 2 lata.
Ojciec Hyun - Został wygnany z rodzinnej watahy Ziety, jego miejsce pobytu nie jest ustalone, nie widział się z córką od dwóch lat.
Ryuketsu - Starszy brat Ziety, urodził się jako jedyny żywy w pierwszym miocie Rose. Zieta również jest jedyną żywą, lecz z późniejszego miotu. Zieta przeprosiła go za wszystko i uciekła, najprawdopodobniej Ryu dalej żyje w rodzinnej watasze i prowadzi koczowniczy tryb życia.
Historia: Zieta była wyjątkowo... Buntowniczym wilkiem. Urodziła się w watasze która prowadziła koczowniczy tryb życia, którego po ukończeniu roku miała szczerze dość. Ojciec jej był wygnańcem, jednak zawsze znajdował sposób na spotkanie z córką, to właśnie na jednym z nim dał Ziecie przeklętą księgę, miała ona dać ją matce, jednak.. Pokusiła się o jej otwarcie, postanowiła zachować ją dla siebie. Jako wilk z żywiołem śmierci została powitana dość ciepło przez demony, które w wieku półtora roku przyzywała by uprzykrzać życie wilkom dla zabawy. Matka Ziety niestety odeszła, co spotęgowało bunt wadery oraz nienawiść do świata, obowiązek zajmowania się nią spadł na Ryu, którego w tamtym czasie Zieta uważała za przemądrzałego dupka. Wadera posunęła się o krok za daleko, wystraszona tym, jak szybko działa śmierć. Jej napojona czarną magią głowa miewała coraz to mroczniejsze myśli i tak też wpadła na pomysł by sprowadzić samego lucyfera, po to aby sprzedać mu duszę, wzamian za nieśmiertelne ciało. Szybko żałowała swojej decyzji, podczas ceremonii zaczęła się wycofywać, behemot przemienił się w niedźwiedzia i w agonii złości wgryzł się w tylni udziec Ziety, która bezskutecznie starała się wydobyć z uścisku. Ostatecznie czort stwierdził, że śmierć to dla wadery to zbyt łagodny wyrok, wbił jej trzy palce; drugi, trzeci i szósty, licząc od lewej dłoni powyżej nadgryzionego wcześniej udźdzca, zostawiając czarne, obrzydliwe ślady, które wadera zachowała do dziś. Po tych zdarzeniach Zieta uciekła od rodzinnej watahy, nawróciła się, zaczęła żałować swoich czynów, zaszyła się w lesie, czas poświęcała naturze, ziołom. Jako pokutę obiecała swoim bóstwom, że nigdy już nie użyje mocy związanej ze swoim trzecim żywiołem. Ostatecznie postanowiła się gruntownie zsocjalizować, więc dołączyła do Watahy Diamentowych Piór.
Charakter: Zieta to spkojna (do czasu) wadera, która na ziemi kroki stawia stanowczo oraz twardo, aczkolwiek nie zniechęcaj się. Uwielbia żartować, strzelać satyrą i... Plotkować. Oh tak, ona po prostu uwielbia gadać, najchętniej to w ogóle nie zamykałaby pyska. Zieta może wydawać się lekko obłąkana bądź też odużona, bowiem często dzieli się swoimi myślami, do tego wszystko musi sprawdzić, dotknąć, no i należy też dodać, że ma tendencje do rozmawiania z samą sobą kompletnie ignorując wilka z którym wcześniej konwersowała. Nie daj się zwieść! To tylko pozór niewinności i roztrzepnia, ona potrafi wrzasnąć a nawet i trzasnąć delikfenta łapą w łeb. Jest realistką, ale to nie powstrzymuje jej od chwytania chwili, często daje się ponieść sercu, zostawiając rozum daleko w tyle. Kocha adrealinę - odwga, głupota czy też szaleństwo - nazywaj to jak chcesz. Właściwie jedyne czego się boi to bóstwa, w które wierzy jak naiwne szczenię, ma ku temu powody (historia). Strasznie zżywa się z wilkami i trudno znosi rozstania, dlatego też jeżeli zyskasz u niej na wartości odda za ciebie wszystko. Lojalna w stosunku do watahy. Doświadczenia w życiu Ziety sprawiły, że nabrała ona pokory i wie jak wypada zachowywać się w danej sytuacji. Nigdy nie odmówi pomocy, zawsze wyciągnie łapę do potrzebującego, prócz tego chętnie posłuży radą. Miewa stany psychoz w których lata po jaskini, snuje teorie, energicznie miesza zioła.. Niektórzy uważają, że to skutek odstawienia pewnej roślinki, ale jaka jest prawda, nikt nie wie ¯\_(ツ)_/¯ Należy jeszcze dodać, że zdecydowanie lepiej dogaduje się z waderami niż basiorami.
Amulet: Link Nosi go na lewej przedniej łapie, nigdy go nie zdejmuje, dlaczego? Sekret.
Jaskinia: Link
Głos: The Pretty Reckless - My Medicine
Zauroczenie: Nikogo jeszcze sobie nie upatrzyła.
Status: Wolna niczym gołąb który właśnie próbuje narobić ci na głowę.
Partner/ka: Aktualnie nikogo takiego nie posiada.
Moce: Ożywianie i uśmiercanie roślin; Przyśpieszanie bądź cofanie rozwoju roślin; Umiejętność rozmowy ze zwierzętami innego gatunku; Lewitacja; Manipulowanie wiatrem; Wysysanie energii życiowej poprzez dotknięcie łapą, często prowadzi to do śmierci; Możliwość rzucania śmiertelnych klątw
Umiejętności: Jest świetną pływaczką oraz biegaczką, ma niezłą kondycję, jak to na drobną waderę przystało jest też i zwinna.
Szczeniaki: Chciałaby mieć w przyszłości całą gromadkę.
Point: 0
Uwagi/kary: