Westchnąłem. Tereny te faktycznie były dość przyjemne, do tego było tu sporo zwierzyny. Jakby tego było mało, zdawało się, że wokół nie ma żywej duszy. Nieżywej w sumie też nie. Prawie jak w bajce. I to właśnie trochę mnie niepokoiło, niespecjalnie wierzyłem w bajki. Kątem oka spojrzałem na Megami, samica z uśmiechem maszerowała przed siebie. Może jestem zwyczajnie przewrażliwiony? Zastanawiało mnie jednak, skąd wilczyca ma w sobie tyle energii, być może to ta ekscytacja. Uśmiechnąłem się na myśl o Megami, której oczy aż zabłysły na widok tych terenów.
- Hej Mega... - przerwałem, słysząc jakiś szmer w pobliskich krzakach.
Zatrzymałem się i nieznacznie przekrzywiłem głowę.
- Coś się stało? - Zapytała, najwyraźniej zaskoczona nagłą ciszą.
- Tego jeszcze nie wiem. - Odpowiedziałem, powoli zbliżając się do krzaków.
Nagle tuż przede mną wyskoczył szarak. Zaskoczony gwałtownie odskoczyłem do tyłu, nim się obejrzałem, zająca już nie było. W zamian za niego za moimi plecami usłyszałem cichy śmiech.
- Nie wiedziałam, że boisz się zajęcy.
- Ha ha ha. - Odparłem z uśmiechem. - Może po prostu chodźmy już dalej. Marzę, aby uciąć sobie długą drzemkę.
- Jasne. Powiem jedynie, że poszłoby szybciej, gdybyś sam trochę przyśpieszył.
- Pewnie. - Odpowiedziałem, przewracając oczami.
Ruszyliśmy dalej. Po drodze nie rozmawialiśmy za dużo. Nie bardzo było o czym, poza tym Megami wydawała mi się zbyt zajęta oglądaniem tego całego miejsca. Nie czułem potrzeby, aby jej przeszkadzać. Niespodziewanie jednak samica się zatrzymała, zaczęła się w coś wpatrywać. W geście zdziwienia nieznacznie uniosłem brwi do góry. Jednocześnie podchodząc bliżej, zapytałem:
- Co tam widzisz?
<Megami?>
Black Parade
środa, 22 lutego 2017
wtorek, 21 lutego 2017
Od Megami do Endera
Gdy Ender wrócił, reszta wilków jeszcze siedziała w jaskiniach.
-A ty... Nic nie bierzesz?-Zapytał lekko przechylając głowę, widząc mnie bez niczego.Wzięłam do pyska swój medalik.-Tylko to mi jest potrzebne...Może i też do szczęścia.-Po chwili milczenia dodałam.-To moja najważniejsza rzecz w życiu!
-A..Aha..-Było widać, że nie wie o co mi chodzi.No cóż. (...)
Powoli zaczęły się zbierać wilki.-Czyli co robimy?-Ender popatrzył na mnie.-Nawet jeśli tam jest jakaś wataha, to nigdy nie zaszkodzi poprosić sojusz.
-No..Tak.. Wyruszyliśmy.
Gdy dotarliśmy na miejsce,wyglądało pusto.-Terany jakie mi się marzyły...-Wyszeptałam z blaskiem w oczach.Nawet zwierzyna tu była..
-Wygląda jakby nie było tu żadnej watahy..-Powiedział Ender. A ja z ciekawości zajrzałam do jednej z jaskini, które były nie daleko.-Ech...Widać , że nikt tu nie mieszkał.-Powiedziałam otrzepując się z kurzu . -Heh..To widać.-Dodał Nitsu widząc mnie prawie szarą.
-Możemy się rozościć?-Zapytała Lilia stojąca koło jednej z najładniejszych jaskiń.
-Idę wyznaczyć tereny.-Powiedziałam biegnąc w głąb lasu który był koło polany.Ender pobiegł za mną.
-Myślisz, że czeka nas tu coś?-Basior nie pewnie spojrzał na mnie.
-Mam nadzieję, że nie.Widziałeś to stado jeleni? Ten piękny wodospad?-Wiedziałam,że to najlepsze miejsce na świecie. -No tak..
<Ender?>
-A ty... Nic nie bierzesz?-Zapytał lekko przechylając głowę, widząc mnie bez niczego.Wzięłam do pyska swój medalik.-Tylko to mi jest potrzebne...Może i też do szczęścia.-Po chwili milczenia dodałam.-To moja najważniejsza rzecz w życiu!
-A..Aha..-Było widać, że nie wie o co mi chodzi.No cóż. (...)
Powoli zaczęły się zbierać wilki.-Czyli co robimy?-Ender popatrzył na mnie.-Nawet jeśli tam jest jakaś wataha, to nigdy nie zaszkodzi poprosić sojusz.
-No..Tak.. Wyruszyliśmy.
Gdy dotarliśmy na miejsce,wyglądało pusto.-Terany jakie mi się marzyły...-Wyszeptałam z blaskiem w oczach.Nawet zwierzyna tu była..
-Wygląda jakby nie było tu żadnej watahy..-Powiedział Ender. A ja z ciekawości zajrzałam do jednej z jaskini, które były nie daleko.-Ech...Widać , że nikt tu nie mieszkał.-Powiedziałam otrzepując się z kurzu . -Heh..To widać.-Dodał Nitsu widząc mnie prawie szarą.
-Możemy się rozościć?-Zapytała Lilia stojąca koło jednej z najładniejszych jaskiń.
-Idę wyznaczyć tereny.-Powiedziałam biegnąc w głąb lasu który był koło polany.Ender pobiegł za mną.
-Myślisz, że czeka nas tu coś?-Basior nie pewnie spojrzał na mnie.
-Mam nadzieję, że nie.Widziałeś to stado jeleni? Ten piękny wodospad?-Wiedziałam,że to najlepsze miejsce na świecie. -No tak..
<Ender?>
poniedziałek, 20 lutego 2017
Nowa wadera
(Autor obrazka:Kurai )
Imię: Mellody (czyt.Melodi)
Wiek: 3 lata i 2 miesiące
Płeć: Wadera
Stanowisko: patrol
Żywioł: czas,lud
Historia: Mellody urodziła się jako ślepa wadera i jej to już zostało kiedy mjała 1 rok porwali ją ludzi i robili na niej testy i przez to jest trochę głucha ale potrafi wyczytać słowa z ruchu ust u ludzi spędziła 1 rok i przez ten cału rok robili jej eksperymenty kiedy skoniczyli wymazali jej pamięć trochę pomięta coś ale nie pamięta swojej watachy,przyjaciuł ani rodziny i ciągle poszukuje jakiś poszlak co mogło by jej przypomnieć jej rodziców ale na razie nic nie znalazła
Charakter: Mellody ma ciężki charakter lubi być sama gdyż wstydzi się swoich oczu kocha śpiewać i marzyć jeszcze tylko wspomnę o jednej rzeczy ma padaczkę i szczeże nie żyje jej się z tym dobrze zwłaszcza że często ma wszcząsy
Amulet: http://image.ceneo.pl/data/products/23778818/i-jubileo-pl-wisiorek-srebrna-nuta-kolor-srebrny-lancuszek-emo-rr653.jpg
Jaskinia:http://static.fishki.pl/static/posts/44/44343/foto_ff0c0deae304fa94a9cf0f510fabd173_org.jpg
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=j4q3HHQhjqw
Status: wolny
Partner/ka: noup
Moce:
czas:
-zatrzymanie czasu
-przewinięcie czasu (tylko o jedną godzinę)
lud:
-ogułem zamienianie wszystko w lud
Szczeniaki:noup
Point: 0
Od Rachel ,, Melodia Duszy" cz 8
To było świetne, chociaż miałam mnóstwo siniaków.
- A ty, to kto? - zapytała siostra Aleksa patrząc na mnie. ( ta starsza )
- Rachel. - mruknęłam, rozłożyłam ręce i zaczęłam iść przed siebie.
- Aha. - mruknęła i wymaszerowała idąc do kuchni. Zwróciłam się do Aleksa
- Dobra. Chodzić umiem.
- A ty, to kto? - zapytała siostra Aleksa patrząc na mnie. ( ta starsza )
- Rachel. - mruknęłam, rozłożyłam ręce i zaczęłam iść przed siebie.
- Aha. - mruknęła i wymaszerowała idąc do kuchni. Zwróciłam się do Aleksa
- Dobra. Chodzić umiem.
***
Przebywanie pośród ludzi nie jest fajne. nie dla mnie. Byliśmy koło lodowiska. Było wypożyczenie łyżew, ubieranie... no i chodzenie... na lód.
- Wszystko dobrze? - zapytał. Najwyraźniej zauważył moją minę.
- Chyba.... tak... nie wiem. - mruknęłam. Chłopak wszedł na lód i wyciągnął do mnie rękę. Podałam mu swoją, weszłam na lód i... o mały włos się nie wywaliłam, gdyby Aleks nie chwycił mnie za drugą rękę. I właśnie w tedy puścili tą piosenkę.
- Ja to znam! - powiedziałam. Aleks zmarszczył brwi
- Znasz? To angielska piosenka... raczej... nie możesz jej znać
- Ale znam! - krzyknęłam i chyba to dodało mi dziwnej odwagi.
- CO ty robisz? -zapytał chłopak. Ja tylko na niego popatrzyłam i oddaliłam się na środek lodowiska... tyłem. Zaczęłam nucić i obrót w powietrzu. Szczerze? Jeżdżenie było 100 razy fajniejsze od chodzenia, i lepiej mi się udawało. Po chwili było zgromadzenie. Na lodowisku, i obok niego. Nie za bardzo się tym przejmowałam. Miałam zamknięte oczy, zdałam sie na słuch. Nucenie piosenki, przeszło w cisze śpiewanie. Prawie takie same jak w radiu. Zaczęłam sie szybko kręcić w miejscu. Otworzyłam oczy... koło moich nóg zdrobniony do wielkości śniegu lud odpryskiwał dookoła ale nie tylko on... była tam też błękitna poświata. Moja magia w ludzkim ciele działała. Ale to... to była magia wolności. Ludzi chyba byli zbyt zszokowani, by logicznie myśleć. Gdy skończyła się piosenka, byłam dziwnie odmieniona. Dookoła mnie była lekko błękitna poświata, włosy dłuższe i gęstsze. Wogóle byłam inna.
- Nic Ci nie jest? - zapytał Aleks podchodząc do mnie. Ludzi przez chwilę na mnie patrzyli i odeszli, inni podchodzili do mnie i o coś pytali, a ja im odpowiadałam.
- Nie.. chyba nie. - i właśnie w tedy go zobaczyłam... Diodora... to jego szukałam
< zostawisz ślad? OCEŃ! >
niedziela, 19 lutego 2017
Informacja
Drogie wilki! Mam dla was taką informację. Jeśli chcecie dodawać zdjęcia do opowiadań, a nie jesteście autorami bloga, to po prostu podajcie swój e-mail a ja was dodam. Nitsu!-Dodałam ciebie ale jak widze jeszcze nie zatwierdziłeś przyjęcia.A jeśli nie posiadacie gmaila, to w opowiadaniu dajcie link do danego obrazka.-Przykład
~Nie wiedziałem co zrobić.Było już ciemno a ja nie wiedziałem gdzie jestem
(podajecie link)
Zobaczyłem zarysy wilka~
Alfa Megami
~Nie wiedziałem co zrobić.Było już ciemno a ja nie wiedziałem gdzie jestem
(podajecie link)
Zobaczyłem zarysy wilka~
Alfa Megami
Od Endera do Megami
Nagle wśród zebranych rozległy się szepty. Wilki oczywiście nie zareagowały na tę decyzję zbyt entuzjastycznie. Westchnąłem ciężko. Nagle któryś z wilków zadał pytanie.
- Co się stało z tymi zwierzętami? - Położyłem uszy, to właśnie było pytanie, którego wolałbym nie słyszeć.
Przeniosłem wzrok na Megami. Wadera odchrząknęła i odpowiedziała:
- Możemy jedynie snuć domysły w tej sprawie. Pewne jest jedynie to, że musimy opuścić te tereny.
Wśród wilków ponownie na chwilę zawrzało. Pilnie przyglądałem się wszystkim. Nie wyglądało na to, aby ktokolwiek planował się sprzeciwiać. Skinąłem głową i przeniosłem wzrok na ducha, który parę chwil temu pojawił się obok mnie.
- Tak bardzo lubisz moje towarzystwo? - Szepnąłem tak, aby nikt nie słyszał.
Wilk prychnął w odpowiedzi, najwyraźniej wyczuł ironię w moim głosie. Nic więcej nie mówiąc, skierowałem wzrok w stronę Megami.
- Chciałem wam jedynie coś doradzić. - Odezwał się nagle duch.
Natychmiast nastawiłem uszu. Dokładnie przyjrzałem się wilkowi. Wcześniej również dawał mi radę, zupełnie inną sprawą jest to, że go nie posłuchałem. Właściwie nawet wyszło mi to na dobre. Ostatecznie jednak uznałem, że może warto, chociaż wysłuchać co ma do powiedzenia.
- Więc? Co takiego masz do powiedzenia? - Zapytałem.
- Około dwóch dni drogi stąd, na północny-zachód mieszczą się całkiem żyzne tereny. - Duch na chwilę zamilkł, aby po chwili dodać. - Nie mogę jednak gwarantować, że nie ma tam innej watahy.
Westchnąłem i spojrzałem na Megami, wyglądało na to, że skończyła mówić. Wilki zaczęły się rozchodzić, skorzystałem więc z okazji i podszedłem do wadery.
- I jak? - Zagaiłem.
- Powiedziałam im aby wzięli jedynie to, co jest im naprawdę potrzebne. Wyruszamy dzisiaj o zmroku.
- Dokąd chcemy iść? - Zapytałem, a wadera skierowała wzrok w stronę lasu.
- O tym wciąż jeszcze nie zdecydowałam. - Odparła.
- Słyszałem, że na północny-zachód stąd możemy znaleźć całkiem przyjemne tereny. Istnieje jednak szansa, że są one już zajęte przez inną watahę. - Powiedziałem, po czym szybko dodałem. - Nie wiem, czy powinniśmy tak ryzykować.
- Skąd o tym wiesz? - Zapytała, przyglądając mi się uważnie.
- Od znajomego. - Odparłem z lekkim uśmieszkiem.
- W porządku. - Westchnęła samica. - Pomyślę nad tym. Muszę jeszcze powiadomić Rachel, możesz w tym czasie zrobić to, co reszta. Jeśli masz coś ważnego do zabrania, idź po to. Widzimy się tu wszyscy o zmroku.
- Tak jest szefowo. - Zaśmiałem się, salutując przy tym.
<Megami?>
- Co się stało z tymi zwierzętami? - Położyłem uszy, to właśnie było pytanie, którego wolałbym nie słyszeć.
Przeniosłem wzrok na Megami. Wadera odchrząknęła i odpowiedziała:
- Możemy jedynie snuć domysły w tej sprawie. Pewne jest jedynie to, że musimy opuścić te tereny.
Wśród wilków ponownie na chwilę zawrzało. Pilnie przyglądałem się wszystkim. Nie wyglądało na to, aby ktokolwiek planował się sprzeciwiać. Skinąłem głową i przeniosłem wzrok na ducha, który parę chwil temu pojawił się obok mnie.
- Tak bardzo lubisz moje towarzystwo? - Szepnąłem tak, aby nikt nie słyszał.
Wilk prychnął w odpowiedzi, najwyraźniej wyczuł ironię w moim głosie. Nic więcej nie mówiąc, skierowałem wzrok w stronę Megami.
- Chciałem wam jedynie coś doradzić. - Odezwał się nagle duch.
Natychmiast nastawiłem uszu. Dokładnie przyjrzałem się wilkowi. Wcześniej również dawał mi radę, zupełnie inną sprawą jest to, że go nie posłuchałem. Właściwie nawet wyszło mi to na dobre. Ostatecznie jednak uznałem, że może warto, chociaż wysłuchać co ma do powiedzenia.
- Więc? Co takiego masz do powiedzenia? - Zapytałem.
- Około dwóch dni drogi stąd, na północny-zachód mieszczą się całkiem żyzne tereny. - Duch na chwilę zamilkł, aby po chwili dodać. - Nie mogę jednak gwarantować, że nie ma tam innej watahy.
Westchnąłem i spojrzałem na Megami, wyglądało na to, że skończyła mówić. Wilki zaczęły się rozchodzić, skorzystałem więc z okazji i podszedłem do wadery.
- I jak? - Zagaiłem.
- Powiedziałam im aby wzięli jedynie to, co jest im naprawdę potrzebne. Wyruszamy dzisiaj o zmroku.
- Dokąd chcemy iść? - Zapytałem, a wadera skierowała wzrok w stronę lasu.
- O tym wciąż jeszcze nie zdecydowałam. - Odparła.
- Słyszałem, że na północny-zachód stąd możemy znaleźć całkiem przyjemne tereny. Istnieje jednak szansa, że są one już zajęte przez inną watahę. - Powiedziałem, po czym szybko dodałem. - Nie wiem, czy powinniśmy tak ryzykować.
- Skąd o tym wiesz? - Zapytała, przyglądając mi się uważnie.
- Od znajomego. - Odparłem z lekkim uśmieszkiem.
- W porządku. - Westchnęła samica. - Pomyślę nad tym. Muszę jeszcze powiadomić Rachel, możesz w tym czasie zrobić to, co reszta. Jeśli masz coś ważnego do zabrania, idź po to. Widzimy się tu wszyscy o zmroku.
- Tak jest szefowo. - Zaśmiałem się, salutując przy tym.
<Megami?>
piątek, 17 lutego 2017
Od Rachel ,, Melodia Duszy" cz 6
I jest następny dzień. Karteczka z adresem gdzieś się zgubiła. Siedziałam na balkonie. Nuciłam sobie piosenkę...
Przede mną rozciągał się naprawdę piękny widok.... Zastanawiałam się co tam w watasze. Ender, Meg, Lilia.............................. to nie dawało mi spokoju. Zaczęłam sie zastanawiać, co ja tak właściwie tu robię... powinnam być teraz w Watasze Malowanych Wilków. I ścigać Anadil. W przeciwieństwie do innych watach.... ta, jest moja.
- Cześć. - powiedział Aleks.
- Heja. - odpowiedziałam odwracając głowę.
- Dobrze się czujesz?
- Ech.... jak by inaczej? Pozwoliłam sobie skorzystać z komputera i obejrzałam sobie ,, Noc Oczyszczenia" Ohydnie, Strasznie, nie sprawiedliwe. I to się dzieje w przyszłości.
- Ech... no tak. jest mnóstwo teorii przyszłościowych.
- Widziałam, że wasze półki są zapełnione książkami Rica Riordana. Wszystkie przeczytałam w moim świecie. W waszym języku nie było wygodnie. Ale za to film był z polskim lektorem. To było fajne.
- Pochodzisz z Polski?
- Tak. Jestem na terenie tego kraju ale w innym wymiarze. Wyobrażasz to sobie? Brak smogu, samochodów, wysypisk śmieci....
- Ech... dość trudno.
- I ja mam tam wrócić... jak tylko wezmę pierścień od twojego pra, pra dziadka. - Tutaj chłopak spochmurniał. Popatrzył w dal na wschodzące słońce dość nieprzytomnym wzrokiem. Jakby był myślami zupełnie gdzie indziej.
- Musisz wracać? - to pytanie mnie zaskoczyło. Raczej, muszę. Przecież tam jest mój dom. Nie rozumiałam tego chłopaka.
- To mój dom. - powiedziałam.
- W takim razie. - uśmiechnął się, ale w oczach widziałam smutek - Idziemy na łyżwy
- Co? Ale... przecież jestem wilkiem... do tego magicznym.
- Chyba umiesz się zmieniać w człowieka? Moja siostra prowadzi blogi. Czasem wilki mają moce pod tytułem: transformacja. - to mi oświeciło umysł. Jaka ja głupia. Dlaczego wcześniej na to nie wpadłam?
- No w sumie... - powiedziałam i zeskoczyłam z balkonu na ziemię. Usiadłam, i wypowiedziałam po łacinie: Mulier. Od razu poczułam mrowienie na całym ciele. Zaczęłam się wydłużać. Futro znikać, tak samo jak skrzydła i ogon. I po chwili stałam przed Aleksem jako nastolatka. Miałam na sobie szarą bluzę z kapturem, czerwoną tunikę z białymi napisami, czarne getry i białe trampki ( i bieliznę oczywiście ) Byłam trochę niższa od Aleksa. Na prawej ręce miałam bransoletkę s 6 złotych kółek, lekką opaleniznę, a włosy ciemno-brązowe, gęste i związane w wysoki koński ogon. Grzywka dość mała i przekierowana na jeden bok. Miałam około 14-16 lat. Popatrzyłam na swoje ręce
- Wyglądam normalnie? - zapytałam. Aleks patrzył na mnie z fantazją w oczach
- Normalnie? OBŁĘDNIE! - krzyknął
- Dobra, dobra. Bo się ludzie zlecą. - powiedziałam i popatrzyłam do środka domu. - To co teraz robimy?
- Idziemy na łyżwy. - powiedział nastolatek
- E..... najpierw, muszę się nauczyć chodzić. - powiedziałam i jak na odpowiedź, zachwiałam się, i bym upadła, ale Aleks złapał mnie za rękę i podtrzymał.
- To da się zrobić.
< Ocena?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
