Black Parade

wtorek, 11 kwietnia 2017

Od Mellody CD Kayko

Od Mellody CD Kayko

Basior wydawał się być miły. Dziwne, że się jeszcze nie pytał o moje oczy.
- Skoro nie miałeś do czynienia ze złem, to masz szczęście - uśmiechnęłam się miło.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Dowiesz się w swoim czasie, ale na razie muszę spadać, więc pa! - pobiegłam przed siebie, nie zwracając na nic uwagi.
Z tego, co wyczułam, to byłam na jakiejś polanie. Postanowiłam, że sobie pogonie po długich trawach. Kiedy tak się tarzałam w trawach, nawet nie zwróciłam uwagi która jest godzina. Postanowiłam już iść do własnej jaskini, a raczej drzewa. Kiedy tak szłam, zaczął padać deszcz. Biegłam pędem do jaskini przez kałuże i błota. Droga do jaskini nie była łatwa, zwłaszcza kiedy nic się nie widzi, a deszcz zmywał zapach, którym podążałam do jaskini. Teraz biegłam z pamięci, przeskakiwałam różne krzaki, aż w końcu, kiedy przeskoczyłam krzak i wylądowałam na ziemi, poczułam okropny ból w mojej lewej łapie. Nie mogłam stanąć na niej, czułam, jak po niej spływa krew w miejscu uścisku. Z tego wynika, że wpadłam we wnyki. Szczerze nawet nie próbowałam krzyczeć ani się wyrywać. Wiedziałam, że to nic nie da i tak nikt po mnie nie przyjdzie, najwyżej umrę z głodu albo jakieś zwierze mnie zje lub też z wykrwawienia, to akurat jest najbardziej prawdopodobne. Nagle usłyszałam jakieś szelesty zza krzaka.

<Kayko>

niedziela, 9 kwietnia 2017

Od Rachel C.D Shadow/Ender/Nitsu

Głupia gra. Na początku zupełnie nie rozumiałam o co w niej chodzi. Nad naszymi głowami się zachmurzyło. Bedzie padać! Jak ja się cieszę... chyba.
- Ja pierwsza rzucam kostką! - zawołałam. Pewnie myśleli, że nie wiem o co im chodzi. Chcieli już iść, mięli mnie dość... miałam to w dupie. Wyskoczyła mi 5. Wyczarowałam płomyk, który przesunął mój pionek za mnie.
- Idziemy dalej. - Kolejny rzucał Nitsu i tak dalej. W końcu nagle... fiut ( jakie skojarzenie ) Poczułam dziwne ciągnięcie za sierść.
- Eeee.... kto to zrobił?- zapytałam
- Co kto zrobił? - zapytał Ender. Włosy mi zasłoniły całkowicie oczy
- No kurwa! - krzyknęłam.
- Nie przeklinaj. - powiedziała Shadow.
- No ale...
- Au! - ogon wadery uniósł się nad grę i na niej się położył.
- No weź ogon z planszy! - zawołał Nitsu.
- Nie mogę! - Shadow zaczęła szarpać swój ogon.
- Jak to nie możesz? - zapytał Ender i chwycił jej ogon ale... jego łapę pochłonęła plansza.
- WTF!
- No dobra... to jest dziwne... - zaczęłam zaplatać włosy w kucyk a w kucyku mam warkoczyki. 2.
- Ups... - zaczął Nitsu i nagle oczy przewróciły mi się o 180 stopni i... lol. Znalazłam się w jakimś dziwnym miejscu. Oj... to nie było fajne.
- Gdzie my jesteśmy? - zapytałam.
- Nie wiem. - powiedziała Shadow.
- No ja niby też. - odparłam. - JESTEŚMY W GRZE! - zawołałam.
- Ta jasne. A nie w twoim wymyślonym świecie?
- No raczej że nie.
- Ech....- rozległ się jakby syk.
- Słyszeliście to? - zapytałam.
- Nie chcę tego słyszeć. - powiedziała Shadow zakrywając sobie uszy. Na dziwnej budowli ukazał się diament.
- Coś mi się zdaje, że musimy go zabrać...
- Nie dając się pożreć. - dokończyłam za Nitsu.

< Wilki występujące? >

Od Nitsu ,,Martwy'' cz.3

(...)
-Nie to wszystko...
Kiedy szykowałem się do wyjścia (tak to bardzo miłe że chciałem wyjść bez ,,powodu'') Kayko jednak chce wiedzieć o mnie wszystko , zdziwiła mnie jego zmiana nastawienia, ale tak czy inaczej-zgodziłem się.
-Więc co chcesz wiedzieć , o mnie ?
-Ym..wszystko.
-Wiesz...ja sam o sobie praktycznie nie wiele wiem.
-To jak się dowiesz to mi powiedź , OK ?
-OK...-powiedziałem nie pewnie.-muszę już lecieć , cześć!
-Cześć!
Popędziłem jak najszybciej się dało , sądzić można że uciekałem przez własnym cieniem, i nawet to się zgadzać mogło.
Nagle zobaczyłem jakąś czarno-fioletową wandere, niemalże mignęła mi przed oczami.
Szybko zagrodziłem jej drogę.
Zobaczyłem że nad czymś się skupia. Kiedy już ,,wyszła z transu'' prawie upadła na ziemie.
-Część. Kim jesteś ? -spytałem nie znajomą.
-Hej , nazywam się Shadowzone. Od niedawna należę do tej watahy.
-Miło mi Cię poznać , ja natomiast nazywam się Nitsu.
-Twoje imię oznacza ,,strefa cieni'' , ciekawie.-powiedziałem po chwili.
-Zgadza się , a twoje imię ma jakieś znaczenie ?
-Nie.-powiedziałem krótko.
-Mogę przejść ? -spytała
-Pewnie.
Odsunąłem się z trasy i powoli ruszałem do swojej jaskini.
-Zaczekaj Nitsu!!-usłyszałem głos samicy, Shadow.
-O co chodzi? -powiedziałem zatrzymując się.
-Chodź ,poznasz Rachel z watahy!
-Dobra..-powiedziałem od niechcenia.
-Jeśli chcesz możesz iść do niej ze mną.
-Dzięki nie trzeba , wybiorę inną ścieżkę.
Oboje poszliśmy w przeciwnym kierunku , kiedy szedłem na spotkanie zauważyłem że przede mną idzie również inny wilk.
-Cześć !-przywitał się.
-Siema!
-Nazywam się Ender , a ty ?
-Ja nazywam się Nitsu.
-Dużo tu nowych...-zaśmiał się.-Ty też idziesz do Rachel ?
-Zauważyłem. Tak ,idę do Rachel. Ciekawe kto jeszcze do niej idzie...
-Na pewno Shadow , bo była u niej już kilka razy. Ja nie wiem co one tam robią...
-Każdy ma swoje sprawy , mam nadzieję ze to są dobre sprawy.
-Też mam taką nadzieję.
Nabrałem ochoty aby wejść w głąb lasku.
-Zaraz wrócę.-powiedziałem i wbiegłem wgłąb kompleksu roślinności.
Po przechadzce poszedłem na uzgodnione miejsce , ale nie zastałem tam Rachel, tylko Shadowzone oraz Endera.
-Gdzie Rachel ?
-Poszła na polowanie. -powiedziała wandera.
-Okey , co będziemy robić ?-spytałem
-Nie wiem , rozmawiać ? -rzekł pytająco Ender.
-Więc rozgrzejmy się do tego!-zaproponowała Shadow.
-Hm..może zacznę od kawałów.-powiedziałem niepewnie ,ponieważ opowiadanie ,,żartów'' to nie moja mocna strona.- Więc, Jasio pyta ojca :
,,-Tato , czy to prawda że znaleźli mnie w kapuście ?
-Tak , a wczoraj za garażami , a przedwczoraj na przystanku. Musisz przestać chlać , synku.''
Oboje zaczęli się śmiać.
-Dalej!-wykrzyknęli razem , mało nie połykając języków ze śmiechu.
-Dobra , następne :
''Ojciec pyta syna:
- Jasiu, co dzisiaj robiliście na matematyce?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś ty?! Gdy ja chodziłem do szkoły, też go szukaliśmy. Cholera jasna, że też nikt nie miał szczęścia do tej pory go znaleźć...''

Kiedy opowiedziałem ten  żart Shadow mało nie przewróciła się ze śmiechu , dziwny dzień.(kto by przypuszczał, że będzie jeszcze dziwniejszy...)
-Następne : ,,Jasiu i Małgosia bawią się w parku. Nagle widzą siedzącą na ławce parę, która się namiętnie całuje. 
- Jasiu, co oni robią? - pyta dziewczynka.
- No co ty, nie wiesz? On chce jej ukraść gumę do żucia!''
-Po prostu świetne!-wydusiła z siebie samica wycierając łzę że śmiechu.
-Rachel musi to zobaczyć!
O wilku mowa bo za nami już stała szczęśliwa Rachel...
(Co dalej już wiecie...)

<Rachel nie rób tego..>








WILKI KTÓRE MUSZĄ NAPISAĆ OPOWIADANIE!

Mellody i Skyler 

sobota, 8 kwietnia 2017

Od Endera C.D Rachel

- Znacie coś takiego? - Zapytała Rachel, pokazując nam jakieś pudełko.
- Nie. - Wraz z Shadowzone i Nitsu odezwaliśmy się niemal jednocześnie.
- Szkoda. - odparła i zaczęła rozkładać planszę.
Westchnąłem zrezygnowany. Zastanawiałem się, czy do tej szarej wadery w ogóle cokolwiek dociera. W myślach wyobraziłem sobie, jak chwytam samicę i potrząsam nią tak długo, aż dotrze do niej, że nikt nie ma już ochoty grać. Niestety jednak ten obraz musiał pozostać jedynie wyobrażeniem. Zrobienie czegoś takiego nie byłoby w moim stylu. Spojrzałem na niebo, wyraźnie się zachmurzyło. Jakby nie było już wystarczająco ciemno. Podszedłem nieco bliżej i spojrzałem na planszę. Nie wyglądała jakoś nadzwyczajnie, trasy były poplątane, a do tego każdy gracz zaczynał w innym narożniku. Dodatkowo obok planszy znajdowały się jakieś karty.
- Nie możemy odłożyć tego na jutro? - Zapytałem. - Jest już ciemno, a do tego wygląda, jakby miało zacząć padać.
- Nie. - Odparła bez choćby chwili zawahania Rachel.
Spojrzałem na pozostałe wilki, zarówno Nitsu, jak i Shadowzone także wyglądali, jakby mieli ochotę już sobie pójść.
- Nieważne. - Stwierdziłem, oddalając się kawałek. - Jeśli nie wrócę, Ametyst zacznie mnie szukać.
- Ametyst? - Usłyszałem nagle lekko zaskoczony głos szarej samicy.
- Długa historia. - Westchnąłem. - W każdym razie ja wracam.
Jak się jednak okazało, niedane mi było wrócić. Ledwie się odwróciłem, a w ziemię zaledwie metr ode mnie uderzył piorun. Stałem przez chwilę zszokowany. W końcu jednak się odwróciłem i spojrzałem na grupkę wilków. Po ich spojrzeniach wnioskowałem, że żaden z nich nie miał z tym nic wspólnego.
Ponownie spojrzałem na niebo, chmury zaczęły tworzyć coś w rodzaju wiru. Zupełnie jakby zaraz miały zamienić się w tornado. Chodź, nie zapowiadało się na to. Dodatkowo spomiędzy ciemnych obłoków co rusz wydobywało się światło piorunów. Przeszedł mnie dziwny dreszcz. Pomyślałem, że jak zwykle znalazłem się w nieodpowiednim miejscu o niewłaściwym czasie. Zakląłem pod nosem i podejrzliwie spojrzałem na rozłożoną planszę.
- Co to za gra? - Zapytałem, nie ukrywając nawet jakoś specjalnie swojego niezadowolenia z faktu, że w pewnym sensie zmuszony zostałem by zostać.
Rachel nie wyglądała jednak, jakby jakoś specjalnie się tym przejęła. Wziąłem głęboki wdech. Zacząłem sobie powtarzać, że jedyne co muszę zrobić to zagrać w tę grę. Wystarczy, że trochę tu posiedzę, porzucam kostką i będzie dobrze. Nie było się czym przejmować, w końcu ile może nam zająć przejście jakiejś planszówki?
- To, kto zaczyna? - Zapytał Nitsu.
- Nie ważne. - Westchnąłem. - Po prostu skończy to jak najszybciej.

<Ktoś z tam obecnych? Nie chce mi się wymieniać po imieniu ;-;>

środa, 5 kwietnia 2017

Od Rachel C.D Shadow

Zablokowałam swój umysł. NIKT NIE BĘDZIE MÓWIŁ,  CO MAM ROBIĆ. Mój towarzysz nagle jakby się otrząsnął z osłupienia i zaskrzeczał.
- Spokojnie młody. Zaraz idziemy. - uspokoiłam go, a że ten najwyraźniej nie chciał być spokojny, więc sięgnęłam w moje wymyślone zaświaty, dałam mu kość i powiedziałam.
- Dobra. Ty wracaj do domu, i nigdzie nie wychodź. Jeśli wyjdziesz, nie będziesz miał jaszczurek przez miesiąc. Ja idę za tą waderą, bo jeszcze coś spiepszy. No, a teraz sio. - Gryf najwyraźniej nie był zachwycony tym, że nie będzie miał jaszczurek bo zaskrzeczał i odleciał. Ja poszłam za waderą. Wstąpiłam w cień, i poczułam wpływającą we mnie siłę. W sumie, czemu nie? Wtopiłam się w cień. W końcu wyszłam na jakąś polankę. Było tam światło. Shadow stała w świetle i obejrzała się do tyłu. Cha! Nie widziała mnie. Czy już wspomniałam, że mam wrodzony talent denerwowania wilków, i zamykania umysłu? Teraz pewnie wadera słyszy moje myśli.... o sorry. Nie do końca moje. Zaprogramowałam się tak, że teraz pewnie słyszy: ,, Zabij się", ,, Zagraj w niebieskiego wieloryba" albo ,, Co za chore społeczeństwo". Obeszłam dookoła, wyskoczyłam z cienia i krzyknęłam
- BUUU! - wadera odskoczyła i pisnęła. Dobra, w odwrotnej kolejności. Za to ja nie mogłam złapać tchu ze śmiechu.
- Nie mogę wyczytać twoich myśli. - powiedziała.
- Bo ja nie myślę. - odparłam ocierając łzę ze śmiechu.
- Nie... myślisz ale....
- Co? Słyszysz ciągle: Zabij się?
- No... tak.
- Cha! Wiedziałam że działa. - postukałam się z zadowoleniem w głowę. Nagle usłyszałam głos znajomego wilka.
- Hejka Ender! - zawołałam do wilka,  który nie za bardzo skutecznie się krył za krzakami. Po chwili przyszedł do nas basior z posępną miną.
- No cześć. - uśmiechnęłam się niewinnie. - Jesteś kiepskim patrolem
- A ty jesteś kiepskim patrolem powietrznym.
- Ja przynajmniej wiem, jak się chować. - powiedziałam z wyrzutem. Weszłam w cień i pomyślałam o sobie jako o cieniu. Stałam się niewidzialna.
- Dobra, dobra. - odparł posępnie basior. - Nie chwal się tak. - Wyszłam z cienia. Tylko w nim mogę się stać niewidzialna, kiedy zechcę.
- Co u Nitsu? - zapytałam.
- Szedł za mną. - odpowiedział Ender.
- Aha. - powiedziałam.
- Czyli się tu za chwilę zjawi?
- No... chyba tak. Cześć Shadow. - powiedział basior w stronę wadery.
- Hejka.
- No, przywitaliście się. A teraz idę sobie ponucić i upolować jelenia. - powiedziałam i poszłam nucąc Jakąś melodyjkę. Nic nie znalazłam, i upolowałam tylko zająca. Gdy wróciłam, Shadow, Nitsu i Ender rozmawiali jak starzy przyjaciele. Normalnie jak w domu.
- Gramy w butelkę! - zawołałam podbiegając do nich.
- W co? - zdumiał się Ender.
- To taka gra.... ej chwila, nie mamy butelki. Trudno. - mruknęłam i wyciągnęłam z zaświatów jedną ze strzał Artemidy, wbiłam ją 1 cm od przewalonego pnia drzewa i powiedziałam.
- Na tego, kogo wskaże, ma coś wybrać. Pytanie czy zadanie.... - i tak tłumaczyłam co i jak. Ale niestety miałam pecha. A dlaczego? Bo mój wręcz GENIALNY umysł mówił, że mam dodać do gry pióro prawdy... fak. ( jeśli nie wiecie co to, przeczytajcie ,, Kroniki rody Kane " Potem wskazało 4 razy na mnie. Musiałam odpowiedzieć, czy się w kimś zakochałam w tej watasze....  musiałam odpowiedzieć: Tak. Nic się nie stało, czyli była to prawda. Potem musiałam wytrzymać pod wodą 4 minuty, zjeść jagody ( fuj ) i wysprzątać niedźwiedzią jaskinię. Shadow miała lepiej. Miała 3 zadania. Złapać wiewiórkę, wykopać 3 metrowy dół, i walić grzybem po twarzy Nitsu ( to ja wymyśliłam ) Nitsu miał za zadanie pocałować Shadow ( wreszcie się udało, bo powiedziałam, że podpalę mu ogon ) Nie zamrugać przez 8 minut, oraz obiec dookoła całe tereny WDP. Ender musiał.... zjeść żuka gnojowego ( tym razem to nie mój pomysł ) próbować mnie złapać. ( to też nie mój pomysł, bo nie chciało mi się biegać ) i.... coś zaśpiewać! ( to już mój pomysł! ) W końcu się przełamał i zaczął śpiewać coś. Nie za bardzo rozumiałam słów, więc potem se musiałam przetłumaczyć.
- No, to tyle. Jeszcze jakaś inna gra? - zapytałam. Robiło się ciemno.
- Nie.... - jęknął Nitsu. Ja ucieszona, że się nie zgodził zapaliłam nad pniem płomień, który wszystko oświetlał, i wyciągnęłam z zaświatów... jakieś nowe pudełko. Nie znałam go, ale tytuł mi się spodobał. To były zadania, złote karty oraz zgadywanki.
- Znacie coś takiego? - zapytałam podnosząc grę.
- Nie. - odparli jednocześnie Ender, Nitsu i Shadow.
- Szkoda. -odparłam i rozłożyłam planszę. Od razu nie zachmurzyło.

< Shadow? Nitsu? Ender? Kto ma wenę? Napiszcie, że jesteśmy uwięzieni w grze, jak w tym filmie... >

Od Aleksa C.D Megami

No i o miłym gadaniu. Zastanawiałem się, czy nie powinienem iść do tej watahy... jak się ona nazywała? Wataha Wiecznej Wolności? Super. Wadera patrzyła na mnie warcząc....
- Eeee.... Me- zacząłem ale ona wezwała mocny wicher. Typowe. Zaparłem się łapami. Nie miałem przy sobie Greckiego ognia, więc za bardzo nic nie mogłem zrobić. Wicher zaczął mnie zmiatać z powierzchni ziemi. Pewnie bym odleciał, gdyby wadera nagle nie zaskomlała, a wiatr się uspokoił. Gdy odzyskałem wzrok, zobaczyłem, że otacza mnie krąg ognia, o średnicy 5 metrów. Nad kręgiem wznowiła się Rachel z ogniem w oczach. Dosłownie. Alfa się bardzo szybko ocknęła ze zdezoriętowania.
- Rachel. Co ty tutaj robisz. Wracaj do obowiązków. - wadera tylko się jeszcze bardziej zezłościła. Jej sierść powoli zmieniała się w ogień a uśmiech był godny mordercy. Zaczęła syczeć coś po.... czy to był staro-grecki? Połączony z językiem cienia. Ups.... czy ona chciała spalić alfę żywcem? Oj... to mi się nie spodobało. Może wadera nie lubiła ludzi, ale na pewno nie chciałem, by się jej coś stało.
- Rachel! - zawołałem. Wadera zawahała się. Spojrzała w dół. Ogień wokół mnie przygasł a ona wróciła do normalnej postaci, zleciała w dół i zgasiła ogień. Megami wyglądała na oszołomioną.
- Czy ty chciałaś mnie zniszczyć? - zapytała z niedowierzaniem. Rach popatrzyła na nią tym razem lodowatym wzrokiem.
- Nic nie wiesz o mojej przeszłości i rodzinie. Aleks, jest moim przyjacielem, i nie masz prawa go usuwać.
- Jestem tutaj alfą. Mam prawo.
- W takim razie, ja mam prawo Cię zniszczyć. - Odpowiedziała obojętnie i wręczyła mi 4 buteleczki greckiego ognia. ( dzięki ) po czym odfrunęła. Jelon gdzieś zniknął, co mnie ucieszyło.
- Meg.... - zacząłem. Wadera popatrzyła na mnie jak na robala
- Jesteś człowiekiem, a ja nic o tym nie wiedziałam.
- No tak ale...
- Idź już, zanim zmienię zdanie, i przygniotę cię drzewem. Chociaż jak sądzę... to by miało przykre konsekwencje dla Ciebie, jak i dla mnie. - skuliłem uszy. Z alfą nie zadzierać. Tego się nauczyłem, i uciekłem.

*** 4 dni później ***

Siedziałem posępnie w mojej "nowej" jaskini. Starałem trzymać się jak najdalej od terenów watahy. Jedyną osobą która wiedziała gdzie mnie szukać, była Rachel, i jej nowy towarzysz. Nie było tutaj zbyt fajnie. Trochę mchu zimowego, który się tutaj przyczepił, gdy tylko mi go przywiozła zaprzyjaźniona wadera, trochę wody, zwierzyny ,, Surowe mięso nadal mnie obrzydzało" no i innych... grecki ogień nadal miałem przy sobie. Gdy wyszedłem z jaskini, zamurowało mnie. Nieco dalej stał dziwny koń. Miał łuski i róg. To mnie zdziwiło najbardziej.
- Witaj. - odezwał się spokojny, ale głęboki kobiecy głos...
- Eeee.... hej?
- Musisz podjąć wybór...
- Aha, a jaki? - nie za bardzo wiedziałem, o co jej chodzi, ale klacz ciągnęła dalej.
- od niego będzie zależało to, czy twoi nowi przyjaciele przetrwają, czy zginą...
- ...Ale...
-... Twój ojciec przesyła Ci prezent.
- Ej, zaraz, co?! - klacz się rozpłynęła, a na jej miejscu, pojawił się spiżowy ptak. Szybko, bez większego namysłu pobiegłem do Meg.


< Meg? Trochę moja wena mi figle płata. Raz wiem co napisać, a potem nie. Nie złość się, jeśli będą jakieś błędy >