Black Parade

środa, 1 marca 2017

Od Endera do Megami

Wadery zaczęły się rozchodzić. Ostatni raz spojrzałem na Megami, po czym ruszyłem za Lilią.
- Hej. - Zacząłem, zatrzymując zieloną samicę. - Jeśli chcesz, mogę cię zastąpić. - Zaproponowałem.
- Co masz na myśli? - Zapytała, przyglądając mi się uważnie.
- No wiesz, chodzi o tego nowego, mogę go za ciebie popilnować. - Powiedziałem z uśmiechem.
- Dzięki, ale nie trzeba. Dam sobie radę. - Zapewniła mnie wadera, uśmiechając się przy tym.
- W takim razie w porządku. Pamiętaj jednak, że w każdej chwili mogę cię zastąpić.
- Będę pamiętać. - Odparła.
Postanowiłem wrócić do swojej jaskini. Nie chciałem za bardzo naciskać na Lilię. Będąc jednak szczerym, zdecydowanie wolałbym sam przyjrzeć się temu wilkowi. Nie ufałem mu, to dość szybkie ustępstwo ze strony Megami także wzbudziło moje podejrzenia.
- Może rzucił na nią jakiś urok. - Szepnąłem do siebie.
Pokręciłem głową, to raczej niemożliwe. Z drugiej jednak strony, jaką mogę mieć pewność? Wróciłem do siebie. Odetchnąłem z pewnego rodzaju ulgą, gdy tylko znalazłem się w ciemnym, znanym mi już miejscu. Wyciągnąłem się na ziemi i zamknąłem oczy. Niemal natychmiast zasnąłem. Nie mogłem doczekać się jutra.
*****
Obudziłem się wczesnym rankiem, słońce ledwo wychyliło się nad horyzont. Od razu ruszyłem w stronę jaskini, w której spała Megami. Zobaczyłem samicę przed jaskinią. Zamachałem ogonem i z zainteresowaniem zapytałem:
- I? Jaka jest twoja decyzja?
Samica odwróciła się. Zmarszczyłem brwi, wyglądała na zmęczoną. Czyżby to była robota tego nowego? A może w nocy wydarzyło się coś, o czym nie miałem pojęcia?
- Wszystko gra? - Zapytałem, nie próbowałem nawet maskować swoich podejrzeń. - Nie wyglądasz najlepiej.

<Megami? Brak weny :c>

niedziela, 26 lutego 2017

Od Megami do Endera

To ten ohydny zapach który był w tej jaskini.Prawie z niego zemdlałam.Ender już padł ale udało mi się go wybudzić.
-C..Co się tutaj stało!?-Zapytał.Usiadłam i zaczęłam opowiadać. (...)
-To prawda, nie możemy na to pozwolić.Przynajmniej cię znalazłem.
-Ten wilk gdzieś wychodził!-Wstałam i podeszłam do krat.-Myślę że już się kierował do watahy.
-To nie dobrze...Musisz jakoś z tond wyjść.-Ender podszedł bliżej i zaczął oglądać kraty.-Tylko JAK!
-Jak on to zamknął?-Nie mogłam sobie nic przypomnieć.-Widziałam tylko jak zamachał ogonem.-Boże..Jak to głupio zabrzmiało...Basior zrobił minę typu "ech..." a po chwili powiedział.-Jak trzeba to trzeba...-I zaczął machać ogonem w pobliżu krat.W końcu się mu udało, kraty zniknęły.-Udało się.-Powiedziałam z uśmiechem.-Chodźmy lepiej.
-I to szybko.-Dodał Ender.Pobiegliśmy przed siebie.Zobaczyłam tego wilka.Był tuż przy granicy watahy.-To on.-Wyszeptałam. Ender pobiegł i zastawił mu drogę sobą.Basior widząc mnie, uniósł się w powietrze, ale Ender złapał do za skrzydło.-Ałch..-Jęknął. -Widzę, że żądasz władzy.Niestety to nie jest takie proste... Gdy byłam szczeniakiem też tak myślałam.Ale musiałam dużo zrobić, aby zostać Alfą.-Podeszłam bliżej niego.- (...) Proponuje ci Gammę w tej watasze.-Dodałam.
Ender spojrzał na mnie spojrzeniem jak na wariata.Widząc to powiedziałam.-Ale..o tym to jeszcze pomyślę. Na razie pójdziesz z nami. Puuść go.-Ender zatem to zrobił.
-Zwariowałaś!?-Powiedział szeptem.-Spokojnie.Na razie nad tym pomyślę.A jak już...Powiem Lilji aby miała go na oku.Zaufaj mi.
-No dobrze...-I poszliśmy do watahy. (...)
-Tak wiem, sprowadzam do watahy obcego, i jeszcze oferuję mu wyższą hierarchię.-Powiedziałam przed Lilią.-Czyli mam go pilnować?-Odpowiedziała.-Tak. A...Jutro pomyślę co dalej z nim.
Poszłam do jaskini, aby pójść spać ale nie mogłam zasnąć.


<Ender?>

sobota, 25 lutego 2017

Od Nitsu ,,Martwy'' cz.1

Nie wiem gdzie pójdę , gdzie poprowadzi mnie ten świat. Przez dłuższy czas błądziłem w myślach sądząc że życie jest mi zbędne , bliższy myśli samobójczych. Ale pewien słodki głos powtarzał : ,,Życie jest piękne , nie warto je kończyć zbyt szybko.''-nie słuchałem. Użalanie się nad sobą ogłuszyło wszystkie pozytywne myśli. Co się stało ? Sam nie wiem , po prostu straciłem sens życia. Już dawno moje serce przestało bić. Wiec jak to się stało że żyje ? Wyjaśnienie jest pod ręką -demony nie umierają.
Z tym faktem moje ,,życie'' toczyło się dalej. Mimo wyjaśnień chcecie wiedzieć : ,,Jak ?'' -,,Jak próbowałeś się zabić ?'' Otóż nie próbowałem , tylko w pewnym momencie życia moje serce się zatrzymało , ale najważniejsze że już to wszystko za mną , a serce bije jak szalone kiedy o tym opowiadam. Tak demony mają uczucia , ale tylko w swoim pierwszym ciele , w drugim ciele (bardziej złym) uczuć nie posiadają.
                                     
                                     
Tak wyglądam jako demon , zawsze kiedy się przemieniam robi się ciemno i mglisto. W tym ciele nie mogę opanować żądzy mordu , ale staram się. Nie jestem nie pokonany , moją słabością są słodkie i kolorowe rzeczy. Co prawda to mnie nie zabije , ale osłabi , może nie wszystkie słodkie i kolorowe rzeczy ale większość.
                             
               <zostawisz jakiś ślad ? Będzie mi miło !>

piątek, 24 lutego 2017

Od Rachel ,, Melodia Duszy" cz 10

Wyciągnęłam swoje dwa miecze, które były w mojej bluzie. 2 małe, chude, wielkości długopisów rurki ze stopu niebiańskiego spiżu i stygijskiego  żelaza. Machnęłam i w mgnieniu oka zmieniły się w 2 miecze pokryte greckim ogniem. Przechodnie nie zwracali na nas uwagi. Byłam wdzięczna za to Mgle.
- Słuchaj, nie chcę Cię skrzywdzić, ale nie dajesz mi wyboru. Możemy załatwić to dyplomatycznie
- Dziadku... proszę. - powiedział Aleks.
- Nie ma takiej opcji. - powiedział staruszek i zaszarżował. Ku mojemu zaskoczeniu, był strasznie szybki, i zwinny. Odbiłam atak. Miecz staruszka zaczął się spalać. W ostatniej chwili puścił miecz.
- Ogień Grecki. - mruknął. - Sprytne, bardzo sprytne. - Aleks opatrzył ze zdziwieniem na miecz, po którym już prawie nic nie zostało.
- C.... co cię stało? - zapytał
- Ogień Grecki. - syknęłam - Pali wszystko. Nie ugasi go żadna gaśnica ani woda. Ja jestem na nieo odporna, bo jestem córką ognia, ale to mnie wykańcza.
- Dobra! Dość tych pogadanek! Skoro nie mogę cię zabic, musimy to załatwić inaczej. - Teraz dopiero do mnie dotarło o co mu chodzi. Ale w tedy usłyszałam w głowie mysli... myśli Meg. ,, Meg?" zapytałam w myślach. Cisza. Nagle znowu głos. ,, Rachel"? Co ty robisz w mojej głowie"? Po chwili chyba nie mówiła już do mnie ,, Zaczynam mieć jakieś zwidy. Ender?" ,, Zaraz, zaraz? Jest tam ten koleś którego spotkałam przed podróżą?" - zapytałam ale nikt nie nie odpowiedział. Super. Kolejny brak połączenia.
- Dobra. Wiec co masz na myśli? - zapytałam tego dziadka wracając do rzeczywistości.
- Walka. Sam, na sam. Żadnej mocy. - powiedział i ściągnął jeden pierścień z 2 ręki. Zastanowiłam się przez chwilę. Gdzie jest haczyk?

- Zgoda. - Powiedziałam i wyciągnęłam rękę. Staruszek uściskał ją i rozpłynął się w powietrzu. Popatrzyłam na Aleksa który wyglądał jak warzywo.
- Co?
- Chyba... potrzebuję 24h snu. - mruknął i osunął się na ziemię.

***

Jakimś cudem udało mi się go przetransportować  do willi. Jego siostry i bracia byli w szoku. No w sumie, nie dziwię im się. jak Aleks się obudził, długo z nim gadałam i zobaczyłam jego pokój.Przypominał trochę warsztat samochodowy. Wszędzie metal, śrubki, paski i mnóstwo... gratów. 
- Wow. - mruknęłam.
- Ech... mam tutaj mały bałagan...
- Mały?! Tu jest gorzej, niż w mojej jaskini! - zawołałam i podeszłam do biurka. - jak ty tu odrabiasz lekcje?
- E.... nie odrabiam tutaj, tylko w pokoju dziennym. - powiedział, jakby zdziwiony.
- Aha. - I chwila ciszy. Nie lubię takich cisz
- Naucz mnie walki. - wypalił nagle Aleks. Zatkało mnie. 
- W-walki? Szermierki?
- No tak. 
- Po co.
- No bo... to może być przydatne gdy już.... - chyba chciał coś powiedzieć ale się rozmyślił. - Tak po prostu.
- No w sumie....
- A dostanę broń? - sięgnęłam po gałązkę leżącą na biurku i rzuciłam mu ją.
- Najpierw. Będziesz walczył kijem.

C.D.N

Od Endera do Megami

Megami nagle znikła. Zdenerwowany zacząłem rozglądać się po okolicy. Nigdzie jednak jej nie widziałem. A co gorsza, nie byłem nawet w stanie wyczuć jej zapachu. Zakląłem pod nosem, Nie byłem pewien tego, co robić. Megami zniknęła, jeśli ktoś to zauważy, prawdopodobnie zostanę pierwszym podejrzanym. Musiałem ją szybko znaleźć.
- Megami! - Zawołałem.
Odpowiedziała mi jednak jedynie cisza. Spojrzałem na sztylet. Uznałem, że na czas podróży bezpieczniej będzie go mieć przy sobie. Pochwę z nożem umieściłem więc przy przedniej, prawej łapie. W ten sposób mogłem go szybko wyjąć. Nie zmieniało to jednak faktu, że wolałbym go nie używać, właściwie nie chciałbym go nawet dotykać. Westchnąłem głęboko. Nie czas by o tym myśleć. Zacznę się nad wszystkim zastanawiać, gdy już przyjdzie na to pora. Teraz najważniejsze było odnalezienie Megami.
- Meg! - Zawołałem. - Jeśli to jakaś gra to wcale nie jest śmieszna!
Mimo to wciąż nie otrzymywałem odpowiedzi. Zaczynałem się naprawdę o nią bać. Szedłem dalej, co jakiś czas nawołując Megami. W pewnym jednak momencie wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Jakieś 80 metrów przede mną pojawił się wilk. Przymrużyłem oczy, nawet z tej odległości byłem w stanie stwierdzić, że nie jest to duch a żywy wilk. Zastanowiła mnie jego obecność. Nie zauważył mnie, to sprawiło, że przez chwilę miałem ochotę go śledzić. Postanowiłem jednak zrezygnować z tego pomysłu i zamiast sprawdzać, dokąd idzie, zobaczyć skąd przyszedł. Skręciłem więc w prawo i zacząłem się rozglądać. Na pierwszy rzut oka nie zauważyłem nic nadzwyczajnego. Po chwili udało mi się jednak wyczuć zapach wadery.
- Megami! Megami! - Zacząłem nawoływać, nie zapowiadało się jednak na to, aby ktokolwiek miał mi odpowiedzieć. Zaczynałem krążyć bez celu. Podniosłem wzrok i rozejrzałem się po okolicy. Ku swojemu zdziwieniu, nieopodal dostrzegłem jaskinię. Przechyliłem głowę.
- Dziwne. - Mruknąłem. - Nie zauważyłem jej wcześniej.
Powoli zacząłem podchodzić do jaskini. W końcu zajrzałem do jej wnętrza. Ku mojemu przerażeniu, w środku znajdowały się kraty a za nimi Megami. Natychmiast podbiegłem do klatki.
- Megami, co się stało? - Zapytałem.
- To on... ten jeleń... - Spojrzałem na nią niepewnie, wydawała się lekko nieprzytomna.
Spojrzałem na kraty. Pręty były grube i nie wyglądało na to, aby dało się je w łatwy sposób wygiąć. Trzeba było wymyślić coś innego, tylko co?
- Ender! - Krzyknęła nagle Megami.
Spojrzałem na nią zaskoczony, zaraz potem zapadła ciemność.

<Megami?>

czwartek, 23 lutego 2017

Od Megami do Endera

Stałam jak wryta.Nie mogłam się ruszyć.Nawet nie mogłam odpowiedzieć na pytanie Endera.
Ruszyłam przed siebie, nawet nie wiem gdzie.Czułam jakby jakaś siła mnie pchała.Zaczęło mi się robić czarno przed oczami, a po chwili zasnęłam. (...)
Gdy się obudziłam nie było w pobliżu Endera, a co dopiero watahy.Byłam w jakiejś jaskini.
W oddali zobaczyłam zarysy postaci.Położyłam się na brzuchu kuląc uszy udając że śpie.Słyszałam kroki zbliżające się do mnie.-To ta sama wadera...-Usłyszałam szept i odwróciłam się.Zobaczyłam jelenia.Tego samego, który powiedział man o tamtych terenach.Podniosłam i przybliżyłam się do ściany.-Spotykamy się ponownie.-Przekrzywiłam łeb.Jeleń pomachał głową i powiedział.-Gratuluje, że udało wam się znaleść nowe tereny.
-Czemu mnie tu przyniosłeś? -Nie wiedziałam co ja w ogóle tu robię. Powinnam teraz być w watahsze.Jeleń nic nie mówiąc odszedł w tył dwa kroki.Po chwili zmienił się w wilka.
Wyglądał na dość młodego wilka. Miał potężne skrzydła.Ja dalej nic nie mówiąc patrzyłam na niego.Powtórzyłam.-Dlaczego mnie tu przyniosłeś?-Basior wcisnął mnie do konta jaskini i zamachał ogonem.Przed mną pojawiły się kraty. Jednym słowem uwięził mnie. -Ejjj!-Pisnęłam kładąc uszy.Basior uśmiechnął się szyderczo .
-Zmyliłem was.Ze wszystkich watah mnie wyganiano.Chciałem zająć najlepsze tereny.A WASZA wataha takie posiadała.Tamte ziemi wcale nie były zatrute.Zamknąłem całą zwierzynę, w jaskiniach, tak jak ciebie.-Spojrzał na mnie.-Wiedziałam że nie mogłam zaufać byle jakiemu..Jeleniowi!-Odparłam.Jestem taka naiwna..-Co masz zamiar teraz zrobić!?
-Teraz..Gdy wasza wataha nie ma już Alfy..Ja nim zostanę..
-Nawet jeśli ci się uda mnie zatrzymać tutaj. reszta watahy nie pozwoli na to.!-Przybliżyłam się do krat.
-Zmuszę ich do tego!-Basior uderzył mnie.Ale on jest okrutny. (..)
Przez szparę jaskini widziałam Endera szukającego mnie.Chciałam go zawołać, lecz nie miałam siły.Siły na duchu.Nie moge pozwolić na taki los mojej watahy.Nawet jakbym miała tu zostać na wieki, to nie mogę pozwolić na takiego dowódcę! Muszę jak najszybciej się z tond uwolnić.


<Ender?>

środa, 22 lutego 2017

Od Rachel ,, Melodia Duszy " cz 9

Aleks machał mi ręką przed oczami
- Czy... to jest Diodor? - zapytałam wskazując na starszego pana przechadzającego się o dzielnicy. Dopiero teraz go zauważył. Popatrzył na niego. Jego oczy stały się ostre.... bardziej wyraziste.
- tak. To on. - Szybko bez zastanowienia wybiegłam z lodowiska ( co było trudne z łyżwami ) Oddaliśmy te jeżdżące buty i podbiegliśmy do starszego pana.
- Cześć dziadku. - Powiedział Aleks. Staruszek jakby dopiero teraz zauważył Aleksa
- O, witaj młodzieńcze! Gdzieś ty był? Nie było cię w domu, to skandal! Zostawiać swoje siostry i 2 braci bez opieki!
- Ja mam lepsze pytanie. Gdzie TY byłeś? - Przyglądałam sie zawzięcie palcom starca. Na każdym miał jakiś pierścień. Na jednej ręce...
- Ja znam ten metal! - powiedziałam patrząc na pierścienie. - Są z tytanu. - Pan pra, pra dziadek Aleksa popatrzył na mnie jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że przed nim stoję.
- jesteś bardzo spostrzegawcza młoda damo. Jak ci na imię?
- Rachel proszę pana. I... ma pan coś, co nie należy do pana. - Staruszek zlustrował mnie wzrokiem.
- A skąd takie przypuszczenia młoda damo?
- Pan dobrze wie z kąt. - Powiedziałam i moja postać zamigotała. Przez chwilę byłam jakby wilkiem. - Zostałam wysłana by odebrać panu pierścień Tanatosa. Chyba pan wie, o co mi chodzi? - Aleks wyglądał jakby go piorun trzasnął
- Tanatosa? - popatrzyłam na niego ze starszym panem.
- Chłopcze. Jeszcze nie zrozumiałeś? Nie spostrzegłeś, że wszystkie rzeczy które tworzysz są dziwnie sprawne?
- No tak ale...
- Jesteś synem Hefajstosa. Myślałem, że jesteś bardziej spostrzegawczy. A teraz co do pierścienia... owszem. Mam tu coś co należy do śmierci
- Więc co? Oddasz go mi, ja go zwrócę, odzyskam dawne życie, nadal będę uciekać przed duchem posłańcem a ty spoczywaj w pokoju, ok?
- Co? Och nie! - zaśmiał się staruszek - Ze mną nie tak łatwo. Nie mam zamiaru już iść wąchać kwiatki od dołu. Jako wilk z wymiaru znajdującego się na terenie Polski powinnaś to wiedzieć. - Po czym wyciągnął coś zza swojej kurtki. Najpierw wydawało mi się, że to jakaś odcięta metalowa rurka. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że to rozkładany miecz. Tak też było. staruszek machnął mieczem, a ten zaczął sie wydłużać i wyostrzać. Wszystko to stało się w pół sekundy.
- Ej! Odgapiłeś się mieczem! - zaprotestowałam i zmieniłam postać.

C.D.N