Black Parade

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artemis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artemis. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lipca 2018

Od Artemisa do Ametyst

-Chodźmy czegoś poszukać-nie byłem godny, ale zgodziłem się.
Ruszyliśmy w stronę naszego ulubionego lasu. Udało mam się coś wyczuć, jednak nie byliśmy pewni co to jest.
-To może ja poszukam czegoś tu, a ty tam-zaproponowała wadera. Łapą wskazała na drugą część lasu. Z nosem przy ziemi potruchtałem w wyznaczoną stronę. Zapach stawał się mocniejszy. Nic dziwnego, że nie mogliśmy rozpoznać tej woni, gdyż (przynajmniej dla mnie) była ona nie znana. Schowałem się za jednym z drzew. Zrobiłem obrót aby dokładnie się rozejrzeć.  Na oko 5 metrów ode mnie znajdował się...dzik. A raczej locha. Obok niej stało kilka młodych. Mało słyszałem o tych zwierzętach, lecz wiedziałem, że lepiej się im nie pokazywać, tym bardziej gdy mają przy sobie młode. Zacząłem się wycofywać, tak aby nie ujawnić swojej obecności. Kilka razy wpadłem na drzewo. Nie lubię chodzić tyłem. W tym momencie było to konieczne, abym wiedział, kiedy mam zacząć uciekać. Gdy byłem już dość daleko od miejsca spotkania z dzikiem, odwróciłem się i postanowiłem wrócić do Ametyst. -Znajdę sobie inne miejsce do polowania.-
Potruchtałem do miejsca, w którym się rozdzieliliśmy.
-Ty nie miałeś polować?-odezwała się wadera, gdy znalazłem się obok niej.-Ja już zdążyłam wszystko zjeść.
-Dziki zajęły mi moje ulubione miejsce do polowania... Zaraz wracam- pobiegłem dalej.
Wyczułem w pobliżu młodą sarnę. Jej zapach poprowadził mnie na polanę, na której często one przebywają. Namierzyłem swój cel. Zacząłem się skradać z myślami typu - Tak. Nie uciekaj. Zostań. Nie, nie, nie patrz się tu!- i na moje nieszczęście zostałem zauważony. Sarna odwróciła się i pobiegła w stronę granicy.
-No nie!-krzyknąłem. Ze złością przyśpieszyłem. Chwilę później udało mi się dogonić moją ofiarę. Potem skok do karku, zaciśnięte kły i gotowe. W prawdzie, to za bardzo się tym nie najadłem, ale zawsze coś. Znów wróciłem do Ametyst, lecz tym razem ze zjedzonym posiłkiem.
-Co się tam stało? Króliki cię zaatakowały?-zaśmiała się.
-Najpierw dziki na drodze, a potem sarna mi uciekła, prawie do innej watahy. Ostatecznie złapałem ją i wygrzebałem z tego małego ciałka jakieś mięso.

<Ametyst? Tak, wreszcie skończyłam to opowiadanie z kwietnia>

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Od Artemisa do Ametyst

Zignorowałem to, że już dawno byliśmy za granicą naszej watahy. Nie wiedziałem, co takiego zabrał ten ptak, ale chciałem pomóc Ametyst to odzyskać. Miałem wrażenie, że sroka zlatuje coraz niżej. Dotarła do mnie nadzieja, że teraz uda nam się ją schwytać.
-Teraz nam się uda!-krzyknąłem do Ametyst. Chwilę później ptak był już na wysokości naszych uszu. Ja, starałem się zastawić ptakowi drogę, a wadera skoczyła w stronę sroki. Chwytając ją za skrzydło, ściągnęła ją na ziemię. Sroka trzepotała skrzydłami, próbując się wydostać. Ametyst zdążyła wziąć jej z dzioba linkę zakończoną piękną perłą, zanim zdążyła się uwolnić.
-Co to?-zapytałem, przyglądając się naszyjnikowi.
-Coś pięknego.
Muszę się przyznać, że chyba trochę zazdrościłem jej takiego znaleziska...
Nie pewnie rozglądnąłem się po okolicy. Zapomnieliśmy, że nie jesteśmy u siebie.
-Gdzie my tak w ogóle jesteśmy?-Ametyst spojrzała na mnie. Pogrzebałem sobie w myślach. Coś mi świtało, ale nie wiedziałem, co dokładnie.
-Nie wiem. Meg kiedyś mówiła mi o tych terenach, ale zapomniałem, do jakiej watahy one należą. Mamy to, co mieliśmy odzyskać, więc wracajmy.
Mimo że byliśmy oddaleni od granicy, to w miejscu, w którym przebywaliśmy, było bardzo spokojnie. Niespodziewanie, przed nami przebiegła młoda wadera. Podążyłem za nią wzrokiem. Wyróżniała się swoim żółtawym odcieniem futra. Po chwili nieznajoma stanęła obok Ametyst. Nie wiedziałem jak zareagować.
-Em...cześć?-jęknąłem niepewnie.-Czy możesz nam powiedzieć, gdzie jesteśmy?
Wadera po kilku minutach postanowiła, że przestanie milczeć i się w nas wpatrywać.
-Wschód Watahy Sześciu Kręgów, a dokładniej Bagna.
-Przeżyjemy-Ametyst odetchnęła z ulgą. Również się ucieszyłem. Przynajmniej byliśmy w watasze, z którą współpracujemy.
-To chyba już pójdziemy-powiedziałem, wciąż patrząc na waderę. Razem z Ametyst odwróciliśmy się.
-Czekajcie!- wadera pobiegła za nami.-Gdzie idziecie?
Ametyst spojrzała na mnie, a potem na nią.-Wracamy do watahy-łapą wskazała na już widoczne skały należące do WDP. Wadera wyglądała, jakby ją olśniło.
-Przepraszam, nie wiedziałam, że jesteście z tamtej watahy. Jestem Lilly.
Również się przedstawiliśmy. Miło nam się rozmawiało, ale musieliśmy wracać.
-Miło było nam cię poznać, ale teraz naprawdę musimy iść.
Wadera pomachała łapą na pożegnanie. [...]
Byliśmy już na swoich terenach. Postanowiłem wrócić do tematu naszyjnika, który znalazła Ametyst.
Wadera zdjęła naszyjnik, aby dokładniej go obejrzeć.

<Ametyst?>

wtorek, 20 marca 2018

Od Artemisa do Ametyst

Gdy się obudziłem, od razu spojrzałem na Ametyst. Wadera patrzyła na mnie i wyglądała, jakby czegoś oczekiwała.
-Coś się stało?-przetarłem oczy.
-A już nic...-westchnęła i odwróciła się.-Co będziemy dzisiaj robić?
Chwilę zastanawiałem się nad odpowiedzią. Miałem w głowie wiele pomysłów, ale nie wiedziałem, który będzie tym najlepszym.
-Jeszcze nie wiem.-wyprostowałem łapy.-Jeszcze.
-Chyba nie będziemy się nudzić przez cały dzień?
-Oczywiście, że nie. Przecież nikt tego nie lubi.
Chwilę później byliśmy już na zewnątrz. W głowie odnowiłem pytanie, które przedtem zadała Ametyst.
-Może...-zacząłem się rozglądać.-Może coś pozbieramy?
Nigdy jeszcze niczego nie zbierałem ani nie miałem żadnej stałej kolekcji. Może to zajęcie pomoże mi zacząć coś kolekcjonować?
-Brzmi ciekawie, ale co?
-Nie wiem. Kamyki, piórka, muszelki... Nawet patyki. Byle co.
-Błyszczące kamyczki!
-Może być. Kto uzbiera więcej?
-Zgoda-Ametyst pobiegła w stronę granicy. Ja, postanowiłem poszukać na plaży. [...]
Gdy już byłem na miejscu, zacząłem szukać małych, błyszczących się kryształków. Wcześniej myślałem, że znajdę nie więcej niż trzy, choćby cztery. Myliłem się. Gdy policzyłem wszystko, co do tej pory znalazłem. Wyszło mi siedemnaście.-Tyle mi wystarczy- powiedziałem sam do siebie.
Skończyłem ekscytować się moim znaleziskiem. Kamyczki włożyłem do dziwnego pojemnika, który prawdopodobnie morze przyniosło. Nie zastanawiałem się dłużej, jak się ono tu znalazło. Pobiegłem za śladami Ametyst. Wyczułem, że wciąż kręciła się przy granicy, czyli była w tym samym miejscu (w sumie to tak, jak ja). Zobaczyłem waderę przeciskającą się między skałami.

<Ametyst?>

sobota, 24 lutego 2018

Od Artemisa do Ametyst

Przysnęło nam się...Niestety w nocy (przynajmniej ja) spałem tylko trzy godziny. Obudził nas nieznany, biały basior.Nie wiedziałem jak zareagować.Ale trochę dalej zauważyłem Katrin, więc dotarło do mnie, że nie ma się czego bać.Wadera stała obok naszego dzieła ze śniegu.Spojrzałem na Ametyst.Widziałem, że myśli o tym samym co ja.Zaczęliśmy się śmiać.
-Nabraliście się?-Ametyst wybuchła śmiechem.
-Niestety tak...-z trudem wydusił z siebie wilk.Katrin pokiwała głową  uśmiechając się.Wadera usiadła obok basiora i powiedziała-To Alaris.Będzie chirurgiem.
-Fajnie-Ametyst przestała się śmiać.-To stanowisko zawsze będzie przydatne.
-Prawda-odezwałem się, bo często nie umiem usiedzieć nic nie odpowiadając.Katrin odwróciła się.
-To my już pójdziemy.Mam ci jeszcze wiele do pokazania-zwróciła się do wilka.
-Jasne-Alaris ruszył za nią...
-Może my też już pójdziemy?-wstałem równo z Ametyst.Przez chwilę myślałem, gdzie możemy pójść.No bo w końcu jest tu dużo wspaniałych miejsc.Podszedłem do bałwana i zacząłem myśleć, co z nim zrobić.
-Ale co z nim zrobimy?-Ametyst zapytała zatrzymując się obok.-Szkoda go burzyć...
-Właśnie...-poklepałem naszą figurę po nodze.Uśmiechnąłem się i spojrzałem na Ametyst.-Mam pomysł.Jutro, koło południa wrócimy tu i sprawdzimy, czy ktoś jeszcze się nabrał.
Ametyst zaśmiała się-Dobrze.A teraz gdzie?
Spojrzałem w niebo.W myślach na szybko przejrzałem wszystkie miejsca, do których moglibyśmy pójść, lecz nie znalazłem takiego, na które teraz miałbym ochotę.Zrobiłem kilka okrążeń wokół naszego bałwana.-Może po prostu chodźmy do ciebie.Dawno was nie odwiedzałem-odparłem zatrzymując się przed waderą.
-Dobrze...-Ametyst wzruszyła ramionami.Zaczęliśmy oddalać się od miejsca, które teraz  chyba będziemy mieć zawsze w pamięci.

<Ametyst?Brak weny bardzo boli...>

piątek, 2 lutego 2018

Od Artemisa do Ametyst

Kompletnie nie wiedziałem co Ametyst ma na myśli. Gdy wadera wybiegła z jaskini, położyłem się na grzbiecie. Dość szybko zasnąłem...Miałem sen, ale już nie pamiętam co mi się śniło.Obudziłem się gdzieś o pół nocy, czyli zgodnie z planem.Czekałem na Ametyst.Po jakichś trzech minutach odwiedziła mnie fioletowa wadera.
-Widzę, że nie śpisz-podeszła do mnie otrzepując się ze śniegu.
-Naniosłaś mi śnieg do jaskini-zaśmiałem się.Płatki i tak zaraz stopniały-To co będziemy robić? Jest środek nocy...
-Coś się wymyśli, chodź!-Ametyst wyszła z jaskini, a ja za nią.
Zatrzymaliśmy się na polanie, na której nie brakowało śniegu. Było dosyć jasno, bo światło księżyca odbijało się od śniegu.-To co robimy?-zapytałem grzebiąc łapą w "białym puchu".
-Hymm...Może ulepimy coś na kształt jeleni?No wiesz...taki "prank"
Białe jelenie są tutaj podobno rzadkością. Sam nie widziałem jeszcze takiego.No ale może się uda.
-No dobrze. Tylko dlaczego jesteśmy tutaj w środku nocy?-Ametyst przez chwilę myślała nad odpowiedzią.Widocznie sama nie wiedziała czemu-Bo tak po prostu?
-Bo tak- odpowiedziała-Jest tak jasno...
-No tak.-Zacząłem formować ze śniegu coś na kształt kopyta czy tam "nogi"-Duże to ma być?-popatrzyłem na waderę robiącą to samo co ja.
-Widziałeś kiedyś jelenia?-zapytała ironicznie-No to takie duże, aby go przypominało.
-Okej-zaśmiałem się-Nieeee!Zepsułem...-to co do tej chwili ulepiłem, rozsypało się.No, zdarza się.
Po jakimś czasie mieliśmy już ukształtowane cztery nogi zwierzęcia.Nie było to jakieś super idealne, ale nam się podobało i to chyba wystarczy.
-Jak my zrobimy resztę ciała ...-Ametyst popatrzyła w górę.Te nogi były prawie takie wysokie jak my.Po chwili razem ulepiliśmy pseudo schody-Później oczywiście rozwalimy tą górkę-wdrapałem się na górę.Ametyst również to zrobiła-No a jak.

<Ametyst?>

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Od Artemisa do Ametyst (nowe op)

Jakoś nie śpieszyłem się z tym "dorastaniem".Wciąż lubiłem chodzić gdzieś z Ametyst.Nie przeszkadzała mi ona.Wręcz przeciwnie, większość czasu spędzałem właśnie z nią.Ale, ale, ale było jedno "ale".Już nie chciałem mieszkać z Megami i Katrin.Pora poszukać własnej jaskini.Rano, powiedziałem to Megami i poszedłem poszukać nowego domu...
Szłem sobie lasem, w którym znajdowało się kilka jaskiń. Gdzieś w oddali zauważyłem fioletową, charakterystyczną plamkę, która wyróżniała się w lesie.
-Heloł-przywitałem się podchodząc do wadery.
-Hej. Co u ciebie?
-Szukam nowej jaskini. Chcę zamieszkać w jednej z tych, które się tu znajdują.
Ametyst porozglądała się po okolicy.-Mogę ci pomóc coś wybrać?
W sumie to było mi to jedno.
-Chodź...-powiedziałem kierując się wgłąb lasu.Ametyst podreptała za mną.Po chwili doszliśmy do trzech zlepionych ze sobą jaskiń.Fioletowa wadera stanęła w progu jednej z nich.
-Może ta?-powiedziała wsuwając do niej nos, ale szybko go wyjęła.Stanąłem obok Ametyst i popatrzyłem do środka.Jaskinia była bardzo duża.Nie dla mnie.A w dodatku, poczułem zapach pleśni.-Nie.Za duża.I w dodatku, jedzie z niej pleśnią.
-To akurat prawda...-potwierdziła marszcząc nos.
Podszedłem do drugiej.Zajrzałem do niej i wydawała się idealna.-Ta jest całkiem, całkiem...I nie śmierdzi.
-A ta ostatnia?-Ametyst weszła do środka ostatniej jaskini.Również to zrobiłem.Ta, znów wydawała się zakurzona oraz miała dużo pajęczyn.-Ble.-jęknąłem i skierowałem się do wyjścia.Ametyst zrobiła dosyć kwaśną minę, gdy popatrzyła na dużą, gęstą pajęczynę.Otrząsnęła się i dołączyła do mnie.
-Zamieszkam w tej środkowej.-wbiegłem do jaskini i padłem na bok.

<Ametyst?>

środa, 14 czerwca 2017

Od Artemista do Ametyst

Gdy skończyłem liczyć, jakieś 5 minut zastanawiałem się gdzie ona jest.Nie będę biegać po jaskiniach, bo to głupie.Może...Jezioro?Nie.To też zbyt oczywiste.No cóż, oblecę wszystko dookoła.

****************

Po chwili biegu zobaczyłem ją.Siedziała na drzewie.
-Fajna kryjówka.Ale dla mnie za prosta -powiedziałem podbiegając do drzewa.Nie widziała mnie,więc jak to ja, postanowiłem ją przestraszyć.Obserwowałem jej ściskające drzewo łapy.Raz mocniej były przytulone do drzewa, raz słabiej.Wzrok miała wbity w ziemię.Wyglądała trochę jakby dostała jakiegoś paraliżu. (...)
Zacząłem się skradać.Nie było to idealnie cicho, bo po pierwsze nie jestem JESZCZE zbyt wysportowany, po drugie było tam dużo małych gałązek.Ale ona i tak mnie nie słyszała.Albo po prostu bała się odwrócić.Okej, nadeszła ta chwila......
-Bu!!!-wskoczyłem na drzewo obok Ametyst.-Hehehe.
-Ajj!-już nie było mi tak wesoło.Ametyst spadła z drzewa.Na mojej twarzy pojawiło się zakłopotanie.Zeskoczyłem obok leżącej wadery.-Eeejj...Am..Ametyyyst.-kilka razy szturchnąłem ją łapą.
-Ej!Halo!-spróbowałem przewrócić ją na drugą stronę.Gdy to zrobiłem, zobaczyłem na jej głowie lekkie krwawienie.-Hej, Ametyst żyjesz czy nie!Eh...Trzeba się pobawić w sekcję zwłok.-Nie, nawet lepiej o tym nie myśleć.Widziałem, że oddycha.Tylko nie wiedziałem co ja teraz mam zrobić!Em...Ender...Meg...Meg!Ender! Tak! Oni muszą coś wymyślić.Meg znając życie powie że nie ma czasu, ale można spróbować.Tylko co mam zrobić z nią?Nie mogę jej zostawić..I zabrać też nie.Jest za ciężka.Popatrzyłem przez chwilę na nią i pobiegłem sprintem do jaskini Meg.
-Meeeeeeg!!!
-Artemist, nie mam czasu teraz na zabawy.
-Ale Meg, musisz...
-Nie, nie mam czasu idź się pobawić z Ametyst.
-Ale ona..
-Idź już!-tak jak myślałem.Ender!On nigdy nie jest zajęty.


<Ametyst?>

poniedziałek, 8 maja 2017

Od Artemista do Ametyst

Spodobał mi się pomysł z zabawą w chowanego.Gdy biegłem się schować słyszałem w oddali ,, jeden...dwa...trzy..." a potem już tylko szelest z pod moich łap.Przystanąłem na chwilę, aby pomyśleć gdzie się schować.Porozglądałem się.Mój wzrok zatrzymał się na jaskini Megami.-O tak!-powiedziałam biegnąc do niej.-Schowam się tutaj.Nikt tu nie wejdzie oprócz Meg i mnie.Wskoczyłem do jeziora, które się w niej znajdowało, aby być mokrym.Tak.W tedy będę mniej ,,puszysty".Zwinąłem się w kłębek za stalagnatem .Patrzyłem na wejście do jaskini i czekałem, kiedy Ametyst koło niej przebiegnie.Po paru minutach usłyszałem kroki.Jeszcze bardziej się skuliłem i patrzyłem na wejście.Na szczęście była to tylko Megami.-Artemist?Długo cię nie było.Co robisz?-powiedziała patrząc na mnie.-Ciiii!-powiedziałem przyciskając palec do pyska.-Bawię się z Ametyst!
-Okey...-powiedziała kładąc się kilka metrów dalej. (...)
Po paru minutach nadszedł ten moment, zobaczyłem Ametyst.Popatrzyła do jaskini i pobiegła dalej.Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu.-Na prawdę!Nie zauważyła mnie!-miało to być cicho powiedziane, ale nie było...Ametyst mnie zobaczyła.-Hej!-powiedziała wracając do jaskini.
-Długo mnie szukałaś?-powiedziałem otrzepując się z wody.
-Nie było aż tak trudno...Mnie tak łatwo nie znajdziesz!Możesz zaczynać liczyć.
-No to zobaczymy!
Ametyst wybiegła z jaskini a ja zacząłem..-Raz...Dwa...Trzy...Cztery...


<Ametyst?>

piątek, 21 kwietnia 2017

Od Artemista do Ametyst

-Lubię pływać.-powiedziałem.
-To wskakuj!
-Ale...Nie lubię mieć do czynienia z rekinem.-uśmiechnąłem się patrząc na płetwy Ametyst.Chwile potem wskoczyłem.
-To masz problem.-powiedziała wadera lekko się śmiejąc.(...)
Wyszedłem na brzeg, by wskoczyć z rozbiegu do wody.Zobaczyłem coś na dnie..To..To były..DWIE OGROMNE RYBY!Bez zastanowienia skoczyłem do nich.Były takie duże, że nie mieściły mi się w pysku.Trzepałem nimi na prawo i lewo, aby je ogłuszyć.W końcu przestały się wiercić.Rzuciłem je na kamień.Jedną posunąłem Ametyst, a drugą sobie.
-Nie lubię ryb.-powiedziała odsuwając łapą rybę w moją stronę.-Ok.-powiedziałem.Wadera z powrotem wskoczyła do wody.

<Ametyst?R.I.P wena..>

środa, 12 kwietnia 2017

Od Artemista do Ametyst

Megami gdzieś poszła, a ja nie przerywałem zabawy.W końcu znudziło mi się gonienie ptaków.Postanowiłam pójść poszukać czegoś...czegoś ciekawego. (...)
W oddali zobaczyłem jakąś waderę.Wyglądała na szczeniaka.Jakby była jeszcze młodsza od mnie.Wydawała się niższa.Lecz gdy podchodziłem bliżej,stawała się coraz to wyższa.Aż w końcu gdy stanąłem za nią, sięgała mi do barku.Wyglądała na około ośmiu miesięcy.-Cześć.-powiedziałem.Wadera była fioletowo-czarna.Miała rybi ogon oraz dziwną płetwę na grzbiecie i na początku ogona.Wadera odwróciła się do mnie.-Cześć!-odpowiedziała z uśmiechem.
-Lubisz pływać?-zapytałem patrząc na jej płetwy.
-Tak, a co?
-Nie nic.Tak się pytam...Jesteś dość wysoka.Ile masz lat?
-Osiem miesięcy.-tak jak myślałem.-Przejdziemy się gdzieś?-zaproponowała.
-Jasne.-odpowiedziałem.Bo czemu nie?

<Ametyst?>

wtorek, 21 marca 2017

Od Artemisa do Nitsu

Może się wydawać dziwne, że szczeniak wędruje sam.Sam bez opieki.Ale moja matka porzuciła mnie zaraz gdy się urodziłem.Potem wychowywała mnie zupełnie inna wataha.W końcu ruszyłam poszukać przeznaczenia. (...)

-Ale tu...ładnie!-powiedziałem w duchu.Patrzyłem na łąkę porośniętą sasankami.Tu musiała być jakaś wataha.Czułem zapach wilków.Ale nie byłem taki wesoły, gdy zobaczyłem krew na trawie.Może to tylko krew jelenia?A może nie powinienem tu być?
Pobiegłem przed siebie.Byłem pewien że wbiegłem do środka watahy.Wyglądała przyjaźnie, lecz było tu strasznie pusto.Po chwili zauważyłem czarnego wilka.Od razu pomyślałem że nie jest on zbyt przyjazny, więc po cichu przygotowałem się do ucieczki.
-Hej!Mały!-gdy to usłyszał zacząłem biec jeszcze szybciej.No ale jak to starszy był od mnie szybszy i mnie dogonił.-Gdzie tak pędzisz.-powiedział zastawiając mi drogę.
-N-nigdzie...-powoli się wycofywałem.-Czy ty się mnie boisz?-powiedział.Nie wiedziałem co zrobić, nie ucieknę mu i walczyć też z nim nie będę.
-Mogę ci zaufać?-zapytałem kładąc uszy.
-Zależy.-odparł przekrzywiając głowę.
-Jestem Artemis.Jestem jeszcze szczeniakiem.Nie mam się gdzie podziać.Możesz zaprowadzić mnie do Alfy?-zapytałem podchodząc do niego.Basior przysiadł i przekierował wzrok na ziemię, jakby zesmutniał.-Nie wiem gdzie jest Alfa...Najpierw ta zamiana terenów, potem jakiś tajemniczy wilk...A z resztą. Co będę mówić takiemu szczeniakowi.


<Nitsu?>

Nowy Basior!

(Autor obrazka: Nie wiadomo)
Właściciel: TajnaTina1085
Imię:Artemis
Wiek:1,5 roku
Płeć:Basior
Stanowiska:Za młody
Żywioł:Natura,powietrze
Historia:Urodziłem się w małej,ciasnej morze.Moje rodzeństwo (starsze) mnie porzuciło po śmierci matki.Ledwo przeżyłem tamtą zimę.Na szczęście znalazłem przytulną jaskinię.
Charakter:Artemis jest miły i odważny.Wydaje się mu, że nie ma żadnych słabości ale nie lubi wody.
Amulet:Jeszcze nie ma
Jaskinia: Mieszka z Megami
Głos:No money
Status:Wolny
Partner/ka:-
Moce:Latanie bez skrzydeł
Point:0