- ... Mi też... - po chwili ciszy prychnęłam. No cóż... Sharktooth wypruł mi niedawno wszystkie nerwy.
- Mamy nowego członka! - uśmiechnęła się Katrin. - Cieszysz się?
- Em... Tak... - tutaj musiałam trochę skłamać, bo aktualnie nic mnie nie mogło pocieszyć.
Przez chwilę pogrzebałam w ich myślach...
- Jesteś nowym szpiegiem, tak?... - mruknęłam. Shu posłał mi lekki nerwowy uśmiech.
- T-tak... - odparł basior.
- To dobrze... - powiedziałam obojętnie. - Paru nam się przyda...
Dalej szliśmy przez las. Nie odzywałam się, ale słuchałam rozmowy Katrin i Shu. Jednocześnie patrolowałam teren, na wszelki wypadek jakby coś miało zaatakować. Przecież od tego jestem, by bronić Alf.
W końcu dotarliśmy na miejsce.
- Tutaj możesz mieszkać. - siostra Megami pokazała łapą na jaskinię pod korzeniami drzew. - Może być?
Nowy szpieg zajrzał do środka po czym odpowiedział.
- Może być. - odparł. - Jest świetna!
- To teraz możesz się zagościć, a my przyniesiemy ci coś do jedzenia. - dodała.
Poszłam za nią wgłąb lasu coś upolować.
- To... Upolujemy po drobnej rzeczy dla nas i dla Shu? - spytała nagle Katrin.
- Nie... Mam lepszy pomysł. - uśmiechnęłam się pod nosem. - Zrobimy sobie małą Fiestę...
- Czyli musimy złapać mnóstwo takich małych zwierzątek? - spytała niecierpliwie. Pudło.
- Nie... Wystarczą nam dwa jelenie lub niedźwiedź. Mogę nawet z tego zrobić jakieś danie, choć nie wierzę w swoje umiejętności kucharskie. - Zaśmiałam się. - Mogę jak chcesz te duże zwierzęta złapać.
<Katrin lub Shu?>
Black Parade
sobota, 10 lutego 2018
Pierwsza para
Witam. Dzisiaj ogłaszam pierwszą parę. Megami i Ender. Z tym też, Ender przeskakuje z Gammy na Alfę, no więc to trochę duży skok xd
Ender
Megami
W sumie to tyle, bay
~Megami
~Megami
Od Endera do Megami
Chwilę przypatrywałem się Megami ze zdziwieniem. Potem zaśmiałem się.
- Nie podejrzewałem, że zostanę wyprzedzony.
- Czyli, że...
- Tak. - Odparłem i zbliżyłem się na tyle, że nasze nosy się zetknęły.
Zaraz potem Meg mnie przytuliła, widziałem jak jej ogon, radośnie porusza się na lewo i prawo. Sam także byłem równie szczęśliwy.
- Powiem Katrin. Chcę, aby wiedziała jako pierwsza.
- Mhm. - Mruknąłem w odpowiedzi i objąłem waderę.
Wiedziałem, że za niedługo będę musiał wrócić do siebie. I choć wiedziałem też, że już jutro ponownie będę mógł tu przyjść i zobaczyć się z Megami to wcale nie czułem się z tego powodu lepiej.
- Pójdę już, zaczyna się robić naprawdę późno.
- Pewnie. - Odparłem z uśmiechem, po czym pocałowałem ją w czoło. - Śpij dobrze.
- Ty też. - Powiedziała Meg, po czym wróciła do swojej jaskini.
Gdy wadera już całkowicie zniknęła mi z oczu, także postanowiłem wrócić do siebie. Na szczęście moja jaskinia nie znajdowała się jakoś szczególnie daleko. Zaskoczył mnie nieco widok Ametyst wewnątrz. Co prawda również tu mieszkała, ale ostatnimi czasy raczej rzadko tu zaglądała. Gdy tylko znalazłem się w środku, natychmiast poczułem przeszywające spojrzenie fioletowej wilczycy.
- Wydajesz się dziś jakiś wesoły. - Stwierdziła. - Wydarzyło się coś dobrego?
- Można... można tak powiedzieć. - Odparłem nieco zmieszany.
- Teraz to mnie zaciekawiłeś. Mów, co się stało?
Uciekłem wzrokiem gdzieś w bok.
- Nie ma o czym mówić. Po prostu dzień trochę lepszy niż zazwyczaj. - Powiedziałem wymijająco.
Nie chciałem jej jeszcze o niczym mówić. Uznałem, że dobrze, aby jeszcze trochę pozostała w nieświadomości.
- Pff... nie chcesz mówić to nie. - Stwierdziła, po czym obróciła się do ściany i poszła spać.
Westchnąłem ciężko i skierowałem się bardziej do wewnątrz, do nieco mniejszego pomieszczenia, gdzie zwykłem sypiać. Gdy jednak wygodnie ułożyłem się na swoim posłaniu, okazało się, że nie mogę zasnąć. Powód był jeden, natrętne myśli dotyczące nie tylko przeszłych wydarzeń, ale także tych przyszłych. Te drugie niepokoiły mnie znacznie bardziej. Nie miałem pojęcia jak od teraz będzie wyglądać moje życie, nie byłem w tym jednak sam i ten fakt nieco mnie uspokajał. W końcu zasnąłem z nadzieją, że wszystko samo się jakoś ułoży.
- Hej Ender. - Odezwała się Katrin, gdy tylko mnie zobaczyła.
- Cześć. - Powiedziałem, niepewnie się przy tym uśmiechając. - Meg u siebie?
- Tak, niedawno wstała.
Gdy minąłem Katrin, jeszcze raz niepewnie na nią spojrzałem. Po jej zachowaniu naprawdę ciężko mi było powiedzieć, co jej chodzi po głowie. Nie wyglądało na to, aby jej nastawienie co do mnie jakoś znacznie się zmieniło, to chyba dobrze. Podszedłem do Megami, zostawiłem króliki na ziemi obok i przytuliłem wilczycę na powitanie. Podsunąłem jej jednego z upolowanych królików i kładąc się obok, zapytałem:
- Powiedziałaś już Katrin? Jak zareagowała?
<Meg? Tak bardzo nie wiem co pisać :c>
- Nie podejrzewałem, że zostanę wyprzedzony.
- Czyli, że...
- Tak. - Odparłem i zbliżyłem się na tyle, że nasze nosy się zetknęły.
Zaraz potem Meg mnie przytuliła, widziałem jak jej ogon, radośnie porusza się na lewo i prawo. Sam także byłem równie szczęśliwy.
- Powiem Katrin. Chcę, aby wiedziała jako pierwsza.
- Mhm. - Mruknąłem w odpowiedzi i objąłem waderę.
Wiedziałem, że za niedługo będę musiał wrócić do siebie. I choć wiedziałem też, że już jutro ponownie będę mógł tu przyjść i zobaczyć się z Megami to wcale nie czułem się z tego powodu lepiej.
- Pójdę już, zaczyna się robić naprawdę późno.
- Pewnie. - Odparłem z uśmiechem, po czym pocałowałem ją w czoło. - Śpij dobrze.
- Ty też. - Powiedziała Meg, po czym wróciła do swojej jaskini.
Gdy wadera już całkowicie zniknęła mi z oczu, także postanowiłem wrócić do siebie. Na szczęście moja jaskinia nie znajdowała się jakoś szczególnie daleko. Zaskoczył mnie nieco widok Ametyst wewnątrz. Co prawda również tu mieszkała, ale ostatnimi czasy raczej rzadko tu zaglądała. Gdy tylko znalazłem się w środku, natychmiast poczułem przeszywające spojrzenie fioletowej wilczycy.
- Wydajesz się dziś jakiś wesoły. - Stwierdziła. - Wydarzyło się coś dobrego?
- Można... można tak powiedzieć. - Odparłem nieco zmieszany.
- Teraz to mnie zaciekawiłeś. Mów, co się stało?
Uciekłem wzrokiem gdzieś w bok.
- Nie ma o czym mówić. Po prostu dzień trochę lepszy niż zazwyczaj. - Powiedziałem wymijająco.
Nie chciałem jej jeszcze o niczym mówić. Uznałem, że dobrze, aby jeszcze trochę pozostała w nieświadomości.
- Pff... nie chcesz mówić to nie. - Stwierdziła, po czym obróciła się do ściany i poszła spać.
Westchnąłem ciężko i skierowałem się bardziej do wewnątrz, do nieco mniejszego pomieszczenia, gdzie zwykłem sypiać. Gdy jednak wygodnie ułożyłem się na swoim posłaniu, okazało się, że nie mogę zasnąć. Powód był jeden, natrętne myśli dotyczące nie tylko przeszłych wydarzeń, ale także tych przyszłych. Te drugie niepokoiły mnie znacznie bardziej. Nie miałem pojęcia jak od teraz będzie wyglądać moje życie, nie byłem w tym jednak sam i ten fakt nieco mnie uspokajał. W końcu zasnąłem z nadzieją, że wszystko samo się jakoś ułoży.
~~~~~
Jak już niemal każdego poranka wybrałem się na polowanie, chwytając śniadanie nie tylko dla siebie, ale także dla Megami. Gdy już znalazłem się w pobliżu jej jaskini, poczułem się jakoś tak niezręcznie. Niby wszystko wyglądało tak samo, jak zawsze, ale coś się jednak zmieniło. W końcu od wczoraj tak jakby byliśmy ze sobą. Wziąłem głęboki wdech na uspokojenie, po czym wszedłem do jaskini.- Hej Ender. - Odezwała się Katrin, gdy tylko mnie zobaczyła.
- Cześć. - Powiedziałem, niepewnie się przy tym uśmiechając. - Meg u siebie?
- Tak, niedawno wstała.
Gdy minąłem Katrin, jeszcze raz niepewnie na nią spojrzałem. Po jej zachowaniu naprawdę ciężko mi było powiedzieć, co jej chodzi po głowie. Nie wyglądało na to, aby jej nastawienie co do mnie jakoś znacznie się zmieniło, to chyba dobrze. Podszedłem do Megami, zostawiłem króliki na ziemi obok i przytuliłem wilczycę na powitanie. Podsunąłem jej jednego z upolowanych królików i kładąc się obok, zapytałem:
- Powiedziałaś już Katrin? Jak zareagowała?
<Meg? Tak bardzo nie wiem co pisać :c>
czwartek, 8 lutego 2018
Od Kayko do Weryli
Trochę mnie zdziwiły te krzaki w jaskini, ale widać, że wadera zna się na roślinach bardziej niż ja.
-Całkiem ładna ta twoja jaskinia...-powiedziałem kręcąc się po jaskini-Moja ma tylko jezioro z środku.Tylko to dodaje jej "niezwykłości".
-Na prawdę?Musisz mi ją kiedyś pokazać!-wadera zakopała w ziemi te korzonki, które przedtem wykopała. Usiadłem obok Weryli i zacząłem się przyglądać tego co robi.Po chwili z ziemi wyrósł kwiat, z nasionami podobnymi do tych od słonecznika, ale te były znacznie większe.
-Gotowe!-wykrzyknęła rozłupując jedno nasiono.-Możemy próbować!
Weryla podała mi jeden "orzeszek", a sobie otworzyła drugi.Przegryzłem nasiono.W smaku nie było złe.
-Muszę przyznać, że całkiem to dobre.
-Cieszę się, że ci smakuje-Weryla przegryzła nasiono-Tylko dobrze pogryź, bo inaczej zostanie ci w gardle!
<Weryla?Moja super wena się skończyła :c>
-Całkiem ładna ta twoja jaskinia...-powiedziałem kręcąc się po jaskini-Moja ma tylko jezioro z środku.Tylko to dodaje jej "niezwykłości".
-Na prawdę?Musisz mi ją kiedyś pokazać!-wadera zakopała w ziemi te korzonki, które przedtem wykopała. Usiadłem obok Weryli i zacząłem się przyglądać tego co robi.Po chwili z ziemi wyrósł kwiat, z nasionami podobnymi do tych od słonecznika, ale te były znacznie większe.
-Gotowe!-wykrzyknęła rozłupując jedno nasiono.-Możemy próbować!
Weryla podała mi jeden "orzeszek", a sobie otworzyła drugi.Przegryzłem nasiono.W smaku nie było złe.
-Muszę przyznać, że całkiem to dobre.
-Cieszę się, że ci smakuje-Weryla przegryzła nasiono-Tylko dobrze pogryź, bo inaczej zostanie ci w gardle!
<Weryla?Moja super wena się skończyła :c>
Przygotowanie do ślubu część 1.(RP Soul,Rachel i Weryla)
Razem z Soul i Rachel napisaliśmy RP.. ja je tylko trochu... dobra dość mocno zmieniłam i dodałam perspektywę Weryli xd
MEGAMI I ENDER MAJĄ ZAKAZ CZYTANIA!!!
-Soul tak? -Popatrzyłam na Basiora - Jak myślisz jest już 16?
-Myślę, że tak -Mruknął przeciągle
-Więc... czeka nas długi wykład o ślubie i o tym co musimy przygotować... Dobra idziemy?
Basior tylko przytaknął...
Po chwili razem znaleźliśmy się w umówionym miejscu...Rachel nigdzie nie było...
-Rachel jesteś!?-Krzyknął Basior
-Tak tak... przyszłam na zebranie...-Wilczyca z mroczną miną wyszła z cienia...
-To co od nas chciałaś? -Zapytał
Szturchnęłam Basiora - Trzeba przydzielić obowiązki nie pamiętasz?
-Ach tak! Ja przyniosę Alko!-Krzyknął
-Ja zajmę się Obiadem...Zaproszeniami i dekoracjami na sali!
To czym ja mam się zająć..... -Czyli mi zostaje odprawienie mszy?
-Tak - Odpowiedziała Rachel - A mogę zaprosić moich kolegów?
-Rachel jakich? Będą grzeczni? -Basior nabrał podejrzeń
-No właśnie nie....-Wilczyca ściszyła ton
-A Megami i Edek ich znają? -Zapytałam... Nie grzecznie było by zapraszać na tak ważną uroczystość kogoś nieznajomego.
-Nie... To mogę?
-NIE! -Krzyknęliśmy oboje z Basiorem
Rachel tylko westchnęła... -Czekaj czekaj... A WIECZÓR PANIEŃSKI?!?! Kiedy my go zrobimy?
-Rano? -Odpowiedziałam spanikowanej wilczycy
-Ale to przypadkiem nie powinno się robić wieczorem?
-Tak ale nie mamy czasu! Po za tym puszczę jakieś romansidło i będzie... A chłopaki sobie na piwo skoczą i będzie
-Ble! Nie!- Rachel skrzywiła się
-To coś innego! Ale gdzie zrobimy ślub i ceremonię?
-W szkielecie! i Przyniosę Maryskę!! - Wilczyca podskoczyła
-Rachel! -Krzyknęłam
-Czego?
-Ślub ma być na łące pełnej kwiatów!!! a nie w szkielecie!!!
-NIE! BĘDZIE W SZKIELECIE! I gdzie niby znajdziesz łąkę?! Jest zima!!
-NIE! BĘDZIE W SZKIELECIE! I gdzie niby znajdziesz łąkę?! Jest zima!!
Popatrzyłam się na Wilczycę jak na idiotkę o wypowiedziałam zaklęcie... śnieg od razu się stopił a na jego miejscu pojawiły się cudne kwiaty -O Kwiaty się nie martw!
20 minut kłóciłam się z Rachel gdzie ma odbyć się ślub... ustaliliśmy w końcu że nie w szkielecie i nie na łące ale w lesie... Będzie to biały ślub... Zasadzę tam drzewa wiśni... Płatki będą spadać na parę małżonków... achhhhhhhhhhh.............
-Ał! -Rachel spoliczkowała mnie...
-Obudź się... Dobra idę coś zjeść! Zaraz wrócę! - Bez zastanowienia Wandera pobiegła w kierunku swojej jaskini...
-To ja idę po Alko! Chcesz iść ze mną? -Zapytał Soul
-Nie dzięki...Jak Rachel wróci a nas nie będzie to się wkurzy... -Wiem... Słaba wymówka
-Okey jak chcesz... Zaraz wrócę!
Położyłam się na odmrożonym terenie... Wyczarowałam krzak ostrężyn i zaczęłam je wcinać... po tak 15 minutach Rachel wróciła
-JESTEM! -Zawołała z dumnie uniesioną głową, łapami I pyskiem w krwi,
-C-Cześć... S-Siadaj...-Ta krew i jej zadowolona mina... przeraża mnie...
-PRZYNIOSŁEM ALKO! - Krzyknął Soul wyskakując z krzaków!
-Boshe! Nie strasz mnie! -Odskoczyłam
-Przyniosłeś coś do zabicia? -Wandera podeszła do niego z szaleńczym wzrokiem
-Rachel proszę... zaraz zwymiotuję...
-Zwymiotujesz? To co ty jesz? -Wandera podrzucała popcorn do góry i zajadała się w najlepsze
-Owoce...Warzywa...Ryby.... Jakieś nasiona... Jestem Wege
-Ale ryby też trzeba zabić... -Rachel i Soul popatrzyli się na mnie... wzrokiem którego nie umiem opisać...
-Tak... niby tak, ale ich mi nie szkoda... to tak durne stworzenia...
-Mam tak samo... tylko z szczeniakami... są tak samo puste!
Na słowa Rachel poczułam mdłości... -Rachel proszę..
-Ty masz naprawdę słabe nerwy! -Wilczyca zaczęła się śmiać... A soul siedział cicho jak mysz wpatrując się w nas
- Hehe! I kiedy ten ślub?
-Mówiłaś że za trzy dni...
18+
-Em okey...a ten tego... trzeba im robić? - Wilczyca zrobiła się całą czerwona
-Masz na myśli noc poślubną?
-T-Tak...
-Oczywiście że będzie! Mam już kamery ustawione!
-B-Będziesz i-ich n-n-nagrywać?! -Zaczęła się dławić
-No co?
-B-bez p-przesady!
-Sin wyjechał... więc muszę się czymś zadowolić! -Przecież to normalne... pomyślałam
-Zboczeniec! -Rachel wydarła się na całą watahę
-No i? Karzy lubi co innego...
-Ja mam od tego braciszka co nie Soul?
-Cz-ekaj C-czekaj... to wy razem?... ...Okey
Wandera zaczęła się śmiać... a Soul... nadal siedział cicho... czy on się wyłączył?
-Prawda... Mieliśmy gadać o ślubie a gadamy o..... Dobra jutro proponuję zebrać się na tej łące i wszystko przygotować! ale nie przynoście jedzenia bo się zepsuje...
-JASNE! -Rachel i Soul krzyknęli i poszli w swoje strony...
-Nie mogę się już doczekać ślubu! Czas do domu...
środa, 7 lutego 2018
Od Rachel do Soula
Przez chwilę patrzyłam jak zamurowana przed siebie. Co robimy? CHODŹMY SIĘ ZABIĆ! NA PEWNO POCZUJĘ SIĘ LEPIEJ. No i tutaj się zaczęła moja depresja. Zaczęłam płakać.
- Ra... Rachel? - Soul patrzył na mnie zdziwiony.
- I po jakiego wała żeś to mówił? - zaszlochałam - Teraz kurwa będę tylko o tym myśleć, a tak to sobie mogłam wbić do głowy jakieś sceny z Exitus Letalis i żyć jakby nic się nie działo. Przecież się ze mną nie da wytrzymać pięciu minut, zmarnujesz tylko i tak marne życie - siedziałam patrząc w śnieg. W mojej głowie zaczęły się układać teksty które mnie okładały moją beznadziejnością. ,, I po jakie licho tak się wywodzisz? Przecież i tak nikogo nie obchodzi twoje zdanie. Pha! Śmieszna jestem. Bogowie, jak ja teraz nie chcę tutaj być. I jeszcze płaczę. Czy mogłabym podpalić łzami tą dziwną trawę? " No, mniej więcej tak wyglądały moje myśli.
- Rachel - Powiedział Soul z lekkim rozbawieniem w głosie. - Bardziej mojego życia się chyba zmarnować nie da. - Podniosłam lekko wzrok do góry, nadal będąc w tej samej pozycji.
- mmmm - mruknęłam z rezygnowaniem.
< A teraz twoja kolej braciszku. To moje najkrótsze opowiadanie. BO NIE NAPISAŁEŚ REAKCJI >
- Ra... Rachel? - Soul patrzył na mnie zdziwiony.
- I po jakiego wała żeś to mówił? - zaszlochałam - Teraz kurwa będę tylko o tym myśleć, a tak to sobie mogłam wbić do głowy jakieś sceny z Exitus Letalis i żyć jakby nic się nie działo. Przecież się ze mną nie da wytrzymać pięciu minut, zmarnujesz tylko i tak marne życie - siedziałam patrząc w śnieg. W mojej głowie zaczęły się układać teksty które mnie okładały moją beznadziejnością. ,, I po jakie licho tak się wywodzisz? Przecież i tak nikogo nie obchodzi twoje zdanie. Pha! Śmieszna jestem. Bogowie, jak ja teraz nie chcę tutaj być. I jeszcze płaczę. Czy mogłabym podpalić łzami tą dziwną trawę? " No, mniej więcej tak wyglądały moje myśli.
- Rachel - Powiedział Soul z lekkim rozbawieniem w głosie. - Bardziej mojego życia się chyba zmarnować nie da. - Podniosłam lekko wzrok do góry, nadal będąc w tej samej pozycji.
- mmmm - mruknęłam z rezygnowaniem.
< A teraz twoja kolej braciszku. To moje najkrótsze opowiadanie. BO NIE NAPISAŁEŚ REAKCJI >
Od Weryli Do Rachel
Kiedy podniosłam się z ziemi wilczyca już nie było...Boże... Prawie dostałam zawału....
Nie było to jakimś wielkim zaskoczeniem ... mam na myśli Megiś i Edka... Wiedziałam o wszystkim... z kąt? W nowym domu nie miałam co za bardzo robić oprócz dbania o moje roślinki... Nie znałam tu praktycznie nikogo...
Ale za to podobałam sobie patrzeć na zakochanych... telewizji nie mam... żadnych książek też nie.. A tak biorę kąpiel w mojej jaskini i obserwuję świat w kuli podarowanej mi przez Sina...
-Ała... Rachel zabiję cie..-Jejku jak to boli... Z kąt ona ma tyle siły?! Dobra coś muszę zjeść bo mam wrażenie że Rachel zrobi mi porządny wykład...
< XD Megiś szykuj się! >
Nie było to jakimś wielkim zaskoczeniem ... mam na myśli Megiś i Edka... Wiedziałam o wszystkim... z kąt? W nowym domu nie miałam co za bardzo robić oprócz dbania o moje roślinki... Nie znałam tu praktycznie nikogo...
Ale za to podobałam sobie patrzeć na zakochanych... telewizji nie mam... żadnych książek też nie.. A tak biorę kąpiel w mojej jaskini i obserwuję świat w kuli podarowanej mi przez Sina...
-Ała... Rachel zabiję cie..-Jejku jak to boli... Z kąt ona ma tyle siły?! Dobra coś muszę zjeść bo mam wrażenie że Rachel zrobi mi porządny wykład...
< XD Megiś szykuj się! >
Subskrybuj:
Posty (Atom)

