Od Shadowzone do Rachel
Usłyszałam wołanie. Przede mną widziałam zarys jakiegoś stworzenia... Gryf... Ale czarny? Nigdy nie widziałam czarnego gryfa. Unikat.
-Tak zwana Shadowzone tu jest-odpowiedziałam na poprzednie pytanie i wyszłam z ukrycia. Oczywiście przede mną był gryf , a teochę dalej jakaś uskrzydlona wadera. Stworek wściekłe zaskrzeczał. Ciekawe co mu chodzi po głowie... Od czego umiem czytać w myślach ?
"Już jej nie lubię..."-pomyślał.
-Widoczne tu są problemy wychowawcze...-zaczęłam. Wadera lekko skinęła głową na tak. Zapanowałam trochę nad gryfem i rozkazałam mu odejść do jego właścicielki i usiąść. Tak zrobił.
-Można się zapytać : Jak?-odezwała się wadera.
-Odpowiedź brzmi tak: Masz tu odczynienia z wilkiem o umiejętnościach telepatycznych. Potrafię zapanować nad każdym i rozkazać mu to , co chcę.-odparłam.
-Nad każdym? Nawet nade mną?-pytała dalej.
-Nad wszystkim co żyje. Alfa wie , że masz małego gryfa?-spytałam.
-Nie , wie tylko jeden wilk , No i teraz ty.
-Spokojnie , nic nikomu nie powiem. I błagam , nie mów nikomu o moich umiejętnościach. Jak ktoś się dowie , to nie będzie dobrze...
-Tsa...
-Ty jesteś Rachel , co nie?
-Tak... Skąd o tym wiesz?
-Czytanie w myślach.
"Jasnowidz" -pomyślała
-Tak , wiem
-Co wiesz?
-Że jestem jasnowidzem
-Faktycznie... Muszę przestać myśleć.
-Jak nie chcesz , źeby ktoś wiedział o tym stworku , to lepiej go pilnuj.- troszkę odeszłam w stronę lasu.-Jak chcesz , to idź ze mną.-dodałam i po chwili zniknęłam w ciemnościach.
Black Parade
środa, 5 kwietnia 2017
wtorek, 4 kwietnia 2017
Od Rachel do.... kogokolwiek.
Nowe tereny, nowe zapachy i nowe bazgroły. CZEMU MI NIKT DO JASNEJ CIASNEJ NIE POWIEDZIAŁ?! Jakiś znak! Połączenie empatyczne! Ale nieeeeee! Co za chore społeczeństwo. Znalazłam całkiem ładną jaskinię dobrze ukrytą za wodospadem ,,Tutaj ją znajdziesz" No i oczywiście się tam zamieściłam. Było tam mnóstwo strumyczków a w jednej komorze to nawet był mech zimowy! I było tam jasno. Jakby od góry były jakieś okna, a nie było ich. W niektórych miejscach były diamenty. Ale jedno mnie zaniepokoiło. W jednej z komór było jajo, większe od strusiego, z pokrapianą skorupką. Skoro jest, to trza zatrzymać. Postawiłam je w najcieplejszym miejscu w mchu zimowym, i tam już zostawiłam.
To się nie zdarzało od... ilu? 16 000 lat? Nie był to pół lew i pół jastrząb czy jakie tam tradycyjne stworzenie, tylko czarna pantera, pomieszana z jakimś czarnym ptakiem. Kanią? Nie wiem,
Gryf zaskrzeczał i popatrzył na mnie czarnymi oczkami. Miał jakieś 50 cm wzrostu i był cały w jakimś śluzie.
- Cześć mały... - powiedziałam i wyciągnęłam łapę. Gryf nie bezpiecznie kłapnął dziobem a ja szybko cofnęłam łapę.
- No proszę, jaki zadziorny.
*** 1 miesiąc później ***
Mojego nowego towarzysza nazwałam Carter, bo akurat takie imię wyczytałam w pewnej książce. Chciałam go nazwać Zeus, ale przecież to mój wujek... no, w pewnym sensie. Z kąt wiem, że to samiec? Lepiej nie pytać. Byłam z nim na dworze. Carter ciągle gdzieś brykał i gonił za jaszczurkami. Czemu by nie? Nagle gdzieś zniknął.
- CARTER! - zawołałam. Czy już wspominałam, że nikt oprócz Aleksa nie wie, że mam gryfa? Chyba nie. Zaniepokoiłam się tym, i pobiegłam go szukać. W końcu znalazłam go wpatrującego się w jeden punkt jak rozjuszony byk. W krzakach wyczułam jakiegoś wilka. Kolejne odkrycie. Carter nie lubi innych wilków.
- Kto tu jest!? - zawołałam
< ktoś? Coś? NO BŁAGAM! >
*** 2 tygodnie później ***
Leżałam o wczesnej porze opierając głowę na łapach. Usłyszałam jakieś chrupnięcie koło mnie. Odwróciłam najpierw ucho, a potem lekko głowę. Zobaczyłam skazę na jajku. Skaza zaczęła się rozszerzać i w końcu była dookoła jajka. Zmarszczyłam brwi. Coś się wykluwało. Na moich łapach pojawił się ogień w gotowości. Z jajka wykluł się.... czarny gryf
Serio mówię! Był czarny! Nie szary, brązowy, ani biały. CZARNY.
Gryf zaskrzeczał i popatrzył na mnie czarnymi oczkami. Miał jakieś 50 cm wzrostu i był cały w jakimś śluzie.
- Cześć mały... - powiedziałam i wyciągnęłam łapę. Gryf nie bezpiecznie kłapnął dziobem a ja szybko cofnęłam łapę.
- No proszę, jaki zadziorny.
*** 1 miesiąc później ***
Mojego nowego towarzysza nazwałam Carter, bo akurat takie imię wyczytałam w pewnej książce. Chciałam go nazwać Zeus, ale przecież to mój wujek... no, w pewnym sensie. Z kąt wiem, że to samiec? Lepiej nie pytać. Byłam z nim na dworze. Carter ciągle gdzieś brykał i gonił za jaszczurkami. Czemu by nie? Nagle gdzieś zniknął.
- CARTER! - zawołałam. Czy już wspominałam, że nikt oprócz Aleksa nie wie, że mam gryfa? Chyba nie. Zaniepokoiłam się tym, i pobiegłam go szukać. W końcu znalazłam go wpatrującego się w jeden punkt jak rozjuszony byk. W krzakach wyczułam jakiegoś wilka. Kolejne odkrycie. Carter nie lubi innych wilków.
- Kto tu jest!? - zawołałam
< ktoś? Coś? NO BŁAGAM! >
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
Od Shadowzone
Koniec włóczenia się po tym świecie samemu. Nareszczie znalazłam jakąś watahę. Słyszałam , że szukają członków. A co jeśli mnie nie przyjmą? Nie myśl tak! Na pewno cię przyjmą , jeśli jesteś dobrą wojowniczką. A nią jesteś. Szlam przez las w kierunku terytorium watahy. Nagle chyba stanęłam na jakimś urwisku i BUM! Zleciałam na dół. Podniosłam głowę i zobaczyłam kilka wilków wokół mnie. Wtopa...
-Umm... Czy któreś z was to Alfa watahy , która podobno tu żyje?...-spytałam nieśmiało. Przede mną stanęła jakaś wadera.
-Ja jestem Alfą-odezwała się wadera.
-No... To ja przepraszam , że na powitanie spadam z urwiska. I oczywiście się nie przedstawiłam , jestem Shadowzone.-odparłam.
-Co cię sprowadza na nasze tereny? -kontynuowała wadera.
-Bo ja jestem samotniczką i szukam watahy. Doszły mnie słuchy , że potrzebujecie wilków. Czy mogłabym do was dołączyć ?
Alfa spojrzała pytająco na inne wilki , a te skinęły głową na potwierdzenie.
-Z chęcią cię przyjmiemy. Chodź z nami!-odezwała się nareszcie wadera.
-Dziękuję wam bardzo!-odpowiedziałam.
-Umm... Czy któreś z was to Alfa watahy , która podobno tu żyje?...-spytałam nieśmiało. Przede mną stanęła jakaś wadera.
-Ja jestem Alfą-odezwała się wadera.
-No... To ja przepraszam , że na powitanie spadam z urwiska. I oczywiście się nie przedstawiłam , jestem Shadowzone.-odparłam.
-Co cię sprowadza na nasze tereny? -kontynuowała wadera.
-Bo ja jestem samotniczką i szukam watahy. Doszły mnie słuchy , że potrzebujecie wilków. Czy mogłabym do was dołączyć ?
Alfa spojrzała pytająco na inne wilki , a te skinęły głową na potwierdzenie.
-Z chęcią cię przyjmiemy. Chodź z nami!-odezwała się nareszcie wadera.
-Dziękuję wam bardzo!-odpowiedziałam.
niedziela, 2 kwietnia 2017
Od Endera "Nigdy więcej"
Wyszedłem wcześnie rano, gdy mała jeszcze spała. Wybrałem się na poranne polowanie. Swoje śniadanie zjadłem na miejscu. Musiałem jednak zapolować na dodatkowego królika. Normalnie tego nie robiłem, ale nie mogłem pozwolić szczeniakowi głodować. Wróciłem do jaskini, ta jednak okazała się pusta.
- Ametyst? - Zapytałem, rozglądając się po ciemnym wnętrzu.
Nikt mi nie odpowiedział. To sprawiło, że nieco się zaniepokoiłem. Ta mała była tu od niedawna, dodatkowo prawie nic o niej nie wiedziałem. Zastanawiałem się, gdzie też może się ona podziewać. Bądź co bądź, czułem się za nią w pewien sposób odpowiedzialny. Zostawiłem więc królika i wybiegłem na zewnątrz.
-Ametyst! - Wołałem, jednocześnie szukając jakiegoś tropu.
Nie wyczuwałem żadnego zapachu, moją uwagę przykuła jednak wilgotna trawa nieopodal jaskini. Dziś jeszcze nie padało. Mokra trawa układała się w coś na kształt ścieżki. Postanowiłem więc ruszyć w kierunku, który wyznacza. Nie minęło wiele czasu, gdy napotkałem na swojej drodze coś dziwnego. Wielka wodna bańka tocząca się w nieznanym mi kierunku. Aż sierść zjeżyła mi się na karku, gdy zauważyłem w środku tej bańki Ametyst. Szybko ruszyłem więc w jej stronę i skoczyłem. Pochwyciłem waderę, jednocześnie rozbijając bańkę. Postanowiłem małą na ziemi i zapytałem:
- Wszystko w porządku?
Samica skinęła głową, przyglądała mi się jednak z lekki zdziwieniem.
- Co to było? - Zapytałem sam siebie.
Wypowiedziałem jednak te słowa na tyle głośno, że Ametyst udało się to usłyszeć.
- Bańka! - Powiedziała wesoło, machając ogonem.
- Bańka?
- Tak, pokażę ci! - Powiedziała wadera i niemal w tym samym czasie wokół mnie wytworzyła się wodna bańka.
Pamiętałem tę bańkę, dokładnie taka sama, w jakiej byłem wcześniej uwięziony.
- Więc... to twoja sprawka? - Zapytałem.
Ametyst pokiwała przytakująco głową i wypięła pierś w przód. Wyglądała na bardzo dumną z siebie. Westchnąłem ciężko, a mała usunęła bańkę.
- Nigdy więcej tego nie rób. - Powiedziałem poważnie.
- Czego? - Samica przekrzywiła delikatnie głowę w pytającym geście.
- Nie wychodź z jaskini, jeśli nie wiem, gdzie idziesz.
Mała skinęła przytakująco głową.
- To... mogę iść nad jezioro? - Zapytała.
- Tak. - Odparłem, mierzwiąc jej sierść na głowie. - Tylko nie siedź tam za długo, bo jedzenie czeka.
- Jasne! - Zawołała Ametyst, biegnąc już w stronę jeziora.
- Ametyst? - Zapytałem, rozglądając się po ciemnym wnętrzu.
Nikt mi nie odpowiedział. To sprawiło, że nieco się zaniepokoiłem. Ta mała była tu od niedawna, dodatkowo prawie nic o niej nie wiedziałem. Zastanawiałem się, gdzie też może się ona podziewać. Bądź co bądź, czułem się za nią w pewien sposób odpowiedzialny. Zostawiłem więc królika i wybiegłem na zewnątrz.
-Ametyst! - Wołałem, jednocześnie szukając jakiegoś tropu.
Nie wyczuwałem żadnego zapachu, moją uwagę przykuła jednak wilgotna trawa nieopodal jaskini. Dziś jeszcze nie padało. Mokra trawa układała się w coś na kształt ścieżki. Postanowiłem więc ruszyć w kierunku, który wyznacza. Nie minęło wiele czasu, gdy napotkałem na swojej drodze coś dziwnego. Wielka wodna bańka tocząca się w nieznanym mi kierunku. Aż sierść zjeżyła mi się na karku, gdy zauważyłem w środku tej bańki Ametyst. Szybko ruszyłem więc w jej stronę i skoczyłem. Pochwyciłem waderę, jednocześnie rozbijając bańkę. Postanowiłem małą na ziemi i zapytałem:
- Wszystko w porządku?
Samica skinęła głową, przyglądała mi się jednak z lekki zdziwieniem.
- Co to było? - Zapytałem sam siebie.
Wypowiedziałem jednak te słowa na tyle głośno, że Ametyst udało się to usłyszeć.
- Bańka! - Powiedziała wesoło, machając ogonem.
- Bańka?
- Tak, pokażę ci! - Powiedziała wadera i niemal w tym samym czasie wokół mnie wytworzyła się wodna bańka.
Pamiętałem tę bańkę, dokładnie taka sama, w jakiej byłem wcześniej uwięziony.
- Więc... to twoja sprawka? - Zapytałem.
Ametyst pokiwała przytakująco głową i wypięła pierś w przód. Wyglądała na bardzo dumną z siebie. Westchnąłem ciężko, a mała usunęła bańkę.
- Nigdy więcej tego nie rób. - Powiedziałem poważnie.
- Czego? - Samica przekrzywiła delikatnie głowę w pytającym geście.
- Nie wychodź z jaskini, jeśli nie wiem, gdzie idziesz.
Mała skinęła przytakująco głową.
- To... mogę iść nad jezioro? - Zapytała.
- Tak. - Odparłem, mierzwiąc jej sierść na głowie. - Tylko nie siedź tam za długo, bo jedzenie czeka.
- Jasne! - Zawołała Ametyst, biegnąc już w stronę jeziora.
Od Aleksa do Kogoś
Jestem wilkiem. Fajnie nie? Rachel mi dała jakąś moc, dzięki której mówię w jakimś innym języku a nie Greckim, co mi sprzyja. Wadera często coś śpiewała. A to Dynasty, Silent Scream albo jeszcze I know you. Dobra, lubię jak śpiewa, ale zaczynają mi sie już melodie mylić, i przez nie spać nie mogę :S Ender i Meg okazali się fajni. Nitsu za bardzo tajemniczy, i jest jeszcze jakaś nowa wadera, ale jej nie widziałem, tak samo jak jakiegoś basiora który gdzieś wsiąkł. Siedziałem na drzewie i robiłem jakieś coś... nie wiem co to było, ale było z metalu. Jeszcze się przyzwyczajałem do nowego ciała. Sierść często mi przeszkadzała i nie wiedziałem, co zrobić z ogonem. Okropność.
- Jesteś nowy? - usłyszałem jakiś głos na dole. Popatrzyłem w dół, ale widziałem tylko krzaki.
- Owszem... - powiedziałem rozglądając się.
- Rozumiem
- Kim jesteś. - zacząłem ostrożnie złazić z drzewa.
- Kimś, kto siedzi w krzakach.
- Mówię serio. - zeszedłem z drzewa.
- Ja też. - zacząłem iść w stronę głosu, aż znalazłem się twarzą w twarz z jakimś wilkiem i odskoczyłem zaskoczony.
< ktoś? >
- Jesteś nowy? - usłyszałem jakiś głos na dole. Popatrzyłem w dół, ale widziałem tylko krzaki.
- Owszem... - powiedziałem rozglądając się.
- Rozumiem
- Kim jesteś. - zacząłem ostrożnie złazić z drzewa.
- Kimś, kto siedzi w krzakach.
- Mówię serio. - zeszedłem z drzewa.
- Ja też. - zacząłem iść w stronę głosu, aż znalazłem się twarzą w twarz z jakimś wilkiem i odskoczyłem zaskoczony.
< ktoś? >
Od Rachel ,, Melodia Duszy"
Ech... nie chce mi się pisać. Mogę skrócić do streszczenia? Dziękuję. Nie pytajcie jak, ale odebrałam dziadkowi pierścień, i zwróciłam Tanatosowi. ( on się już niecierpliwił, bogowie.... ) Wróciłam do świata ludzi, dałam po palącym się piórku ( które nie paliło żywych osób, wogóle nic nie paliło, tylko samo się ) każdemu z rodzeństwa Aleksa, a sam Aleks zdecydował, że zostanie wilkiem więc... WRACAMY DO RZECZYWISTOŚCI!
Pierwszy pech. Zastałam puste tereny.
- CO ZNOWU! - zawołałam. Aleks popatrzył na mnie dziwnie.
- Co?
- Nikogo nie ma!
- No a....
- Idziemy po śladach. - powiedziałam szybko i zaczęłam węszyć. Po 2 dniach znalazłam Endera. Tak. tego samego, którego widziałam koło Meg.
- Elo gazelo. - warknęłam. Basior popatrzył na mnie dziwnie i uśmiechnął się promiennie
- Znalazłaś się!
- Tak, się-znalazłam. - nadal mówiłam warczącym tonem. - Gdzie Meg.
- E.... no więc ona....
- Została pożarta? Zrobili z niej jajecznicę? Ma sraczkę?
- Z... co? - basior wyglądał na oszołomionego
- gówno. - mruknęłam
- Jest w nowej jaskini. - odparł.
- Dzięki. - powiedziałam sarkastycznie - a gdzie to jest? - Ender zaprowadził nas ( mnie i Aleksa ) do jaskini Meg. To dziwne, dlaczego nie spytał się kim mój nowy przyjaciel jest, ale ok.
- Megami. - odezwał się. Wadera wyszła zza jakiegoś kamienia i zjeżył sierść na plecach warcząc
- Kto to jest. - wskazała na Aleksa. Ten popatrzył na nią i już miał się odezwać, ale go wyprzedziłam. ( dałam mu mowę wilków, żeby nie doszło do nieporozumień w Greckim języku )
- Aleks, człowiek, syn Hefajstosa i mój przyjaciel.
- Człowiek?
- No tak. Ale teraz jest wilkiem i nie jest wrogiem. - Wadera rozluzowała się
- No to Aleksie, witaj w watasze.
THE END
PS: Mogę już z kimś pisać. Ktoś chętny?
***
Pierwszy pech. Zastałam puste tereny.
- CO ZNOWU! - zawołałam. Aleks popatrzył na mnie dziwnie.
- Co?
- Nikogo nie ma!
- No a....
- Idziemy po śladach. - powiedziałam szybko i zaczęłam węszyć. Po 2 dniach znalazłam Endera. Tak. tego samego, którego widziałam koło Meg.
- Elo gazelo. - warknęłam. Basior popatrzył na mnie dziwnie i uśmiechnął się promiennie
- Znalazłaś się!
- Tak, się-znalazłam. - nadal mówiłam warczącym tonem. - Gdzie Meg.
- E.... no więc ona....
- Została pożarta? Zrobili z niej jajecznicę? Ma sraczkę?
- Z... co? - basior wyglądał na oszołomionego
- gówno. - mruknęłam
- Jest w nowej jaskini. - odparł.
- Dzięki. - powiedziałam sarkastycznie - a gdzie to jest? - Ender zaprowadził nas ( mnie i Aleksa ) do jaskini Meg. To dziwne, dlaczego nie spytał się kim mój nowy przyjaciel jest, ale ok.
- Megami. - odezwał się. Wadera wyszła zza jakiegoś kamienia i zjeżył sierść na plecach warcząc
- Kto to jest. - wskazała na Aleksa. Ten popatrzył na nią i już miał się odezwać, ale go wyprzedziłam. ( dałam mu mowę wilków, żeby nie doszło do nieporozumień w Greckim języku )
- Aleks, człowiek, syn Hefajstosa i mój przyjaciel.
- Człowiek?
- No tak. Ale teraz jest wilkiem i nie jest wrogiem. - Wadera rozluzowała się
- No to Aleksie, witaj w watasze.
THE END
PS: Mogę już z kimś pisać. Ktoś chętny?
Nowa Wadera
(Autor obrazka:RabelDark
Właściciel : FlightmareTerrorXd
Imię: Shadowzone
Wiek: 3 lata
Płeć : Wadera
Stanowisko: Obrońca Alfy
Żywioł: Mrok
Historia: Rodzice Shadowzone nie byli znani. Było tylko wiadomo , że mała Shadowzone musiała wychować się sama. Uczyła się polować na małe zwierzęta , potem na coraz większe , aż w końcu potrafiła zabić niedźwiedzia. Roczna wilczyca została kiedyś zaatakowana przez stado wilków samotników. Po tym okropnym spotkaniu została jej szpetna blizna na szyi. Teraz Shadowzone planuje zemstę na samotnikach...
Charakter: Mówiąc w skrócie : "Cicha woda brzegi rwie". Lubi samotność , lecz nie wytrzymuje w niej długo. Największe tajemnice powierza tylko swoim prawdziwym przyjaciołom. Jej zmysły są niezwykle wyczulone. Najbardziej przeszkadza jej hałas i krzyki. Ma wtedy ochotę wyjś z siebie. Jest niezwykle odważna i lojalna.
Amulet:LINK
Jaskinia: Ta druga LINK
Głos:LINK
Status: Wolna
Partner: nie
Moce: Wskrzeszanie jeśli nie minie godzina od śmierci , czytanie w myślach , opanowywanie wilków lub zwierząt , widzenie w ciemnościach , znikanie , zmienianie dnia w noc
Szczeniaki: nie ma
Point 0
Właściciel : FlightmareTerrorXd
Imię: Shadowzone
Wiek: 3 lata
Płeć : Wadera
Stanowisko: Obrońca Alfy
Żywioł: Mrok
Historia: Rodzice Shadowzone nie byli znani. Było tylko wiadomo , że mała Shadowzone musiała wychować się sama. Uczyła się polować na małe zwierzęta , potem na coraz większe , aż w końcu potrafiła zabić niedźwiedzia. Roczna wilczyca została kiedyś zaatakowana przez stado wilków samotników. Po tym okropnym spotkaniu została jej szpetna blizna na szyi. Teraz Shadowzone planuje zemstę na samotnikach...
Charakter: Mówiąc w skrócie : "Cicha woda brzegi rwie". Lubi samotność , lecz nie wytrzymuje w niej długo. Największe tajemnice powierza tylko swoim prawdziwym przyjaciołom. Jej zmysły są niezwykle wyczulone. Najbardziej przeszkadza jej hałas i krzyki. Ma wtedy ochotę wyjś z siebie. Jest niezwykle odważna i lojalna.
Amulet:LINK
Jaskinia: Ta druga LINK
Głos:LINK
Status: Wolna
Partner: nie
Moce: Wskrzeszanie jeśli nie minie godzina od śmierci , czytanie w myślach , opanowywanie wilków lub zwierząt , widzenie w ciemnościach , znikanie , zmienianie dnia w noc
Szczeniaki: nie ma
Point 0
Subskrybuj:
Posty (Atom)
