Black Parade

czwartek, 20 kwietnia 2017

Od Shadowzone C.D Rachel i Ender

Potworny odgłos było słychać coraz bliżej. Na dodatek Nitsu zniknął.
-Pomysły co to może być?-zapytał Ender.
-Nie wiem , jakiś giga , wielki trujący wąż?-odpowiedziała niepewnie Rachel.
-A może jakiś smok?-spytałam.
-Może...-zastanowił się Ender.
Moje obawy się spełniły... Przed nami wylądował... Niby taki smok , ale to do końca nie był smok. To był jakiś rodzaj Chimery

Miała środkową głowę lwicy , lub kuguara. Dwie pozostałe głowy były smocze.
Bestia machnęła skrzydłami próbując oderwać nas od ziemi. Wbiłam pazury w ziemię. Reszta zrobiła to samo. Futro na głowie Rachel ułożyło się w śmieszny sposób. Ender zachihotał , a ja próbowałam się od tego wstrzymać.
-No co?-spytała Rachel.-Spójrz na siebie , Ender.
Jego futro wyglądało dokładnie tak , jak futro Wadery. Tym razem nie wytrzymałam i zaczęłam niekontrolowanie się śmiać.
"Weź się puknij"-pomyślał Ender.
"Zabij się"-U Rachel nadal była ta głupia blokada.
Nagle każdemu mina zrzedła i popatrzyli się nad moją głowę. No co? Odwróciłam się , a do mnie zbliżały się z maksymalną prędkością szczęki lwa.
Stop!
Głowa zatrzymała się na parę centymertów od mojej z nadal rozdartymi szczękami. Fuj! Jak mu capi z mordy! Rozlazałam mu ją zamknąć. Potem kazałam mu zrobić Daba i wlecieć w ścianę. Zrobił to.
-Wow... Ten to muiał mieć niezłe ADHD !-odezwał się Ender.
-A może nie... Przypadek? Nie sądzę...-dodał Rachel patrząc na mnie.
-Dobra , idziemy dalej.-odparłam i ruszyłam przed siebie.
(Rachel? Ender?)

wtorek, 18 kwietnia 2017

Od Kayko cd Mellody

Przybiegłem do Mellody z Megami.Ona na pewno coś wymyśli.Lecz gdy zobaczyłem Mellody z jakimś smokiem oraz wilkiem, nie wiedziałem do powiedzieć.Popatrzyłem na Megami, a ona na mnie.-Wnyki?-powiedziała trzymając przez chwilę otworzony pysk.-Smok?!Smok!?Jak on się tutaj znalazł?!-powiedziała podchodząc do smoka.-Przepraszam za Vera-powiedział basior podchodzący do Megami.-Przepraszam za niego.-powiedział basior podchodząc do wadery.Megami podeszła do Mellody.O tak.Wiem co to.Nie ma zaufania do nowych.A zwłaszcza basiorów.Basior popatrzył na każdego z nas.-Jestem Hakori.-wyciągnął łapę do Megami.-Megami.Jestem Alfą tej watahy.-powiedziała podając łapę.-Co Cię tutaj sprowadza?
Basior usiadł na skale.-Wiedziałem, że tu jest wataha.Przechodziłem tędy, gdy mój smok nagle gdzieś odleciał...
-A wnyki?-wytrąciła Mellody.W tedy wszystkie oczy poszły na nią.Smok odwrócił się i poszedł w jej stronę.Stanąłem przed Mellody, myśląc że smok chce jej coś zrobić.Ale on tylko wyszczerzył zęby, jakby chciał mnie odgonić.Szczerze, to trochę się go przestraszyłem.Podkuliłem ogon i uszy.Odszedłem na kilka kroków.Jaszczur jeszcze przez chwilę nie spuszczał ze mnie wzroku, ale po chwili podszedł do łapy wadery.Patrzył na jej ranę dobrze się skupiając.Po chwili rana znikła.-Proszę.Tak jak obiecałem.-powiedział patrząc Mellody w oczy.Wadera lekko się uśmiechnęła.-Dzięki.
Ja i Megami pomogliśmy jej wstać.-Przepraszam...To ja nastawiłem te wnyki.Byłem głodny, a nie wychodzi mi polowanie...-powiedział basior.



 <Mellody?>

niedziela, 16 kwietnia 2017

Od Ametyst do Artemisa

Zamachałam radośnie ogonem i ruszyłam w kierunku jeziora. Lubiłam to miejsce. W dodatku to jednak z niewielu drug, jakie pamiętałam na pamięć. Zawsze doskonale wiedziałam, w którą stronę skręcić, by tam dojść. Szkoda tylko, że sytuacja miała się nieco inaczej gdy tylko chciałam dojść gdzieś indziej. Miałam jednak nadzieję, że wilk nie ma mi za złe, że tak sama wyznaczyłam kierunek. Spojrzałam na samca kątem oka, nie wyglądało na to, aby się tym przejmował. Wyprostowałam się więc i szłam dalej, po chwili jednak nieco zwolniłam, by zrównać się z basiorem.
- Hej. Tak właściwie to, jak masz na imię? - Zapytałam.
- Oh, nie przedstawiłem się. Jestem Artemis.
- Nie przejmuj się tym. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się. - Ja mam na imię Ametyst.
Spojrzałam przed siebie. Pomiędzy drzewami dało się już zauważyć błękit tutejszego jeziora.
- Chodź, jesteśmy już prawie na miejscu! - Zawołałam, jednocześnie przyśpieszając kroku.
Gdy tylko znalazłam się nad wodą, nie mogłam się powstrzymać i z impetem wskoczyłam do wody. Plusk był na tyle duży, że część wody oblała trawę znajdującą się na brzegu. Szybko się wynurzyłam i zwróciłam wzrok w stronę Artemisa. Samiec stał na brzegu z nieco nietęgą miną. Przekręciłam głowę, zastanawiając się, o co też może mu chodzić. W końcu przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Nie wydawał mi się on zbyt prawdopodobny, ale nic innego nie byłam w stanie wymyślić. Nie pozostawało mi więc nic innego jak zapytać.
- Nie umiesz pływać? - Zapytałam.

<Artemis?>

piątek, 14 kwietnia 2017

Od Mellody CD Kayko


- Idź. I tak nie jestem wartościowym wilkiem, więc niepotrzebnie mnie ratowałeś. - powiedziałam to z taką obojętnością, że aż się zdziwił, chociaż w duszy chciałam, żeby ktoś ze mną został i się mną zaopiekował, ale to raczej nie możliwe...
- Poczekaj tu i się nie ruszaj ok?
- I tak przecież nie mam jak...
- A no tak, wybacz. - basior gdzieś pobiegł. Nie było go przez chyba 1 godzinę? Nieważne, w sumie jedyne co słyszałam, to śpiew ptaków i krople deszczu oraz... kroki? To nie był na pewno ten basior ani żaden wilk, to było coś dużego... Coś ze skrzydłami...? i... z łuskami ? No to teraz mam problem, właśnie przed de mną stoi wielkie smoczysko.
- Pomogę ci pod jednym warunkiem - przemówił grubym głosem smok.
- A jaki to warunek? - i tak mi nic nie zostało do stracenia.
- Jak ty mi pomożesz odszukać mojego pana.
- No... dobrze, ale musisz powiedzieć jak on wygląda.
- Opowiem ci po drodze - smok delikatnie wziął mnie na swój grzbiet. - ale teraz chodź.
Lataliśmy tak przez kilka godzin to, co się dowiedziałam o tym jego ,,panie" to to, że jest to też magiczny wilk, ma czarne futro z czerwonym pyskiem, uszami, końcówką ogona i oczami. W tym całym zamieszaniu całkowicie zapomniałam o kilku ważnych rzeczach...
- A właśnie, bo przez te wszystkie godziny się nie przedstawiłam. - uśmiechnęłam się delikatnie do smoka. - Jestem Mellody, a ty?
- Miło cię poznać Mellody, ja jestem Ver, - jak to niektóre smoki nie okazywał żadnych uczuć, no ale cóż, smok to smok nie zmienisz ich natury, inaczej byś je popsuł...
- Ej! Spójrz, czy to nie ten basior, czyli twój ,,pan"?! - wskazałam łapą na basiora, który akurat był pod nami.
- faktycznie dzięki, że mi pomogłaś, teraz ja muszę ci się odwdzięczyć - mówiąc to, lądował ostrożnie.
- Ver mówiłem ci, nie odlatuj tak daleko! Chym... a co to za wadera? - basior chyba zwrócił jednak na mnie uwagę.
- Jestem Mellody. - uśmiechnęłam się przyjacielsko, czasami trzeba się otworzyć przed innymi.
- Ja jestem Hakori, ale możesz mi mówić Haki. - odwzajemnił uśmiech.
*w oddali Mellody, Mellody! Przecież mówiłem, żebyś się nigdzie nie ruszała!*
-...-kompletnie zapomniałam o tym...

<Kayko?>

czwartek, 13 kwietnia 2017

Od Kayko do Mellody

Byłem bardzo głodny.Pobiegłem upolować coś.Akurat wytropiłem zająca.-Lepsze to, niż nic.-pomyślałem.Więc poszedłem jego śladem.W końcu go zobaczyłem.Skradając się uważałem aby na nic nie nadepnąć.(np. na gałąź).Gdy na niego skoczyłem, ten w ostatniej chwili odbiegł.Po upadku na ziemię szybko się podniosłem.Dobrze, że tego nikt nie widział.Spaliłbym się ze wstydu.Jeszcze dla pewności porozglądałem się, czy na pewno jestem sam.Ale tak.Jestem sam.-Nie uciekniesz mi.-powiedziałem patrząc na uciekającego zająca.Pobiegłem za nim. (...)
Zaczął padać deszcz.Barwny świat zrobił się szaro biały.Nie było nic widać, a nie poddawałem się.Biegłem dalej.W końcu zwierzak wskoczył do krzaków.Ja za nim.Gdy wyskoczyłem, przewróciłem się o coś.Coś prawie nie widocznego.Czyli białego.Z czarnym.
Podniosłem się i otrzepałem.-Łech.-warknąłem wypatrując zająca.Uciekł mi.A ja jestem jeszcze bardziej głodny.Obróciłem się jeszcze raz, bo zdawało mi się że coś czuję. Zatrzymałem się na wprost leżącej wadery.Stałem przez chwilę i wpatrywałem się w nią.Jej tylna prawa łapa była zakrwawiona.Miała położone uszy i głowę na ziemi.
-Mellody?!-podszedłem do niej.-Co się stało!?
-Chyba wpadłam we wnyki.-powiedziała unosząc głowę.
-Skąd one się tu w ogóle wzięły...
-Też się zastanawiałam.
Próbowałem je przegryść, ale drut jest za mocny.Teraz zęby mnie bolą.Postanowiłem użyć czarów. (...)
Skupiłem się na wnykach.Wyczarowałem pnącza .Jedno z nich prześlizgnęło się pod drutem na łapie wadery.Drugie zaś związałem z pierwszym, i zacząłem ciągnąć.Na szczęście pnącza były bardzo wytrzymałe.W końcu udało mi się poluźnić wnyki.-Udało się.-powiedziałem wypuszczając z pyska pnącza.Przy okazji przestało padać.-Potrafisz wstać?-zapytałem odsuwając się.Mellody wyprostowała przednie łapy.Jedną tylną również postawiła, a gdy próbowała postawić to z raną, upadała.-Ał...-wyjęczała upadając.-Nie potrafię wstać, to chodzić tym bardziej.-powiedziała patrząc na mnie.-Ech...-popatrzyłem w różne strony, aby znaleść, coś co się przyda ale...Nie było niczego takiego.-Gdybyś miała skrzydła..-powiedziałem do siebie.
-Marzę.-wadery widocznie mnie usłyszała.


<Mellody?>

Nitsu odchodzi!



środa, 12 kwietnia 2017

Od Artemista do Ametyst

Megami gdzieś poszła, a ja nie przerywałem zabawy.W końcu znudziło mi się gonienie ptaków.Postanowiłam pójść poszukać czegoś...czegoś ciekawego. (...)
W oddali zobaczyłem jakąś waderę.Wyglądała na szczeniaka.Jakby była jeszcze młodsza od mnie.Wydawała się niższa.Lecz gdy podchodziłem bliżej,stawała się coraz to wyższa.Aż w końcu gdy stanąłem za nią, sięgała mi do barku.Wyglądała na około ośmiu miesięcy.-Cześć.-powiedziałem.Wadera była fioletowo-czarna.Miała rybi ogon oraz dziwną płetwę na grzbiecie i na początku ogona.Wadera odwróciła się do mnie.-Cześć!-odpowiedziała z uśmiechem.
-Lubisz pływać?-zapytałem patrząc na jej płetwy.
-Tak, a co?
-Nie nic.Tak się pytam...Jesteś dość wysoka.Ile masz lat?
-Osiem miesięcy.-tak jak myślałem.-Przejdziemy się gdzieś?-zaproponowała.
-Jasne.-odpowiedziałem.Bo czemu nie?

<Ametyst?>