Od razu mówię, że nie mam weny
Herbata nie wyglądała zbyt ciekawie. Ba, w ogóle nie wyglądała, jeśli można to określić w ten sposób. Zapach, kolor, barwa,... Nic nie zachęcało do spróbowania. Jednak z grzeczności pochyliłem się i dotknąłem czubkiem języka powierzchni naparu. O nie, jest jeszcze gorzej.
Skrzywiłem się więc, odsunąłem jeszcze bardziej i spojrzałem na Zietę jak na małego szczeniaka z chorobą umysłową. Jednym słowem - jak na idiotę.
- Nie wypiję tego - oznajmiłem, podnosząc ogon i strosząc pióra. Wilczyca zaśmiała się jedynie i zbliżyła jeszcze bardziej. Nie zostało mi nic innego, jak warknąć ostrzegawczo i wyprostować się. W końcu, takie spoufalanie się wobec członka szlacheckiego rodu powinno być karane. A jeśli nikt z tym nic nie zrobi, ja wezmę sprawy w swoje łapy. Wtedy futro i pióra będą wokół latać.
- No pij, to ci dobrze zrobi! - Zieta uśmiechnęła się szerzej, jeśli było to możliwe i ponownie podsunęła napój w moją stronę. Westchnąłem ciężko, po czym, chcąc mieć już spokój, wypiłem herbatę. Nie omieszkałem przy tym przewrócić oczami.
- Zadowolona?
<Zieta?>
Black Parade
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luca. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 maja 2018
środa, 18 kwietnia 2018
Od Luci do Ziety
Po tych jakże interesujących i zbyt personalnych obrządkach zapoznawczych, zebrałem w sobie nieco energii i spróbowałem się obrócić na brzuch. Było to trudne, ale, dzięki samozaparciu, udało mi się zmienić swoją pozycję. Zupełnie ignorując zawroty głowy, zamrugałem kilkukrotnie, wziąłem głęboki wdech i spojrzałem na nieznajomą. Wyglądała dziwnie. Mówiąc to, miałem na myśli kolor jej futra. W głównej mierze, oczywiście. Taki ni to różowy, ni to pomarańczowy. Tak bym to określił. Diametralnie różne od mojego, czarnego jak noc.
No i ja miałem ładne piórka.
Ale ona miała kolorową łapę.
Jesteśmy kwita.
- Kim jesteś? - Spytałem cicho, starając się oszczędzać siły. Wadera, co wywnioskowałem po jej ruchach oraz budowie ciała, zbliżyła się jeszcze bardziej, niebezpiecznie naruszając moją przestrzeń osobistą. Nie lubiłem tego. Prawdopodobnie, gdybym był u szczytu swoich możliwości, jej kłaki latałyby już w powietrzu.
Ale nie jestem. Oraz muszę zrobić dobre wrażenie. Wilczyca nie wyglądała na Alfę, ale pozory zdają się często mylić.
- Najpierw ty mi powiedz! - zawołała z radością, podskakując w miejscu. Jej ogon gwałtownie podnosił się i opadał. Zaczynałem się bać tego dziecka szczęścia. Czuć było od niej różne, dziwne zioła, co tylko dodawało niepokoju jej osobie. Postanowiłem mimo alarmu bijącego w łbie, odrzucić te początkowe myśli i dać waderze szansę. Czasami trzeba. Tak nauczył mnie ojciec. Mimo, że miałem problemy z zaufaniem kogokolwiek i wszędzie widziałem wrogów, to po nieco wnikliwszej obserwacji uznałem, że nieznajoma nie jest Cyrusem w przebraniu. Z resztą, basior by się nigdy nie dał przemalować na różowo.
- Mówią na mnie Lucius Ante Regulus I. - odparłem, przewracając oczami. Na moje ciało padł cień drzewa, przez co zaczynałem odzyskiwać siły. Oraz pewność siebie. - Ale mów do mnie Luca. A ty? - Moje ostatnie słowa były jedynie formalnością. Średnio interesowało mnie imię mojego nowego podwładnego, ale trzeba przynajmniej stwarzać pozory, czyż nie?
<Zieta?>
No i ja miałem ładne piórka.
Ale ona miała kolorową łapę.
Jesteśmy kwita.
- Kim jesteś? - Spytałem cicho, starając się oszczędzać siły. Wadera, co wywnioskowałem po jej ruchach oraz budowie ciała, zbliżyła się jeszcze bardziej, niebezpiecznie naruszając moją przestrzeń osobistą. Nie lubiłem tego. Prawdopodobnie, gdybym był u szczytu swoich możliwości, jej kłaki latałyby już w powietrzu.
Ale nie jestem. Oraz muszę zrobić dobre wrażenie. Wilczyca nie wyglądała na Alfę, ale pozory zdają się często mylić.
- Najpierw ty mi powiedz! - zawołała z radością, podskakując w miejscu. Jej ogon gwałtownie podnosił się i opadał. Zaczynałem się bać tego dziecka szczęścia. Czuć było od niej różne, dziwne zioła, co tylko dodawało niepokoju jej osobie. Postanowiłem mimo alarmu bijącego w łbie, odrzucić te początkowe myśli i dać waderze szansę. Czasami trzeba. Tak nauczył mnie ojciec. Mimo, że miałem problemy z zaufaniem kogokolwiek i wszędzie widziałem wrogów, to po nieco wnikliwszej obserwacji uznałem, że nieznajoma nie jest Cyrusem w przebraniu. Z resztą, basior by się nigdy nie dał przemalować na różowo.
- Mówią na mnie Lucius Ante Regulus I. - odparłem, przewracając oczami. Na moje ciało padł cień drzewa, przez co zaczynałem odzyskiwać siły. Oraz pewność siebie. - Ale mów do mnie Luca. A ty? - Moje ostatnie słowa były jedynie formalnością. Średnio interesowało mnie imię mojego nowego podwładnego, ale trzeba przynajmniej stwarzać pozory, czyż nie?
<Zieta?>
poniedziałek, 16 kwietnia 2018
Od Luci do Ktosia
Dotarłem na miejsce. W końcu, będę mógł odpocząć, osiąść, uspokoić się. Ukoić wycieńczone ciało i zmaltretowanego ducha.
Ostatni, ostrożny sus nad strumieniem. Woda szumiała cicho, przeskakując po skałach. Wiatr przemykał między delikatnymi listkami wierzby, a ptaki dyskutowały ze sobą na tematy ważne i ważniejsze. Mnie nie było dane poznać dokładnie sensu ich rozmowy.
Byłem w końcu wilkiem, a one wolnymi, pierzastymi duchami. Poza moim zasięgiem.
Nabrałem w płuca świeże powietrze wraz z zapachami nowych osób, jakie zapewne będzie dane mi poznać. Jeśli tylko się zmuszę, aby ruszyć dalej. Tylko kilka kroków. Wytrzymam. Biegłem już tyle dni, więc ten kilometr, góra dwa to nic.
Nim jednak postawiłem łapę na trawie, rosnącej na brzegu strumienia, opadłem na ziemię. Zamknąłem oczy na dłuższą chwilę.
Byłem zbyt zmęczony, żeby się ruszyć i zbyt spragniony, aby kogoś zawołać. Kogokolwiek. Nawet jeśli miałby być to wojownik, który postanowi się pozbyć obcego.
Położyłem pysk na trawie, nie będąc w stanie wyciągnąć ciała z wody. Zimny potok sprawił, że zadrżałem. Z mojej piersi wydobył się głuchy skowyt. Musiałem wstać, bo nabawię się hipotermii, albo jeszcze czegoś gorszego.
Zebrałem w sobie resztki sił. Wbiłem pazury w glebę, podciągnąłem się całkowicie na brzeg. Po kręgosłupie przebiegł mi dreszcz, pole widzenia poczerniało, zawirowało mi w głowie.
Przynajmniej zabezpieczony przed porwaniem przez nurt, położyłem się na boku, oddychając płytko i słabo. Nie byłem bezpieczny na otwartej przestrzeni, jednak w tym momencie, wszystko, nawet najmniejszy ruch łapą mnie przerastał.
Dlatego, pomimo alarmu bijącego w moim łbie, zacząłem zasypiać. Czy raczej, odpływać, tracić świadomość.
Byłem już w połowie drogi między światem rzeczywistym a objęciami Morfeusza, gdy ujrzałem ruch. Coś wyszło spomiędzy krzaków. I nie był to jeleń.
Postać przypominała bardziej wilka.
< Anyone?>
Ostatni, ostrożny sus nad strumieniem. Woda szumiała cicho, przeskakując po skałach. Wiatr przemykał między delikatnymi listkami wierzby, a ptaki dyskutowały ze sobą na tematy ważne i ważniejsze. Mnie nie było dane poznać dokładnie sensu ich rozmowy.
Byłem w końcu wilkiem, a one wolnymi, pierzastymi duchami. Poza moim zasięgiem.
Nabrałem w płuca świeże powietrze wraz z zapachami nowych osób, jakie zapewne będzie dane mi poznać. Jeśli tylko się zmuszę, aby ruszyć dalej. Tylko kilka kroków. Wytrzymam. Biegłem już tyle dni, więc ten kilometr, góra dwa to nic.
Nim jednak postawiłem łapę na trawie, rosnącej na brzegu strumienia, opadłem na ziemię. Zamknąłem oczy na dłuższą chwilę.
Byłem zbyt zmęczony, żeby się ruszyć i zbyt spragniony, aby kogoś zawołać. Kogokolwiek. Nawet jeśli miałby być to wojownik, który postanowi się pozbyć obcego.
Położyłem pysk na trawie, nie będąc w stanie wyciągnąć ciała z wody. Zimny potok sprawił, że zadrżałem. Z mojej piersi wydobył się głuchy skowyt. Musiałem wstać, bo nabawię się hipotermii, albo jeszcze czegoś gorszego.
Zebrałem w sobie resztki sił. Wbiłem pazury w glebę, podciągnąłem się całkowicie na brzeg. Po kręgosłupie przebiegł mi dreszcz, pole widzenia poczerniało, zawirowało mi w głowie.
Przynajmniej zabezpieczony przed porwaniem przez nurt, położyłem się na boku, oddychając płytko i słabo. Nie byłem bezpieczny na otwartej przestrzeni, jednak w tym momencie, wszystko, nawet najmniejszy ruch łapą mnie przerastał.
Dlatego, pomimo alarmu bijącego w moim łbie, zacząłem zasypiać. Czy raczej, odpływać, tracić świadomość.
Byłem już w połowie drogi między światem rzeczywistym a objęciami Morfeusza, gdy ujrzałem ruch. Coś wyszło spomiędzy krzaków. I nie był to jeleń.
Postać przypominała bardziej wilka.
< Anyone?>
Nowy basior!
Autor obrazka: tatchit
Właściciel: Arteyiu/Amicka
Imię: Lucius Ante Regulus I, w skrócie - Luca.
Przezwisko: Niektórzy wołają na niego Lucy albo Pchlarz. Bądź Książę, ale tylko nieliczni.
Wiek: Zaledwie 2 lata. Czyli młody ciałem. Ale czy duchem?
Płeć: Gdy ostatnio sprawdzał, to basior. Definitywnie.
Stanowisko: Jedyne, do czego się nadaje, czyli bieganie wokół i skarżenie. To znaczy... Patrol.
Lubi:
Co może lubić taka persona jak Luca? Na przykład jesień. Bo wtedy wszystko umiera. Albo liście, bo te pięknie szeleszczą pod jego łapami. Władza? Oczywiście. W każdym calu. Wolność? Swoją ta, cudzą nie. Wystarczy do tego dodać kwiaty bzu i ma się cały obraz Księcia, pod względem jego upodobań.
Nie lubi:
W tej kwestii, można się wypowiedzieć w dosyć obszerny sposób, bo basior ten nie lubi niczego, co jest związane z przymusem. Nie lubi władzy, kontroli, ograniczenia wolności. Co za tym idzie, również niesprawiedliwości. Nie znaczy to jednak, że jest anarchistą.
Nie jest również wielkim fanem wysiłku ponad swoje siły, jeśli coś da się zrobić przy pomocy łap kogoś innego.
Nie przepada za wiatrem, który rozwiewa jego futro oraz śniegu oraz błota, które się w sierść wplątują. W dodatku, nienawidzi wręcz, kiedy ktoś go dotyka nagle i niespodziewanie, co jest związane z traumą wilka z dzieciństwa.
Motto:
Gwóźdź, który wystaje, będzie wbity w ścianę.
Żywioł: Cień | Iluzja
Rodzina:
Zacznijmy od podstaw.
Na początku, była para królewska - Morteo Nishki III oraz Elizabeth, już bez numeru. Z ich związku wyłoniła się czwórka szczeniąt. W pierwszym miocie, na świat przybyli Morteo Lucas IV i Anarietta. Ostatnim, drugim miotem, byli Lucius Ante Regulus I, nazwany tak na cześć dziadka, do pary ze Syanną, w tym przypadku noszącą miano babki.
Do rodziny dołączyło również adoptowane szczenię, Cyrus, ale o nim się nie mówi. Nie po Kryształowej Nocy.
Historia:
Od czego by tu zacząć?
Luca nie był jakoś wybitnie uzdolnionym szczeniakiem. Ot, kolejny potomek pary królewskiej, gdyż tak w stosunkowo sporej watasze zwano Alfy iście ludzką manierą. Był jednak razem z siostrą oczkiem w głowie rodziców oraz służby. Było tak do momentu, aż jeden z wojowników, prawa łapa Morteo III, nie przyniósł do jaskini rocznego Cyrusa.
Elizabeth, jako czuła wilczyca, nie będąca w stanie znieść krzywdy żadnej istoty, przyjęła szczenię i zaczęła wychowywać je jak własne.
Luciusowi jednak basior nie spodobał się już na samym początku.
Nie tylko z egoistycznych pobudek, z rodzaju tych, że ktoś odbierze mu porcję jedzenia czy miejsce u boku ojca w trakcie odpraw wojowników.
Po prostu czuł, że coś z Cyrusem nie jest w porządku. Za punkt honoru obrał sobie ujawnienie prawdziwych planów "brata" poprzez śledzenie go i podsłuchiwanie. Pewnego dnia postanowił nawet poinformować o tym szpiega, lecz wilczyca jedynie machnęła łapą. Nikt nie wziął ostrzeżeń Księcia na poważnie.
Był to błąd, o którym dobitnie przekonali się wszyscy członkowie stada.
Pamiętnej nocy, zwanej Kryształową, Cyrus przeprowadził przez stanowiska patrolowe oddział wilków z wrogiej watahy, który zaatakował pod osłoną nocy. Rodzinie królewskiej nie dało się wyjść z tego cało. Nawet Lucius, mimo tego, że był świadomy rzezi, został odkryty w bocznej komorze przez Cyrusa.
To, co się tam wydarzyło, zostało jedynie między basiorami, wcześniej braćmi, a od następnego poranka - zaprzysiężonymi wrogami. Wiadomo jednak, że cokolwiek się stało, zostawiło to głęboki ślad w psychice basiora, który wpada w panikę, kiedy ktoś go dotknie.
Ledwo żywy, roztrzęsiony po utracie całej rodziny i w trwodze o własne życie, Książę uciekł z terenów watahy, po ataku wcielonej do przeciwnego stada. Wiedział, że nie może tam wrócić, dopóki nie odzyska sił. Dopóki nie zdobędzie wystarczająco dużo mocy, aby stanąć naprzeciw Cyrusa.
Nim to jednak nastąpi, musi znaleźć miejsce, gdzie pod przykrywką zwykłego wilka, rozpocznie swój żmudny i wyczerpujący trening.
Tym miejscem zostały tereny Watahy Diamentowych Piór, na tyle daleko od domu, że nikt nie dowie się prawdy zbyt szybko.
Charakter:
Osobowość Księcia można podzielić na dwie główne części. Tę prawdziwą oraz najczęściej widzianą przez innych. Pierwsza z nich cechuje się roztropnością oraz iście stoickim podejściem do spraw. Jak na syna Alf przystało, potrafi sprawiedliwie i obiektywnie oceniać sytuacje, odzywać się wtedy, gdy trzeba oraz formalnie wyrażać. Jest pełen ogłady, spokoju oraz wyrozumiałości. W stosunku do lepiej poznanych wilków, przejawia troskliwość, na przemian z przyjacielskością i lojalnością.
Druga osobowość jest zupełnie inna.
Basior kreuje się na zbyt pewnego siebie wilka z wybujałym ego, wysoką samooceną i egoizmem, a w dodatku udaje lekkomyślną, bujającą w obłokach personę. Wśród członków watahy stąpa dumnie, z wysoko podniesionym łbem, łaknąc komplementów. Rzadko kiedy pomaga, ale jeśli nie ma nikogo wokół - zrobi cokolwiek jest w stanie, aby uratować życie czy to swojego pobratymca, czy małego ptaszka, który wypadł z gniazda.
Wszystkie osobowości łączy jednak jedna rzecz - uśmiech nie schodzi z pyska wilka, nawet jeśli jest przesycony sztucznością oraz ujmującym smutkiem.
Amulet: Podarowany przez ojca kryształ z energią Pradawnego Drzewa
Jaskinia: Jaskinia, wypełniona lśniącymi kryształami
Głos: Сергей Лазарев "7 цифр" ( Official video )
Zauroczenie: Brak. Luca jest samowystarczalnym basiorem....
Status: ... Ale chętnie kogoś znajdzie.
Partner/ka: A co to takiego?
Moce:
✗Przemiana w cień
✗ Znikanie w mroku
✗ Tworzenie iluzji w umysłach innych
✗ Kreowanie wokół własnego świata, do którego często ucieka
✗ Zaglądanie do snów oraz wpływanie na nie w pewnym stopniu
Umiejętności:
✗ Elokwencja - z tego powodu, często cytuje znane persony czy używa języka formalnego
✗ Zwinność
✗ Dobry słuch
✗ Manipulacja
Szczeniaki: Jak? Gdzie? Kiedy? Z kim?Niepotrzebne skreślić
Point: 0
Uwagi/kary:
Umiejętności:
✗ Elokwencja - z tego powodu, często cytuje znane persony czy używa języka formalnego
✗ Zwinność
✗ Dobry słuch
✗ Manipulacja
Szczeniaki: Jak? Gdzie? Kiedy? Z kim?
Point: 0
Uwagi/kary:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
