Black Parade

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Event. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Event. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2018

Wyniki eventu!

I miejsce - Rachel
Nagroda
- 400 pointów + (co wybierasz?) rysunek od mnie lub pies z charakterem 623.98 i dwie suczki alaskan malamute na Doggi Game .
II miejsce - Astera (lub Kou, jak kto woli xd)
Nagroda
- 300 pointów + (co wybierasz?) rysunek od mnie, lub suczka alaskan malamute na Doggi Game .
Co do nagród, dogadamy się w wiadomościach prywatnych. To tyle z mojej strony, żegnam

~Megami

piątek, 26 października 2018

Od Rachel na Halloween


Ohajo moje ludy drogie! Chciałam najpierw coś napisać, ale mój mózg powiedział mi bardzo wyraźnie: Nie chce mi się
Więc taki oto rysuneczek, który tak szczerze wyszedł dziwnie (ekhem, ta dynia) ale nie czepiaaajmy się szczegółóów xDD (sama się czepiam) Bayo!

poniedziałek, 22 października 2018

Event!

Hej! Dawno nie było żadnego eventu, więc o to event z okazji Halloween.

Co trzeba zrobić?
Napisać opowiadanie, lub zrobić rysunek, oczywiście wszystko dotyczące tego święta. (Opowiadanie powinno mieć przynajmniej 200 słów).

Do kiedy?
Prace można wysyłać do 02.11, wyniki będą ogłoszone 04.11.

Nagrody:
I miejsce - 400 pointsów + rysunek od mnie, lub pies z charakterem 623.98 i dwie suczki alaskan malamute na Doggi Game (do wyboru).
II miejsce - 300 pointsów + rysunek od mnie, lub suczka alaskan malamute na Doggi Game (do wyboru).
III miejsce - 200 pointsów + rysunek od mnie.

A więc życzę wam dużo weny!
~Megami






*Od Rachel

Albo coś ode mnie. 
Do zaoferowania mam konika na hw,
lub też pudla miniaturowego, szpica japońskiego, wyżeł... (wyżła?) niemieckiego krótkowłosego, 
lub też shih tzu lub wilczak saarloosa

sobota, 19 maja 2018

Event!

Witam!

Organizuję kolejny event.
A więc;
~Krótki opis:
W watasze rozpętała się wojna. Wilki dzielą się na dwie grupy-
Jedna grupa zostaje, aby walczyć.
Druga grupa ucieka w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca na przeczekanie bitwy.
Wygrywamy czy polegamy?
-Każdy może napisać inną wersję, ten event nie zmieni historii watahy-

~Zadady:
-Opowiadanie powinno mieć min. 200 słów.
-W opowiadaniu mogą występować postacie NPC oraz towarzysze .
-Na polu walki można używać swoich mocy/czarów, oraz walczyć tradycyjnie.

~Nagrody
I miejsce- Wyższe stanowisko, dwa miecze, 500 points
II miejsce-  Łuk z zatrutą strzałą, 400 points
III miejsce- 300 points

Event kończy się 2018-06-19
Jak zawsze, liczy się pomysłowość!
~Powodzenia




sobota, 3 marca 2018

Wyniki Eventu Urodzinowego

Event niby zakończył się 22 lutego, ale musiałam go przedłużyć, ze względu na równą ilość głosów.
Po prostu napiszę, że;
Shu
I
Miejsce
500 points, dodatkowe stanowisko i piórka przynoszące szczęście

Shadowzone
II miejsce
350- points, łuk

Ja zagłosowałam na oda opowiadania (w sumie tak jak w każdej ankiecie).To tyle

~Megami

niedziela, 18 lutego 2018

Shu - Event "Co by było, gdybym nie dołączył do watahy?"

Była ciepła, letnia noc. Na szczęście, nasza jaskinia skutecznie ochładzała mnie i Alarisa, gdy spaliśmy w plamie księżycowego światła. Wtuliłem pysk w pachnące trawą futro białego basiora. Byliśmy w tej watasze już kilka miesięcy, jednak i tak zastanawiałem się, co by było, gdyby wszystko potoczyło się zupełnie inaczej? Gdybyśmy nie trafili tutaj tylko gdzieś indziej?
Zamknąłem oczy, poddając się sennej wizji.

Przebiegliśmy razem przez bród na rzece. Obejrzałem się przez ramię na Alarisa, po czym zaśmiałem się i przyspieszyłem.
- Nigdy mnie nie złapiesz! - Krzyknąłem, wskakując na brzeg. Basior w ostatniej chwili chwycił mnie za ogon i wciągnął do wody. Wynurzyłem się na powierzchnię, a następnie spojrzałem mu w oczy. Spotkaliśmy się ponownie już jakiś czas temu, a nasze uczucia ponownie odżyły. Polizałem go w nos, powodując u towarzysza lekki rumieniec. Zawsze tak się zachowywał.
- Mój mały nieśmiały Ally. - Powiedziałem czule, łasząc się do mokrego futra Alarisa. Basior uśmiechnął się ciepło, po czym popchnął mnie na piasek i spojrzał z góry, merdając ogonem.
- Mówiłem, żebyś tak mnie nie nazywał. -
Dotknąłem łapą jego barku i sięgnąłem łbem, aby go ponownie polizać. Alaris jednak wstał i otrzepał się. Byliśmy wolnymi duchami, każdy z nas bez watahy, bez domu, podróżujący po świecie i żyjący chwilą. Należało się jednak ostatecznie gdzieś osiedlić, tylko gdzie?
- Co powiesz na to, aby założyć watahę? Naszą własną? - Podniosłem się i podszedłem do Alarisa. Wilk powoli ruszył przed siebie.
- We dwoje? Możemy spróbować. Ale nie sądzę, aby.. Nam się udało.-
- Jesteś synem Alfy, władanie masz we krwi! - Dołączyłem do białego basiora. Ten odwrócił wzrok na pasmo gór w oddali.
- To nie zmienia faktu, że nigdy nie władałem, tylko obserwowałem, jak robią to rodzice. Przewróciłem oczami, szturchając go w bok.
- Więcej wiary w siebie, uda ci się. Wierzę w ciebie.-
Podróżowaliśmy przez kolejne tygodnie, szukając odpowiednich terenów. Po drodze natrafiliśmy na parę wilków, jak się okazało, brata i siostrę, którzy polowali w starej puszczy. Ujrzaliśmy ich, gdy w dolinie pożywiali się upolowanym łosiem.
- Hej, wy! - Krzyknąłem, stając na skale ponad nimi. Smukła wadera o futrze w barwie zachodzącego słońca i czujnych, błękitnych oczach, wyprostowała się. Basior wyglądał prawie identycznie jak ona, jednak był ciemniejszy.
- Czego chcecie? - Wilczyca przeskoczyła nad truchłem i z gracją zbliżyła się do nas. Alaris zerknął na mnie, by upewnić się, że kontroluję sytuację. Oczywiście, że kontrolowałem. Zawsze to robię. Zsunąłem się po skarpie do wadery i spojrzałem na nią z góry. Ta nie zareagowała, basior jednak zaczął się denerwować.
- Jesteście samotnikami czy omegami? -
- Co cię to interesuje? - Wilk stanął z boku, przybierając łapami w miejscu. Wilczyca uniosła wzrok ku niebu.
- To przez ciebie, Haru, nigdy nie mam przyjaciół. -
- Dbam po prostu o moją małą siostrzyczkę Lamię, czyż nie? -
Lamia skoczyła na basiora, aby stoczyć z nim krótką walkę, typową dla kłócącego się rodzeństwa. Cierpliwie czekałem, aż skończą, w tym czasie obserwując jak Hollow pożywia się łosiem. Następnie wytłumaczyłem wilkom plan mój i Alarisa. Zgodzili się niespodziewanie szybko. W ten sposób, nasza drużyna wyzwoleńców powiększyła się do czterech członków.
Znalezienie odpowiednich terenów zajęło nam kolejne miesiące, jednak kiedy stanęliśmy wszyscy na brzegu kotliny, wewnątrz której znajdowała się pradawna puszcza oraz kryształowe jezioro, wiedzieliśmy, że to to miejsce. Odchyliłem łeb i zawyłem w stronę księżyca. Alaris wtulił się w mój bok z uśmiechem. Haru i Lamia stanęli po mojej lewej stronie.
- Oficjalnie ogłaszam, że tutaj będzie początek Watahy Zapomnianych Dróg! - Krzyknąłem w przestrzeń, mimo, iż byliśmy sami. Po prostu udzielił mi się klimat tej podniosłej chwili. Jako cztery pierwsze alfy, nareszcie udało nam się odnaleźć miejsce nie w cudzej, a we własnej watasze. Ogarniając wzrokiem okolicę, wiedziałem, że dokonamy razem wielkich czynów.

- Shu, zejdź ze mnie. Muszę iść na dwór. Bardzo pilnie. - Alaris próbował się uwolnić spod mojego ciała. Musiałem go przygnieść przez sen.
- Ehh.. - Mruknąłem, przewracając się na wolne miejsce. Basior błyskawicznie poderwał się i wybiegł z jaskini. Zostałem sam ze swoimi myślami o tym śnie. Mimo wszystko, tutaj czułem się dobrze. Nie miałem zamiaru tego zmieniać. Zwłaszcza, że był tu Alaris. Uśmiechnąłem się nieznacznie do siebie. Mój dom jest tam, gdzie on jest szczęśliwy. Tylko to się liczyło. Gdyby tego zechciał, poszedłbym z moim Leśnym Duchem nawet na koniec świata.
Kiedy Alaris wrócił, objąłem go łapami i ponownie zasnąłem. Tak, nasze miejsce jest w Watasze Diamentowych Piór..

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Pierwsze urodziny (Event)

Witam! Wczoraj (21.01) Wataha Diamentowych Piór obchodziła pierwsze urodziny.
Mało wilków przetrwało od początku do teraz (tylko trzy razem ze mną) i dlatego gratuluję xD
Ale do rzeczy, ogłaszam event. Jego fundamentem jest "Co by było gdyby..."

Dla wilków które są już jakiś czas w watasze- "Co by było gdybym zrobił/a inaczej niż się stało"-zapewne w opowiadaniach była chociaż jedna taka sytuacja, która była poważniejsza od tych innych.Więc w opowiadaniu na ten temat, piszecie co byście zrobili gdybyście teraz się cofnęli w czasie.

Dla wilków które są od niedawna w watasze lub nie miały jakiejś grubszej sytuacji w opowiadaniu- "Co by było gdybym nie dołączył/a do tej watahy".- Co by się z tobą działo teraz, gdybyś nie dołączył/a do watahy. (Nawiąż do swojej historii, żeby to było zgodne).

Nagrody
I miejsce- 
500 points, dodatkowe stanowisko (ty wybierasz), piórka przynoszące szczęście, możesz je przypiąć gdzie tylko chcesz, nawet na sztylet
II miejsce-
350 pionts, łuk ułatwiający polowanie

III miejsce-
200 points, harfa

Event kończy się 22 lutego.


piątek, 8 grudnia 2017

Wyniki Eventu!

Witam!Z przyjemnością chciałabym ogłosić wyniki eventu.
Więc tak:

I miejsce- Flynt
Bardzo mi się spodobało twoje opowiadanie oraz pomysł.
Nagroda: Metalowa rękawica x2, 300 points oraz rysunek który pojawi się za niedługo.

II miejsce- Rachel
Twoje opowiadanie też było ciekawe, ale trochę mniej akcji (było więcej dialogów)
Nagroda: 200 points, Amulet dusz oraz rysunek który właśnie robię

III miejsce- Shadowzone
Twoje opowiadanie było o wiele ciekawsze w porównaniu do mojego
Nagroda:Proszek oślepiający

niedziela, 3 grudnia 2017

Od Flynta EVENT

Głęboko znudzony, zacząłem swoją włóczęgę po terenach watahy. Po kilku godzinach bezsensownej tułaczki trafiłem na jakąś łąkę. Kręcąc się po niej w te i z powrotem natknąłem się w końcu na jakąś skałę. Uniosłem wzrok, by przyjrzeć się okazałemu znalezisku. Przekręciłem głowę, zastanawiając się jakim cudem nie zauważyłem tego wielkiego głazu wcześniej. Obszedłem kamień, tak jak mogłem się domyślić, nie było w nim absolutnie nic specjalnego. No, może poza tym, że był jakieś trzy razy większy ode mnie. Wzruszyłem ramionami i postanowiłem zostawić skałę w spokoju. Gdy jednak zacząłem się oddalać, odniosłem wrażenie, że ziemia stała się dziwnie miękka. Spojrzałem na swoje łapy i ogarnęło mnie pewne przerażenie, gdy zauważyłem, że są one zatopione w ziemi. Co gorsza, z każdą sekundą byłem coraz to głębiej zatopiony w glebie. Próby wyrwania się nic nie dawały. Zacząłem wołać o pomoc, lecz nikt się nie pojawiał. Czując, że to już mój koniec postanowiłem po prostu zamknąć oczy i pożegnać się ze światem.
***
Otworzyłem oczy i stęknąłem, gdy tylko spróbowałem się poruszyć. Widząc ponure ściany jaskini i czując pulsujący ból w plecach, mogłem stwierdzić, że jednak jeszcze nie umarłem. Poleżałem tak jeszcze chwilę, po czym zebrałem się w sobie, zacisnąłem zęby i wstałem. Babka zawsze powiadała, że wszystko każdy ból najlepiej po prostu rozchodzić. Uśmiechnąłem się lekko i zbliżyłem się do krawędzi półki skalnej, na której się znajdowałem.
- Wow. - Było to jedyne słowo, jakie przyszło mi na myśl po zobaczeniu panoramy rozciągającego się pode mną miasta.

Wiedziony ciekawością zdecydowałem bliżej przyjrzeć się miastu. Zejście na dół nie było trudne, choć pulsujący ból gdzieś w połowie grzbietu w pewnym stopniu mi to utrudniał. Gdy w końcu znalazłem się na dole, mogłem obejrzeć wszystko z bliska. Pomimo iż ta podziemna mieścina przypominała mi nieco ludzkie siedziby, jakie miałem okazję kiedyś zobaczyć, to jej uliczki wypełnione były wilkami. Nie miałem pojęcia, dokąd idę, nie byłem też pewien czy powinienem kogokolwiek pytać o kierunek. Miejsce to co prawda tętniło życiem, ale wszyscy wokół mnie wydawali się dziwnie przygnębieni. Zacząłem rozglądać się po budynkach. Właściwie z tej perspektywy miasto nie było już tak zachwycające, wszystko było takie... szare. Byłem tak pochłonięty rozmyślaniem nad depresyjną atmosferą tego miejsca, że udało mi się ocknąć, dopiero gdy na kogoś wpadłem.
- Przepraszam. - Powiedziałem szybko, pomagając nieznajomemu w pozbieraniu wszystkich rzeczy, jakie upadły na ziemię.
- Ty... nie jesteś stąd. - Stwierdził wilk, przyglądając mi się uważnie, właściwie była to wilczyca.
W odpowiedzi skinąłem przytakująco głową.
- Chodź ze mną. - Powiedziała, a ja bez słowa to właśnie uczyniłem.
Zrobiłem to dość bezwiednie, była ona po prostu pierwszą osobą tutaj, z jaką mogłem zamienić choćby słowo. Miałem jednak nadzieję, że to bezrefleksyjne pójście za waderą nie będzie czymś, czego będę musiał żałować. Gdy tylko znaleźliśmy się wewnątrz jednego z budynków, samica zamknęła drzwi na jakiegoś rodzaju rygiel i zbliżając się, jak na moje standardy, trochę zbyt blisko zapytała:
- Jesteś z góry prawda? Powiedz, jak tam jest?
- Spokojnie. - Powiedziałem, robiąc jeden krok w tył, jednocześnie starając się nieco zgasić jej zapał.
Po kilku godzinach rozmowy okazało się, że wadera mieszka tu od urodzenia, jak większość zresztą. Miejsce to nazywane jest Carenima. Dowiedziałem się również, że w mieście bardzo rzadko pojawiają się obcy, a wszyscy oni pochodzą z góry. Górą to powierzchnia ziemi. Ze względu na długie prośby i błagania postanowiłem w końcu opowiedzieć samicy o miejscu, z którego pochodzę. Wilki, które pojawiły się tu przede mną, podobnie jak ja szukały drogi powrotnej na powierzchnię. Jak jednak stwierdziła wadera, droga na powierzchnię nie istnieje. Kto raz dostał się do tego miejsca, już nigdy go nie opuścił. Mimo to samica zgodziła się zaprowadzić mnie do nielicznych, którzy również wpadli do tego miasta. Ostrzegała mnie jednak, że większość z nich to szaleńcy, pozostała reszta zginęła, szukając wyjścia.
***
- Zaraz, nie rozumiem jednego. Skoro wiesz jak się stąd wydostać, dlaczego sam nie wrócisz na powierzchnię? - Zapytałem nieznajomego.
- Powiedz mi, jeśli nie ja, to kto inny powiedziałby ci o drodze ucieczki? - Zapytał wilk. - Poza tym... jestem już stary. Chcę dożyć końca swoich dni w spokoju, w tym mieście. Na górze nie ma już nic, do czego chciałbym wracać.
Skinąłem głową, choć nie do końca zgadzałem się ze zdaniem starca. Miałem jedynie nadzieję, że nie myli się on co do drogi, jaką można się stąd wydostać. Nim zdecydowałem się opuścić to miejsce, postanowiłem jeszcze raz porozmawiać z wilczycą, która pomogła mi dotrzeć do starego wilka. Zaproponowałem waderze również, aby opuściła to miejsce wraz ze mną. Nie była jednak co do tego tak zupełnie przekonana. To miejsce było jej domem i choć bardzo chciała zobaczyć powierzchnię, to bała się czy uda jej się tam odnaleźć. Nie chciałem naciskać, to w końcu jej życie i jej decyzja. Daleko za miastem znajdowało się jezioro. Starzec twierdził, że to właśnie ono jest drogą dzięki, której mogę się stąd wydostać. Co kilka godzin jezioro "eksploduje" i lecąca w górę woda powinna wynieść mnie na powierzchnie. Gdy wlazłem do wody, z zaskoczeniem stwierdziłem, że jest ona dość ciepła. Mało tego, z każdą upływającą minutą stawała się cieplejsza. Doszło nawet do tego, że zacząłem się zastanawiać czy prędzej się nie ugotuję, niż stąd ucieknę. Woda zaczęła wrzeć, czułem, że nie będę musiał już długo czekać. Spojrzałem w górę. Nad sobą nie widziałem nic poza ziemią.
- No cóż, wszystko albo nic. - Mruknąłem.
Gdy ostatni raz spojrzałem na miasto, zauważyłem, że ktoś biegnie w moją stronę. Była to wilczyca, którą udało mi się wcześniej poznać.
- Zaczekaj! - Zawołała. - Idę z tobą.
Uśmiechnąłem się szeroko, a więc jednak dała się namówić. Gdy znalazła się obok mnie, zapytała:
- Jesteś pewien, że to się uda?
- Nie wiem, ale nie zamierzam zrezygnować z tego powodu.
Woda zaczęła buzować. Zamknąłem oczy, miałem nadzieję, że gdy ponownie je otworze będę już z powrotem w domu. Gdy się ocknąłem, faktycznie byłem na terenach watahy. Mało tego, była to ta sama łąka, wielkiej skały nie było jednak nigdzie w pobliżu. Głaz jakby wyparował. Wadery także nie było nigdzie w pobliżu. Z lekkim rozczarowaniem doszedłem do wniosku, że nie zapytałem jej nawet o imię, miałem jedynie nadzieję, że i ona wyszła z tego wszystkiego bez szwanku.


Koniec :)
P.S.: Nie wiem, czy do tych opowiadań mogły zostać dodane obrazki więc jak nie to niech ktoś po prostu usunie xd

piątek, 1 grudnia 2017

Przedłużam event

Z powodu, że opowiadanie napisały tylko 3 osoby, przedłużam event.Można jeszcze pisać do 10 grudnia.To ostateczny termin, 11 grudnia będą wyniki.A dlaczego przedłużam? Bo  3 osoby to i również 3 miejsca na podium, w tym ja xD

~Megami

piątek, 24 listopada 2017

Od Shadowzone (event)

Poszłam na granice watahy na patrol. No nudzi mi się, to co innego robić? Mimo, że nie mamy raczej wrogów, to na patrol mogę wyjść. Może nawet sobie coś upoluję? Ale lepiej nie próbuję, bo jeszcze przemknie mi jakieś niebezpieczeństwo i będzie na mnie. Nic nie szkodzi, źe skręca mi żołądek z głodu, przeżywałam już gorsze rzeczy.
Moje uszy stanęły na sztorc, gdy wykryły szelest. Rozejrzałam się i zaczęłam węszyć...
Wilki.
Nie od nas. A jednak ktoś chce podpisać umowę na rzeź.
Sszzzelest...
Zaczęłam się powoli skradać do źródła dźwięku. Łapa za łapą. Nagle w oddali spostrzegłam w oddalitruchtającą grupę z jakichś pięciu wilków. O nie... Chyba przyszli po natychmiastową śmierć. Podkradłam się trochę bliżej i wskoczyłam do najbliższego cienia. Hmm... Są chyba ode mnie młodsi. Postraszę sobie gówniażerię.
Poszeleściłam trochę przypadkowym liściem.
-Co to było? - spytał jeden z wilków.- Idę zerknąć...
Basior podszedł do mojej kryjówki, lecz nie zauważył mnie w cieniu. Na trzy... Czte... Ry!
- GHHRAWHHLLL!!!!! - wyskoczyłam z głośnym warknęciem.
Wilki zaskomlały i rzuciły się do ucieczki. Ruszyłam za nimi. Nie uciekną, bo widzę ich w ciemnośći. Ale mam fun z ścigania popiskujących bachorów. Nagle grupa rozbiegli się w różne strony. Skręciłam za jednym ostro w prawo i sprytnie odbiłam się od drzewa.
-Nie możesz uciekać! - krzyknęłam.
Wilk wyglądał na zmęczonego ucieczką i w końcu... Bam! Wywrócił mi się prosto pod łapy.
- Czemu się szlajasz po nieswoich terenach!? - spytałam.
-Nieswoich? Czemu ty jesteś na naszych terenach?! - spytał. Chyba se ze mnie jaja robi.
- Nie rób mnie w bambuko -prychnęłam. -Mnie nie oszukasz!
- Wyjdź stąd, bo cię zabiję!
„Nie wiem, jak długo się na to będzie nabierać” myślał.
-Co? - spytałam ironicznie. -Gówniaczek mi wytyka, że tereny WDP to jego tereny? Żałosne!
- Żaden gowniaczek, staruszko! - wypluł mi prosto w pysk. Hmm... Takie klocka.
- Jeśli to twoje ziemię, to powinieneś ich bronić własnym sobą. - burknęłam i natychmiast stanęłam dęba, by uniknąć bialutkich kłów. Szybko złapałam dzieciaka za kark i odrzuciłam. Aby zrobić trochę straszniejszą atmosferę, to wprowadziłam księżyc na niebo.
- Chodź Saruki!- usłyszałam z daleka. - Wiejemy! Z czarną magią nie wygrasz!
I w taki oto sposób pozbyłam się intruzów.

Po wydarzeniach dzisiejszego dnia poszłam zaraz do swojej zimnej i ciemnej jaskini, by odpocząć od innych.

<Da end! >

poniedziałek, 20 listopada 2017

Od Megami na event

Postanowiłam trochę odpocząć od codziennych obowiązków, więc poszłam pospacerować.Celowo wyszłam po za watahę.Rzadko plątały się tam wilki oraz były tam różne zaciszne miejsca.Wiem, bo już nie raz tamtędy chodziłam, aby na przykład poukładać myśli...
Wzięłam w płuca zimne powietrze i poszłam dalej.Nieoczekiwanie na niebie pojawiły się dosłownie czarne chmury.Zrobiło się szaro.Nie widziałam nic przez mgłę.Jedyne co dostrzegłam to niebieski, rażący w oczy blask.Nie byłam pewna, czy bezpieczne by było podejść do tego czegoś.Zatrzęsłam głową, by pozbyć się strachu i nie pewnie podeszłam do tego.Łapą odgarnęłam trawę, która zasłaniała kamień.To właśnie z niego wydobywał się ten rażący blask.Oślepił mnie on na tyle, że przez chwilę nic nie widziałam.Gdy udało mi się coś dostrzec, moje oczy zrobiły się ciężkie.Nie mogłam się powstrzymać przed zamknięciem ich choćby na chwilę.I w końcu padłam...
Gdy otworzyłam oczy, nie byłam wśród drzew obok niebieskiego kamienia, ale w równie niebieskiej jaskini.Zauważyłam w niej tunele.Gdy wstałam z ziemi, zobaczyłam blask wydobywający się z mojej klatki piersiowej.Dopiero po chwili dostrzegłam, że to ten dziwny kamyk.Nie, nie był wszyty we mnie ani przyklejony, tylko był na sznurku.Czy ja lunatykowałam?Nie wiem.Kamień zaczął się wyrywać w stronę jednego z tuneli.Jego siła była na tyle duża, że nie mogłam stawić mu oporu.
-Ratunku!To coś żyje!-krzyknęłam.Wiem, że to dziwnie zabrzmiało.Przez chwilę nie mogłam wydobyć z siebie nawet najcichszego piśnięcia.To chyba był znak, abym się zamknęła.
I tak zostałam wciągnięta do tunelu.Chciałam zdjąć to przeklęte coś, ale gdy tylko to zrobiłam, to wracało.Więc nie miało to sensu.I co dalej...Szłam tunelem.Miałam wrażenie, że on nie ma końca.Często błądziłam, w różnych ślepych uliczkach.Chciało mi się płakać.Myślałam, że zostanę tam na zawsze.Powoli zaczynałam się poddawać.Podniosłam kamień, do mojego nosa.Zawarczałam, po czym trzasnęłam nim o ziemię.Kamień się rozbił.To przez niego tu trafiłam! ...
Usłyszałam warczenie.Nie było ono moje.Otworzyłam szerzej oczy.Z jednej uliczki wyłonił się ciemno niebieski wilk (ciemny niebieski-nie granatowy).Ze zdziwieniem popatrzył na mnie, a potem na rozbity kamień.Odpowiedziałam niewinnym i przerażonym spojrzeniem.Basior patrzył na rozbity kamień, z żalem.Jakby było to jego całe życie.Na mojej obroży wisiał kawałek sznurka, na którym był on powieszony.
-Wrrr...-niebieski basior domyślił się, że to ja robiłam tą bezcenną rzecz.-To ty go rozbiłaś!Wilk zaczął kroczyć w moją stronę.Przylepiłam się do ściany.Z oczu poleciały mi łzy.
-Tak!Zbij mnie!Zabij...Wolę zostać zabita niż zostać tu na wieki.-łapą otarłam oczy.Basior gwałtownie stanął i wyprostował się.-Co ty tu w ogóle robisz?!To moja jaskinia!Skąd jesteś!?
Odeszłam o krok od ściany.-Jestem Alfą w Watasze Diamentowych piór.Znalazłam ten twój kamień, i on mnie tu ściągnął!Teraz tu zostanę...-przy ostatnich słowach skierowałam głowę w dół.Wilk popatrzył na rozbity kamień leżący dwa metry dalej.-...Przeteleportuję cię  do twojej watahy, ale musisz mi obiecać, że już nigdy tu nie przyjdziesz!-powiedział.
No innego wyjścia nie miałam.Zgodziłam się.Moje oczy znów zrobiły się ciężkie.Tym razem nie przeszkadzałam im.Obudziłam się...w swojej jaskini?Skąd on wiedział gdzie mieszkam?Postanowiłam sobie zostawić na jutro myślenie o tym.Dzisiaj już miałam za dużo wrażeń.

piątek, 17 listopada 2017

Od Rachel na....... EVENT!

Było już ciemno. Za niedługo zima, mi jest zimno, a nie mogę zdradzać swojej obecności. Co w takiej sytuacji zrobić? Wziąć fajny, ciepły, nie za długi koc, szalik, opaskę na głowę, i iść przed siebie. Że też teraz musieli mnie wysłać po tą wiadomość. Jestem leniem i śpiochem, a mam iść po jakiś cholerny list. A tak właściwie, to czemu mnie Meg po niego osobiście nie posłała, tylko za pomocą ducha? Ej, chwila. Właśnie. Tutaj zatrzymałam się gwałtownie. Czy to nie jest dziwne? Mam iść po jakiś głupi list, w środku nocy, do tego na inne tereny. Zmarszczyłam nos, i postanowiłam iść dalej. Czyli zasadzka. Ktoś coś chce? Przyśpieszyłam kroku. Teraz potrzebny by był Amen. Albo chociaż ten mój upierdliwy duch-patron który mnie wkopał w sprawę o Tanatosie. O! jaka ŁADNA ODCIĘTA KOŃCZYNA. Zatrzymałam się przed jakąś odciętą łapą. Albo odgryzioną. Kość była bardziej złamana, a futro rozszarpane więc... dobra, mniejsza z tym. Zaczęłam się rozglądać. Był strumień? Był. Była skała? Była. Tutaj powinien być posłaniec z listem! Gdzie on jest! I tutaj usłyszałam szelest, błyskawicznie się odwróciłam. Pod mój nos został wrzucony list z dziwną pieczęcią. Powąchałam go ostrożnie, po czym wzięłam i otwarłam. Od razu " wypłynął" z niego zielony gaz. Odrzuciłam kopertę, odleciałam szybko do góry i nieco w bok, po czym usiadłam na skale. Co tutaj się do cholery dzieje? No tak, przecież to pułapka. Zaczęłam się rozglądać, gdy usłyszałam klaskanie, po czym zza tej zlepie obumarłych żyjątek morskich, które teraz zmieniły się w wapień, na których siedziałam wyłonił się wilk. Był czarny, jedna łapa zielona w czarne pasy, druga niebieska w kropki, trzecia jakaś taka żółta, ogon bardziej lwi niż wilczy.
- DZIWOLĄG! - zawołałam z szerokim uśmiechem na twarzy. Wilk zmarszczył nos. Był to basior.
- Mówi to wadera z kocem na sobie, szalikiem, oraz puchatą opaską.
- No czapki nie ubiorę, bo za ciepło jeszcze na nią, a nauszniki ostatnimi czasy są w złym stanie.
- Skąd jesteś?
- Wataha Diamentowych Piór oczywiście.
- Czemu nie zaniosłaś tego Alphie?
- A czemu ty chciałeś mnie zabić?
- Nie ja, tylko mój przywódca.
- Aha.
- A teraz bądź tak łaskawa, i chodź ze mną.
- Gdzie.
- Do mojego przywódcy.
- On mnie zabije.
- No, ba.
- To po co mam tam iść.
- By mógł Cię zabić.
- Ale ja nie chcę na razie umierać.
- Trudno. Nie obchodzi mnie to.
- A mnie nie obchodzi, że ciebie to nie obchodzi.
- Możemy przerwać tą rozmowę?
- Nie! - tutaj odwróciłam się, i poszłam. Znaczy poszłabym, ale zapomniałam w którą stronę, bo mam w nocy słabą orientację w terenie. Zawróciłam.
- Albo dobra, idę się zabić.
- Miło mi, że się zgadzasz. - i w taki oto sposób wylądowałam przed żelaznym tronem jej królewskiej mości: Adama, Zygmunta, Mieczysława VI ( XDDD ) On był w jeszcze dziwniejszym ubarwieniu. Mieszanina kresek, kropek, plam i kleksów w jednym, do tego wszystkie kolory tęczy. Byłam ciekawa, czy też rzyga tęczą, ale nie wnikałam.
- Proszę pana? - spytałam siadając przed tronem.
- Ktoś ty? - usłyszałam donośny głos. Wać pan nawet nie raczył zniżyć głowy.
- Jakbyś popatrzył, to byś wiedział. - mruknęłam z kwaśną miną. To mnie wkurza. To trochę jak scena w anime. Nauczyciel ma zamknięte oczy, odczytuje nazwiska uczniów ( ma jakiś dziwny odbiornik w głowie, który przetwarza informacje z kartki czy jak? ) i nagle pyta: ,, A gdzie jest ktoś tam? " A ja tak patrze, i się zastanawiam, czemu po prostu nie otworzy oczu.
- To posłanka - odparł wilk, który mnie przyprowadził.
- Nie jestem łóżkiem. - mruknęłam. Wilki w sali najwyraźniej postanowiły mnie ignorować. - Królu! Czego ode mnie chcesz!
- Pokoju.
- A co ja, hotelarz jestem? - chciałam tą rozmowę przedłużyć jak najdłużej. Szybko do śmierci mi nie było.
- Żeby osiągnąć pokój, musimy zabić jednego z watahy, z której pochodzisz.
- 1. Za pokój się po prostu płaci banknotami
2. Ja pochodzę z północnego wschodu. Więc sorry, ale nie jestem z WDP.
- Ale tam teraz należysz?
- No tak.
- A więc się zaliczasz.
- No dobra, niech ci będzie.

***

Okazało się, że nie mieli wojny z watahą, ale jakimiś demonami. A że szanse na zwycięstwo były... zerowe, no to umówili się, żeby zabić dla nich dziewicę z żywiołem ognia. ( sęk w tym, że ja nie wiem czy jestem, czy nie, bo podczas wędrówki przebywałam w kilku dziwnych miejscach.... ale mniejsza z tym ) A więc jak już mnie mieli składać.... w sensie zabijać, to spaliłam sznury, do ognia wrzuciłam pierwszego lepszego kata, rozprostowałam skrzydła, i wyleciałam przez drzwi. Znaczy okno, przy okazji roztrzaskując szybę, bo drzwi to były wielkie drewniane wrota. Sorry. I w taki oto sposób, wróciłam do watahy, wlazłam do jaskini, weszłam na pościel jedną, przykryłam się drugą, i zasnęłam. A śniły mi się kolorowe kropkowane wilki tańczące ,, Gangnam style " i demony w kształcie tytanów z SnK, które te wilki jeden po drugim pożerały.



KONIEC! Miało być jedno opowiadanie, więc jest. A że pisałam późno, i nie chciało mi się rozwijać, to koniec napisałam w skrócie. 

Event!

Witam! Chciałabym ogłosić event.
Będzie on polegał na;
1.Napisaniu opowiadania które będzie miało minimum 200 słów.
2.Opowiadanie ma być na jeden z wybranych tematów (tematy niżej)
Tematy:
-Idziesz w nocy/ciemny wieczór przez las.Wpadasz na wilka.Nie widzisz go dokładnie.Dochodzi do walki.Po jakimś czasie lepiej widzisz osobnika.Co dalej?Może znasz ją/go?

-Chodzisz po łące.Dochodzisz do wielkiej skały.Ziemia zapada ci się pod nogami.Spadasz do dziwnego miejsca.Jak się czujesz?Kogo spotykasz?

-Wychodzisz za granice watahy.Jest dzień/noc.Gubisz się.Spotykasz wilka o dziwnym umaszczeniu.Wilk prowadzi cię do swojego przywódcy.Co się dzieje dalej?Jaki jest przywódca/Alfa?

-Znajdujesz niezwykły kamień.Jego niebieski blask cię chwilowo oślepia.Zasypiasz.Budzisz się w jakiejś jaskini.Zauważasz, że jaskinia ma tunele.Wchodzisz do jednego.Jest bardzo długi i pełen ślepych uliczek?Może jest krótki i od razu znajdujesz wyjście?

-Spotykasz pięcio-osobową grupkę wilków.Są na terenie naszej watahy.Gdy cię widzą, zaczynają uciekać.Biegniesz za nimi.Po chwili rozbiegają się na różne strony.Biegniesz za jednym.W końcu dopadasz ją/go.Co robisz z nim?Puszczasz wolno?Karzesz jej/mu przyprowadzić tu resztę uciekinierów?Może jeszcze coś innego?

Opowiadania zbieram do 1 grudnia 2017.Więc macie trochę czasu.

Nagrody:

I miejsce- 300 points, Metalowa rękawica x2 i jeśli chcesz to rysunek od mnie (całe ciało)
II miejsce- 200 points, Amulet dusz, również rysunek lecz tylko głowa
III miejsce- proszek oślepiejący

Liczy się pomysł!

~Megami